Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Chcesz lepiej rozumieć bliskich? Zostań żyrafą!

KŁÓTNIA RODZINNA
Shutterstock
Udostępnij

Żyrafa i szakal to zwierzęta symbole jeżeli chodzi o nasz sposób komunikacji. Chcesz się lepiej dogadywać z bliskimi, przyjaciółmi czy współpracownikami? Przeczytaj, zanim następnym razem powiesz oskarżycielskim tonem: Ty nigdy nie... / Ty zawsze...

Gdy dochodzi do konfliktu niektórzy wycofują się w popłochu, inni reagują cholerycznie, wręcz agresywnie, jeszcze inni zimnym jak lód milczeniem i chłodną obojętnością. Sposób komunikacji jest czymś, co jest zarówno związane z naszym temperamentem jak i wyuczoną w rodzinnym domu reakcją. Nieważne, która z postaw jest nam najbliższa, zawsze możemy dążyć do porozumienia, dbając o to, w jaki sposób mówimy i słuchamy. Jednym z narzędzi, które mogą nam w tym pomóc jest Porozumienie Bez Przemocy (non violent communication, NVC) przedstawione przez Marshalla Rosenberga.

Czy szakal zje żyrafę?

Szakal i żyrafa to zwierzęta symbole. Na pewno każdy z nas spotkał je w swoim otoczeniu, pewnie także we własnym sercu.
Kim jest szakal? Drapieżnikiem – gotowym by ukąsić, gdy coś nie idzie po jego myśli. Negatywne emocje wyrzuca w formie oskarżeń, krytyki, osadów i agresji. „Ty nigdy nie zamykasz drzwi od szafy!”, „Jesteś bezmyślna i rozrzutna”, „Nie mogę na Ciebie patrzeć, gdy tak okropnie się ubierasz” – to przykłady języka szakala. Szakal drapie i gryzie, gdy ktoś nie zaspokaja jego potrzeb, atakuje osobę, a nie jej zachowanie. Lubi też kontrolować i rozkazywać, nie dając miejsca na wolność i samostanowienie. Szakal dominuje stwierdzeniami „Ty musisz”, „powinieneś”, „zrób tak jak Ci mówię”.
Żyrafa jest przeciwieństwem szakala – jej ogromne serce wypełnia empatia i chęć porozumienia, a wysoki wzrost pozwala spojrzeć na świat z szerszej perspektywy. Jest szczera, ale dobiera słowa tak, by nie ranić, a rozumieć. Umie mówić o swoich uczuciach i potrzebach z szacunkiem do drugiej osoby, bez przemocy słownej. Żyrafa potrafi także wyjątkowo dobrze słuchać.

Kto ma uszy do słuchania…

Te same słowa skierowane do szakala i żyrafy, odebrane będą zupełnie odmiennie.
Szakal usłyszy pretensje, osąd i krytykę własnej osoby, żyrafa odbierze je jako manifestację bezsilności, złości czy frustracji, za którymi stoi niezaspokojona potrzeba mówiącego.
Można mieć uszy szakala lub żyrafy „ do wewnątrz” lub „ na zewnątrz”. Szakal do wewnątrz słyszy wytykanie mu jego wad, a ten słuchający na zewnątrz – niekompetencję i arogancję atakującej go w jego odbiorze osoby.
I tak przykładowo „Ty nigdy nie kupujesz mi kwiatów!”, szakal z uszami do wewnątrz może potraktować jako komunikat: „Jestem beznadziejnym mężem, rzeczywiście o tym nie pamiętam”, a ten z uszami na zewnątrz „Taka jesteś wymagająca? Ciekawe kiedy Ty ostatni raz zrobiłaś mi niespodziankę albo prezent bez okazji!”. Pierwsza droga rodzi poczucie winy i frustrację, druga nakręca spiralę wzajemnych oskarżeń.

Jak wydłużyć swoją szyję krok po kroku

W odróżnieniu od nich żyrafa filtruje usłyszane słowa przez dwa sita. Najpierw odsiewa i nazywa uczucia, które w nich wybrzmiewają, a następnie wyłapuje niezaspokojone potrzeby, które się tymi uczuciami objawiają. Model żyrafy zakłada rzecz arcytrudną – zdystansowanie się od emocji, które nam się narzucają, na rzecz pewnej analizy.
Początek to rzetelne nazwanie faktu. Nie ocena, nie interpretacja, a spostrzeżenie sytuacji.
W tym przypadku, to na przykład uświadomienie sobie, że ostatni raz kupiłem żonie kwiaty 3 lata czy 3 miesiące temu. To fakt, nie opinia.
Tak jak stwierdzenie „w tym tygodniu, mimo późnego powrotu z pracy, usypiałem dzieci 5 razy”, zamiast osądu „Ty nigdy nie usypiasz dzieci, zawsze to ja mam to robić”. Myślę, że różnica jest jasna, zatem przejdźmy do drugiego etapu zaawansowania: nazywamy emocje, jakie odczuliśmy w związku z twierdzeniem strony przeciwnej.
Wbrew pozorom to ogromna sztuka i ciężka praca. Niektórym z nas od małego powtarzano, że „nie złość się, bo to brzydko”, „nie płacz, bo to wstyd”. Nie jest łatwo rzeczywiście nazwać swoje odczucia, a nie ślizgać się po temacie. Zauważmy, jak łatwo zasłonić się wyrażeniem, zdawałoby się poprawnym: „czuję, że ona mnie nie rozumie” „czuję, że mu na nas nie zależy”.
Mimo podobnego brzmienia, inny przekaz i inną świadomość budzi w nas sformułowanie na pozór podobne: „czuję się niezrozumiany, niedoceniony, samotny”, „czuję się niekochana, sfrustrowana, osamotniona”.
Te zdania różnią się jednak zasadniczo – jedne są naszą interpretacją, drugie nazwaniem emocji. Tych jest z resztą więcej niż trzy główne: smutek, radość i złość, lecz komuś kto nie uczył się ich nazywać przez lata, ten etap NVC przyjdzie z wysiłkiem. A to nie jest jeszcze koniec trudności!
Przechodzimy na kolejny poziom trudności – nazwania swoich potrzeb. Rosenberg twierdzi, że nasze osądy, krytyka, pretensje – to czym „strzelamy” w innych, to zastępcze formy wyrażenia swojej niezaspokojonej potrzeby. Często nieuświadomionej, póki jej nie nazwiemy. Czego więc potrzebuję, pragnę w tej sytuacji?
W przykładzie z kwiatami chodzi być może o potrzebę uwagi lub bycie docenioną, kochaną. Przykład z usypianiem dzieci mógłby wyrażać potrzebę odpoczynku, ale też potrzebę chwili samotności na przemyślenie jakiejś nurtującej sprawy.
Możliwości jest wiele. Czy mówimy o swoich potrzebach czy o potrzebach naszego rozmówcy, próba ich nazwania, nawet jeśli nie od razu trafiona, pomoże dojść do sedna całej sprawy i porozumieć się na zupełnie innym niż zazwyczaj poziomie.
Gdy wykonamy już ten kawałek roboty, zostaje ostatni punkt – sformułowanie prośby, związanej z naszą potrzebą. Inaczej zabrzmi: „ja zrobiłam obiad, to może Ty byś w końcu się ruszył i pozmywał naczynia?”, a inaczej: „kochanie, zrobiłam obiad i jestem bardzo zmęczona i przytłoczona ilością pracy, jaką mam jeszcze do zrobienia w domu. Chcę teraz rozwiesić pranie, dlatego bardzo proszę byś zajął się zmywaniem”. Łatwo też się domyślić, która prośba będzie skuteczniejsza.

To nie Twoja sprawa?

Zmiana swego odruchowego reagowania to krok milowy i przełom, i jak wszystko co cenne jest okupione ciężką pracą. Gdy więc następnym razem teściowa powie: „jak to, nie odpieluchowałaś jeszcze małego? Powinnaś już dawno się tym zająć!”, możesz spróbować odpowiedzieć „to nie Twoja sprawa”, ale raczej nie ocieplisz tym tekstem Waszych relacji…
Zastanów się, co by odpowiedziała żyrafa? „Tak, nie prowadzimy treningu czystości. Jaś ma dopiero rok i według mnie jest jeszcze na to za wcześnie. Czy pytasz o to, bo martwisz się, że przegapiłam odpowiedni na naukę samodzielnej toalety moment?”. Jeśli jesteś odważna, możesz dodać też „doceniam Twoją troskę, ale złości mnie, gdy mówisz do mnie w ten sposób. Robię, co w mojej mocy, najlepiej jak umiem i potrzebuję wsparcia z Twojej strony oraz autonomii i wolności w wychowaniu mojego dziecka”.
Być może sposób komunikacji żyrafy wydaje się sztuczny, nie przystający do rzeczywistości. A jednak działa, choć jest niesamowicie trudny, bo dotyka nawyków, które mamy głęboko zakodowane.
Wystarczy spróbować przez krótki okres czasu, by się o tym przekonać. Zmiana może nas zaskoczyć, bo jeśli wprowadzimy nawyk takiej analizy odczuć i potrzeb, inaczej spojrzymy nie tylko na naszych bliskich, ale również całe nasze otoczenie. W tym, choć wydaje się to nieprawdopodobne, naszych politycznych czy światopoglądowych oponentów!
Ja sama w gniewie przemieniam się w żądnego ofiary szakala, ale wiem, że moi bliscy zasługują na więcej. Dlatego walczę o to, by było we mnie więcej z żyrafy, choć z różnym skutkiem. Mimo że szakal wciąż wraca na karmienie, mam szansę na bardziej świadome przeżycie własnych emocji i potrzeb i lepsze zrozumienie osób, z którymi wchodzę w relacje. W końcu jeśli sama nie wiem czego potrzebuję, jak ktokolwiek inny ma się tego domyślić? Jeśli ranię słowami, jak ktokolwiek ma odkryć mój ból, który się za nimi kryje? Czy to będzie współmałżonek czy szef w pracy, używając narzędzi żyrafiej komunikacji, damy sobie szansę na prawdziwe porozumienie bez przemocy.
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail