Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Prawda pozbawiona miłości to śmiercionośna broń. Komentarz do Ewangelii

MĘŻCZYZNA NA ŁAWCE
Courtney Clayton | Unsplash CC0
Udostępnij

Jeśli nie podchodzę do drugiego człowieka z miłością, to moje braterskie upomnienie będzie mniej lub bardziej zakamuflowaną, choć przy użyciu szczytnych haseł, próbą dokopania komuś.

Widzieliście kiedyś „katolickie zadymy” w internecie? Nie jest trudno się na nie natknąć. Praktycznie każda strona czy profil w mediach społecznościowych, w których pojawiają się treści związane z wiarą ma w swojej historii doświadczenie mniejszych lub większych „świętych wojen”.

Zawsze trafi się jakaś informacja, post, zdjęcie, filmik, który wywołuje bardzo gwałtowne reakcje. Ktoś się oburza, ktoś jest zgorszony, ktoś uważa, że to nie tak, jak powinno być i zaczyna się… Czasem ktoś specjalnie udostępnia coś tylko po to, żeby pokazać: „Patrzcie, jakie to jest złe”, a po chwili pojawiają się pod tym dziesiątki komentarzy, w których każdy musi wyrazić swoje oburzenie, okazać się mądrzejszym, wykazać błąd, itp.

Co jakiś czas napotykam na podobne publikacje, które mają pokazać jakieś nadużycie, wypaczenie, czy coś w tym stylu. W sumie nie tylko w kwestiach wiary tak jest, także w kwestiach społecznych. Często zastanawiam się, po co ktoś to wstawia. Publikujący twierdzą zazwyczaj, że trzeba wykazywać błędy, że to w imię prawdy, dla obrony wartości, itp. Ks. Józef Tischner powiedział kiedyś takie mądre zdanie: „Może i masz rację, ale jakie z tego dobro?”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o upomnieniu braterskim. Jeśli ktoś zgrzeszy, trzeba go upomnieć. Chrześcijanin nie powinien pozostawać obojętny wobec zła. Jednak upomnienie braterskie jest wówczas ewangeliczne, kiedy wypływa z miłości do drugiego człowieka, tego upominanego.

Czytania poprzedzające Ewangelię pokazują to bardzo jasno. Bóg mówi w Księdze Proroka Ezechiela, że wierzący ma sprowadzać występnego ze złej drogi po to, żeby uratować jego życie. Święty Paweł doda: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo”.

Jeśli nie podchodzę do drugiego człowieka z miłością, to moje braterskie upomnienie będzie mniej lub bardziej zakamuflowaną, choć przy użyciu szczytnych haseł, próbą dokopania komuś.

Można pod pozorem upomnienia wyrazić po prostu swoją niechęć, można kogoś ośmieszyć, udowodnić, że jest głupi, wyciągnąć cudze grzechy, słabości, zło jak miecz, którym się uderza w drugiego człowieka. Można też chcieć pokazać, że jest się lepszym, wie się lepiej i walczyć w ten sposób w obronie wyższości swoich własnych przekonań.

To jednak nie jest upomnienie chrześcijańskie. Jezus nigdy nie używał niczyjej słabości, żeby kogoś poniżyć. Kiedy staje wobec kobiety złapanej na cudzołóstwie nie udaje, że nie było grzechu. Jednak faryzeusze chcą wykorzystać grzech tej kobiety, żeby ją ukamienować, a Jezus wręcz przeciwnie, ratuje jej życie. Owszem, mówi jej: „nie grzesz więcej”, ale mówi to z miłością, która nie zabija, jak kamienie, którymi chcieli rzucić w imię Prawa faryzeusze, ale podnosi tę kobietę, daje jej nadzieję, pomaga zacząć nowe życie.

Prawda pozbawiona miłości staje się narzędziem walki z innymi, śmiercionośną bronią jak nóż czy karabin. Prawdą bez miłości można kogoś zamordować. Najgorsze, że można być jeszcze z tego dumnym, że wypełniło się „chrześcijański” obowiązek. Jako chrześcijanie nie jesteśmy dłużni nikomu nic poza miłością. Chrześcijanin patrzy na Chrystusa, który na zło i grzech odpowiedział najwyższą formą miłości objawioną na krzyżu.

Chrystus z wysokości krzyża nie udowadnia grzechu tych, którzy stoją pod nim, nie wykazuje ich błędu. On umiera za nich, z miłości, bierze ich grzech na siebie. Widząc tę miłość, setnik rzymski, poganin, który stał pod krzyżem nawraca się. Istotą chrześcijańskiego upomnienia jest miłość, która nie tyle upomina drugiego, ale upomina się o niego, o jego dobro.

I czytanie: Ez 33, 7-9
II czytanie: Rz 13, 8-10
Ewangelia: Mt 18, 15-20

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail