Aleteia

Najbardziej ryzykujesz, nie podejmując ryzyka

Ryan Christodoulou/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Co jest potrzebne kobiecie, kiedy wchodzi we wrześniowe bloki startowe i układa nowe plany? Ryzyko!

Odrobina brawury, podjęcie decyzji, których do końca nie jesteś pewna, drobne szaleństwa. Wszystko to odradza, odświeża, odmładza. Dodaje wewnętrznej siły i poczucia, że możesz kierować swoim życiem.

 

Czasami trzeba w życiu zaryzykować i skoczyć do nieznanej wody

Sposób jest jeden. Trzeba się szybko ośmielić. Spontaniczny skok na główkę bez zbędnego główkowania.

Im dłużej się oswajasz z wyzwaniem, tym bardziej wydaje ci się skomplikowane. Dlatego odraczasz, przekładasz i w rezultacie stoisz w miejscu. Poza strefą komfortu mogą czekać na Ciebie piękne rzeczy.

Rozwaga może Ci się źle przysłużyć. Czujesz się bezpiecznie, ale tylko pozornie. Ataki paniki, duszności, kołatania serca, mrowienie kończyn, zawroty głowy – czy to objawy kogoś, kto stoi na trampolinie, patrzy w dół i szykuje się do skoku? Nie.

Te symptomy najczęściej dokuczają osobie, która nawet nie wejdzie na pierwszy schodek. Woli ciągle plaskać się w płytkiej wodzie. Zawsze wybierze przezorność, niż adrenalinę.

Prewencyjna asekuracja bywa przyczyną wielu psychosomatycznych objawów, które trudno powiązać z poukładanym życiem.

Kiedy kierujesz się tylko zdrowym rozsądkiem, możesz zacząć chorować.

 

Unikasz stresu, a jednak w Twoim ciele utrzymuje się silne napięcie

Co mnie tak spina? Przecież wszystko jest pod kontrolą. Przemyślane. Zaplanowane. GPS nastawiony. A jednak coś Cię niepokoi. Znowu sprawdzasz, upewniasz się, czy o wszystkim pamiętałaś, czegoś nie przeoczyłaś. Wszystko gra! Tylko dlaczego ciągle słyszysz jakąś fałszywą nutę?

To może być lęk przed lękiem. Stałe napięcie, że coś się stanie. Coś, co zaburzy Twój plan, żelazną konstrukcję, zdolność przewidywania.

Boisz się sytuacji, na które nie masz całkowitego wpływu. Kiedy nie wszystko zależy od Ciebie. Ale przecież właśnie takimi sytuacjami są związki z ludźmi. I już z tego lęku przed nieznanym tworzy się lęk przed miłością. Przed zaangażowaniem. Przed zaufaniem.

I to cierpienie może być pochodną tego, że lękasz się ryzyka.

 

Otwarcie się na drugą osobę jest ryzykiem.

Możesz zostać odtrącona, zraniona, niezrozumiana, niesprawiedliwie potraktowana.

Tak. To prawda. Takie scenariusze są możliwe, a nawet często się zdarzają.

A może tę niepewność wrzucić w koszty, i ryzykować mimo wszystko. Uda się albo będzie bolało. Poboli i przestanie.

Tak, jak w tej anegdocie o Paryżu. Ktoś pojechał tam na tydzień i przez siedem dni nie wychodził z hotelu. Bał się, że do końca życia będzie żałować i tęsknić, że nie mieszka się w tym mieście.

Śmieszne? Nie za bardzo, jeżeli uświadamiamy sobie, że bardzo często fundujemy sobie takie zamknięcie w pokoiku. A klucz wyrzucamy przez okno.

A możesz wyruszyć, zwiedzić, a to, co przeżyjesz to twoje!

Nie musisz być jedyną autorką scenariusza i nie zawsze musi być szczęśliwe zakończenie. I w tym też tkwi urok życia.

 

Ryzyko przydaje się też kiedy boimy się zawalczyć o swoje

W małżeństwie, w pracy. Brakuje nam odwagi, by zawalczyć o swoje, rozwiązać problem albo po prostu wypowiedzieć się bez obawy, że zostaniemy źle odebrane.

Żeby miło się żyło, czasem musi być niemiło.

Kiedy kulisz się w sobie, to takiemu wycofaniu towarzyszy często chroniczne zmęczenie, skargi hipochondryczne.

Jakiś konflikt z mężem, z dzieckiem, z szefem, i  zamiast rozwiązać problem tam, gdzie on się przejawia, obchodzisz go – chodząc po lekarzach. Bo tu Cię coś boli, tam coś wysypało albo budzisz się o czwartej i czekasz, aż budzik zacznie dzwonić.

Dobrze jest pokonać ten lęk przed konfrontacją. To ryzyko się opłaci.

Warto się przyjrzeć temu, co się również Ci nie przydarza.

 

Silny lęk przed nieznanym, może powodować, że tracisz z oczu realne zagrożenia

Może kotwiczysz swój lęk w sytuacjach, które teoretycznie wcale Ci nie grożą. Czytasz news, że jakaś kobieta zginęła w szybie windy. I już  nokautuje Cię lęk przed wypadkiem. Przed nagłą śmiercią i, żeby się uspokoić odruchowo sięgasz po papierosa albo ciastko. A przecież wiadomo, że więcej ludzi umiera z powodu palenia i nadwagi, niż w windzie.

Wiadomość o katastrofie kolejowej usłyszana w samochodzie, wzbudza lęk przed fatum, wzrasta poziom stresu i reakcja natychmiastowego rozładowania i… gaz do dechy!

Wiadomo, taki nagły zryw jest bardziej ryzykowny i dopiero naraża Cię na niebezpieczeństwo, zgodnie ze statystykami wypadków drogowych.

Na tej samej zasadzie, słyszysz od jakiejś mamy w przedszkolu, że jej syn miał powikłania po usunięciu trzeciego migdała. I już wirówka lęków. Gwałtownie zwiększa Ci się subiektywne prawdopodobieństwo wystąpienia groźnych skutków ubocznych. Jesteś gotowa natychmiast przełożyć operację swojego dziecka. Zaburzają się proporcje w ocenie rzeczywistości.

 

Jeżeli uważasz się za tchórzliwą, musisz wiedzieć, że osoby odważne też się boją

Mogą nawet w takim samym stopniu, co Ty odczuwać niepewność, strach i panikę. Jaka jest różnica? Działają pomimo wewnętrznych hamulców.

Lęk towarzyszy, ale nie wstrzymuje.

Czasami w życiu stoisz na takiej symbolicznej trampolinie. Czy tego chcesz, czy nie. Kiedy czujesz, że nie masz się czego chwycić, wtedy trzymaj się wiary w siebie. Dasz radę. Skoczysz i wypłyniesz na powierzchnię.

Skok w nieznane? Odwagi! To dobrze Ci zrobi.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail