Aleteia

Jola Szymańska: Czego ojciec Szustak uczy nas, przejmując YouTube

fot. Marek Straszewski
Udostępnij
Komentuj

Czy warto opanować cały YouTube i zrobić w nim jedną wielką masakrę? Otóż tak. Ale pod jednym warunkiem.

35 100 złotych miesięcznie. Macie pomysł na wykorzystanie takich pieniędzy? Szalona podróż, nowe meble, remont mieszkania. Kto wie. A gdyby ktoś zapłacił Wam tyle w zamian za regularne publikowanie filmów na YouTube? Bajka, co?

 

Zalanie YouTube’a Słowem

W niedzielę (3 września) ojciec Adam Szustak zaprosił widzów swojego kanału do zbiórki. Zresztą, nie po raz pierwszy. W kwietniu zeszłego roku zebrał na rzecz łódzkiego Domu Dziecka dla Dzieci Chorych prawie 400 tysięcy złotych. W zaledwie dwa tygodnie.

Tym razem jednak nie chodziło o akcję charytatywną. Zakonnik zaprosił swoich widzów do wsparcia planu „zalania YouTube’a Słowem Bożym”.

 

 

Należę do osób, które ojcu Adamowi zawdzięczają bardzo dużo. Gdyby nie jego konferencje, pewnie nie ośmieliłabym się na ryzyko. Nie szukałabym prawdy. Możliwe, że nie zaczęłabym czytać Pisma Świętego, a wiarę kojarzyłabym dalej z religijną tradycją i zagrożeniami duchowymi.

Oczywiście, Bóg mógł do mnie dotrzeć innymi kanałami, dotarł jednak przez internet. Ba, przez złego i strasznego YouTube’a. I tak, „tracąc” swoje życie na oglądanie filmików, zachowałam je. Podobnie jak 235 234 pozostałych subskrybentów Langusty.

Bo w Languście nie chodzi o ojca Adama. I on sam niemal w każdym filmie to powtarza. Chodzi o Boga. O to, żeby wreszcie zacząć do Niego gadać.

 

Głęboko czy płytko?

Ewangelizowanie w internecie stało się w ciągu ostatnich kilku lat niemal modne, a duchowość klikalna. Katolickich twórców – sama wpisuję się w tą kameralną grupę – ogłasza się „misjonarzami” internetu. Przeciwstawia się nas „płytkiemu” mainstreamowi. Ale, choć chętnie krytykujemy fotoszop na twarzach celebrytów, często fotoszopujemy sami siebie. Tyle, że od środka.

Pokazać, że jestem idealny? Jaki to bezpieczny pomysł! Za jednym zamachem zyskujemy podziw, uznanie, oklaski i inne kluczowe dla rozwoju duchowego gadżety.

Zresztą, dzieje się tak nie tylko w internecie.

 

Tymczasem ojciec Adam, zamiast zachłystywać się własną wspaniałością i nieomylnością, rozdaje narzędzia kolejnym braciom. Dzięki zbiórce powstaną dwa kolejne kanały na YouTube, które obok Szustaka poprowadzi czwórka dominikanów – o. Tomasz Nowak, o. Tomasz Zamorski, o. Jacek Szymczak i o. Wojciech Jędrzejewski.

 

Wspólnymi siłami

To, że zakonnik przegonił w swojej zbiórce i Gonciarza, i Grupę Filmową Darwin, nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. To, że na moment publikacji tego felietonu 2110 osób zadeklarowało się wesprzeć go łączną kwotą 35 100 złotych miesięcznie, też nie.

Poruszyło mnie jego oddanie i skupienie na jedynym istotnym celu. Na głoszeniu Ewangelii drugiemu człowiekowi. Niekoniecznie dosłownie i literalnie. Niekoniecznie na poważnie. Nie na przekór bliźniemu, ale wspierając go. Nie w imię walki i uzasadnień, a z ludzkiej troski i miłości.

Nie na własną chwałę, ale wspólnymi siłami i na chwałę Boga.

 

Trzy umiejętności

Nie znam dobrze ojca Adama i nie mam potrzeby doszukiwania się czegokolwiek niejasnego w tym, co mówi i robi. A to dlatego, że on wcale nie udaje, że jest mistrzem świata wagi ciężkiej w wierze (choć, między nami mówiąc, dla mnie jest). Potrafi za to podziękować, przeprosić i poprosić. Stanąć bezradnie i przyznać, że zrobi wszystko, co się da, ale potrzebuje wsparcia.

I właśnie w ten sposób uczy nas, czym jest „dawanie świadectwa”.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail