Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
For Her

Jak wyleczyłam swoje dzieci jedzeniem

POSIŁEK DZIECIĘCY

Alita Ong/Stocksy United

Joanna Operacz - publikacja 12.09.17

Od czasu, gdy zmieniłam dietę rodzinie, przestaliśmy chorować i mamy mniejszą ochotę na to, co sztuczne.

Z dziećmi w sklepie samoobsługowym.

– Mamo, mogę sobie wziąć coś sztucznego do jedzenia?

– No, dobrze…

– A ja też mogę?

– Możesz!

– A ja mogę?

No tak, każde musi zapytać oddzielnie.

– Nie, ty nie możesz… Żartowałam. Oczywiście, możesz.

Myślałam, że „coś sztucznego” będzie oznaczało batonik, żelki albo inny produkt fosforyzujący w ciemności. Tymczasem przynieśli: konserwę mięsną, pasztet drobiowy i bułkę posypaną żółtym serem.

Brawo ja! Doprowadziłam do sytuacji, kiedy kulinarne szaleństwo kojarzy się moim dzieciom z mielonką tyrolską.

Słodycze na szczególne okazje

„Coś sztucznego” znaczy w naszej rodzinie gotowe jedzenie ze sklepu. Od kilku lat staram się kupować jak najmniej takich produktów, żeby ograniczyć chemię spożywczą w jedzeniu.

Piekę chleb, robię domowe wędliny i ciasta, staram się nie kupować słodyczy. Efekty bywają różne. Nie jest tak, że „sztuczne” rzeczy zupełnie nie mają wstępu do naszego domu.

Czasem dziadkowie coś przywiozą, czasem my sami kupimy cukierki, sok w kartonie albo colę na szczególną okazję. Od dwóch tygodni na parapecie w salonie stoi misa z czekoladowymi cukierkami, które zostały po urodzinach męża. Zdarza się, że zaglądamy do McDonalda, np. w drodze na wakacje. Nie popadamy w fanatyzm ani ortoreksję, ale próbujemy jeść zdrowo.




Czytaj także:
Twoje dziecko nie chce jeść warzyw? Zmień strategię, a polubi zdrowe jedzenie!

Weekendowe gorączki

Pewnie nie doszłoby do tego, gdyby nie problemy młodszej córki ze zdrowiem. Kiedy miała cztery lata, zaczęły się dziwne choroby: dwu-, trzydniowa niewysoka gorączka plus duże osłabienie. Oprócz tego miała nieustający katar, z którego często wywiązywało się zapalanie ucha.

W pewnym momencie zaczynała chorować w każdą sobotę rano, przesypiała weekend, a po dwóch-trzech dniach zdrowiała. Szukaliśmy pomocy u różnych lekarzy, robiliśmy badania (niewykluczone, że jedno z przepisanych lekarstw pogłębiło problem weekendowych gorączek). Tylko tak się jakoś dziwnie składało, że nie mogliśmy dotrzeć do alergologa. Byliśmy zapisani na wizyty pięć czy sześć razy, ale zawsze albo Iza była chora, albo lekarz odwołał spotkanie, albo wypadło nam nagłe wesele w rodzinie (kto próbował zapisać się do alergologa na NFZ, ten wie, że między zgłoszeniem a wizytą mija tyle czasu, że wiele się może wydarzyć).

Przed ostatnią wizytą Iza nie chodziła przez tydzień do przedszkola, żeby czegoś nie złapać, a mąż wziął wolne w pracy, ale i tak nie dotarliśmy, bo była taka śnieżyca, że przez pół godziny przejechaliśmy dwa kilometry, a kiedy zawróciliśmy do kolejki, okazało się, że pociągi nie jeżdżą. Wtedy sobie pomyślałam, że to chyba musi być jakiś znak.




Czytaj także:
Porcja odporności – co jeść, by nie chorować?

A może to konserwanty?

Podejrzewałam, że moje dziecko może mieć alergię na coś spożywczego. Myślałam o tym, żeby zrobić śledztwo w sprawie tego, co ją uczula. No tak, tylko że wtedy trzeba by wyeliminować z diety podejrzane produkty, a potem wprowadzać je pojedynczo i obserwować reakcję. Sobie mogłabym łatwo zrobić taki test, ale jak go przeprowadzić czterolatce, która lubi jeść niewiele rzeczy, a w dodatku codziennie siedzi przy stole z dwojgiem rodzeństwa – również niejadków? Przecież jeśli inni będą pałaszowali serki i drożdżówki, to ona nawet nie spojrzy na brokuły.

I wtedy wydarzył się drugi mały cud. Trafiłam w księgarni na książkę, której autorka miała kiedyś bardzo chorowite dzieci i wyleczyła je zmieniając żywienie całej rodziny. Skoro jej się udało, to może ja też bym mogła? Podała w książce sporo przepisów na domowe jedzenie i patentów na to, jak usprawnić i ułatwić pracę w kuchni.

Ale przede wszystkim dokonała olśniewającego odkrycia – jej dzieci prawdopodobnie były uczulone nie na mleko czy gluten, tylko na środki chemiczne dodawane do żywności.




Czytaj także:
Wyrzucasz jedzenie? Wypróbuj Foodsharing!

Zwyczajnie

Wcześniej nie jedliśmy jakoś specjalnie niezdrowo. Gotowałam obiady, robiłam kanapki, czasem dawałam dzieciom serek czy jogurt. Słodycze też nie codziennie.

Dzisiaj podejrzewam, że na Izę źle działały słodkie serki albo płatki kukurydziane. Zmiana żywienia w sumie przebiegła łatwiej, niż się spodziewałam. Tylko kilka razy usłyszałam: „Gdybyś nie kupiła tej głupiej książki, to wszystko byłoby lepiej”.

Tłumaczyliśmy dzieciom, że robimy to dla ich zdrowia i zaprosiliśmy ich do planowania i przygotowywania posiłków. Okazało się, że kiedy pomagają przy mieleniu mięsa na pasztet czy gotowaniu owsianki, chętniej je później jedzą.

Dziwne choroby Izy minęły i w ogóle wszyscy zaczęliśmy dużo rzadziej chorować. Na przykład od tamtej pory nie mieliśmy grypy żołądkowej, która wcześniej obalała nas wszystkich po kolei przynajmniej raz w roku. Różnica była tak duża i tak nagła, że trudno jej nie wiązać ze zmianą w jedzeniu.

Najdziwniejsze jest to, że teraz dzieci, chociaż lubią słodycze, nie rzucają się na nie jak oszalałe. Chyba przyzwyczaiły się do tego, że na takie rzeczy można sobie pozwolić sporadycznie. W końcu misa z cukierkami nadal stoi na parapecie.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dietadziecijedzenie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail