Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Amerykanie nazywają go „przeniesionym ręką Boga”. Poznaj historię pływającego kościoła

KOŚCIÓŁ NA FALI
Udostępnij

Na, nomen omen, fali tekstów o huraganie Irma warto przypomnieć ciekawą historię metodystycznego kościoła, niezwykle popularną w Stanach Zjednoczonych.

Floryda i wyspy Morza Karaibskiego wracają powoli do życia po przejściu huraganu Irma, najsilniejszego prawdopodobnie w historii pomiarów. A choć podobne, nie tak co prawda silne, zjawiska meteorologiczne nawiedzają region rokrocznie, kilka z nich zapisało się w historii USA w sposób szczególny.

Hyde County to niewielkie, niespełna sześciotysięczne hrabstwo we wschodniej części Północnej Karoliny. Z racji położenia u wybrzeży Oceanu Atlantyckiego stosunkowo często bywa ono nawiedzane przez burze tropikalne, choć rzadko są one tak gwałtowne jak w stanach położonych bardziej na południe. Stolica hrabstwa, Swan Quarter, zamieszkana jest w sporej części przez społeczność metodystów – ruchu anglikańskiego, którego matecznikiem jest właśnie Wschodnie Wybrzeże USA.

Na początku lat 70. XIX stulecia metodyści ze Swan Quarter rozpoczęli poszukiwania dogodnego miejsca pod budowę nowego kościoła. Miejsca, w którym świątynia nie będzie narażona na zalanie przez ustawicznie nękające mieszkańców wody wzburzonego Atlantyku. Niestety, właściciel upatrzonej przez wspólnotę działki, Samuel Sadler, ani myślał pozbywać się gruntów. Kościół stanął więc w innym niż pierwotnie zakładano miejscu, blisko głównej przecinającej wioskę ulicy Oyster Creek Road. 16 września 1876 r. odprawiono w nim inaugurujące działalność świątyni nabożeństwo.

Ledwie trzy dni później nad okolicą rozpętała się burza, jakiej nawet mieszkańcy Swan Quarter nie widywali zbyt często. Ulica Oyster Creek (tłum. „strumień ostryg”) zamieniła się tego dnia w prawdziwy strumień. Wedle zapisków w lokalnej prasie wysokość fali powodziowej sięgnęła tego dnia 5 stóp, czyli ok. 1,5 m. Ku przerażeniu mieszkańców otwarta dopiero co świątynia nie wytrzymała naporu mas wody i zerwana z fundamentów rozpoczęła „rejs” przez wioskę. Osiadła dopiero… na działce Samuela Sadlera, który, postawiony przed faktem dokonanym, tym razem nie sprzeciwiał się już przekazaniu działki metodystom.

Niezwykła historia szybko stała się popularna w całych Stanach, a budynek świątyni do dziś określany jest przez Amerykanów jako „Kościół Przeniesiony Ręką Boga”. Metodyści zresztą nie wahają się nazywać tamtego wydarzenia cudem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail