Aleteia

Bóg nie jest sprawiedliwy – i to jest Dobra Nowina. Komentarz do Ewangelii

Pexels | CC0
Udostępnij
Komentuj

Myślę, że dzisiaj gospodarz z przypowieści o robotnikach w winnicy miałby na karku związki zawodowe, inspekcję pracy i lokalne media, bo po ludzku potraktował ich niesprawiedliwie.

Tyle lat wpajano mi, że Bóg jest sprawiedliwy. Czytam dzisiejszą Ewangelię i definitywnie przestaję w to wierzyć. Nie, moja wiara nie zachwiała się w fundamentach, bo tak naprawdę już od jakiegoś czasu wątpiłem w Jego sprawiedliwość.

 

Przypowieść o robotnikach w winnicy

Gospodarz zatrudnił robotników o świcie, o 9 rano, o 12, o 15, a ostatnich o 17. Wszyscy pracowali do zachodu słońca, czyli mniej więcej do 18. Ci ostatni przyszli po wypłatę i dostali denara. Potem przyszli ci z 15 i też dostali denara, i tak aż do tych, którzy pracowali od świtu – wszyscy dostali tyle samo.

Z tymi o świcie faktycznie umówił się o denara, ale tym o 17 nic takiego nie powiedział, więc mógł to jakoś proporcjonalnie przeliczyć. Jednak ci ostatni dostali dokładnie tyle samo, co ci pierwsi. Myślę, że dzisiaj ten gospodarz miałby na karku związki zawodowe, inspekcję pracy i lokalne media, bo po ludzku to jest niesprawiedliwe.

 

Św. Mojżesz Etiopczyk

Ostatnio trafiam na dziwne historie świętych. Pewnego dnia czytałem o Mojżeszu zwanym Czarnym, który był hersztem pustynnego gangu i wszędzie, gdzie się pojawiał, tam siał postrach i zwiastował kłopoty. Lubił włóczyć się po knajpach, mocno nadużywać alkoholu, awanturować się itp.

Pewnie by tak wiódł swój żywot zawadiaki, gdyby pewnego dnia Bóg nie powołał go do życia mniszego i kapłaństwa. Co więcej, został świętym. Wielu pobożnych mnichów, którzy zostali świętymi, pracowało na to całe życie, żyjąc w ascezie. A on wiele lat spędził hulaszczo, ale i jego spotkał Pan, i powołał do swojej winnicy. I dostał taką samą zapłatę, jak ci, którzy żyli całe życie pobożnie.

 

Św. Maria Egipcjanka

Innym razem przeczytałem o pewnej Marii z Egiptu, która od dwunastego roku życia prowadziła bardzo rozwiązłe życie. Szczyciła się tym, że potrafi uwieść każdego mężczyznę, a szczególnie lubiła uwodzić młodych. Prowadziła takie życie przez siedemnaście lat.

Pewnego razu dowiedziała się, że z portu wypływa łódź z pielgrzymami do Ziemi Świętej i jest wśród nich wielu młodych mężczyzn. Wybrała się na tę „pielgrzymkę”, stawiając sobie za cel, że prześpi się z każdym z nich. Dopięła swego. Niespodziewanie nawróciła się przed drzwiami bazyliki Bożego Grobu. Tam spotkał ją Bóg, po siedemnastu latach totalnej rozwiązłości. Porzuciła dawny styl życia i wybrała życie pustelnicze. Została świętą. Bóg dał jej tę samą nagrodę, co świętym dziewicom.

 

 Nawrócony Rudolf Hoess

Wspomnę tu choćby jeszcze Rudolfa Hoessa, komendanta obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Nawrócił się, czekając w więzieniu w Wadowicach na wykonanie wyroku śmierci, na który został skazany po wojnie przez trybunał w Norymberdze.

Pan czekał na niego w tej celi. Człowiek, który miał na sumieniu miliony ludzkich istnień i zbrodnię przeciwko ludzkości, dostał szansę w ostatniej chwili. Bóg nawet przewidział dla niego kapłana, któremu kiedyś jako komendant darował życie po tym, jak duchowny nielegalnie zakradł się na teren obozu. Ten właśnie ksiądz odbył z nim wielogodzinną spowiedź, która zakończyła się pojednaniem z Bogiem i Kościołem. Niedługo potem Hoess został powieszony.

 

Boża (nie)sprawiedliwość

To są naprawdę skandaliczne historie, w których objawia się Boża niesprawiedliwość. Nie należało się im. Mało tego, to może wydawać się niewychowawcze wobec innych. Co mogą pomyśleć — że można sobie tak grzeszyć i potem zostać świętym?  Skandal Bożego miłosierdzia!

Tak, to oburza. Bóg podejmuje jednak ryzyko skandalu, bo kocha i chce każdemu okazać swoje miłosierdzie. Jest Bogiem wolnym w swojej dobroci. Jak mówi w Księdze proroka Izajasza: „Myśli Moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi Moimi drogami”. Na szczęście.

Także Jego sprawiedliwość nie jest naszą sprawiedliwością. Ta (nie)sprawiedliwość Bożego miłosierdzia jest Dobrą Nowiną dla każdego. Nie ma takiej pory w ludzkim życiu, w której Bóg nie wychodziłby, żeby znaleźć człowieka. Wyrusza na poszukiwania o świcie, rano, w południe, popołudniu, wieczorem, a nawet w nocy. W Bogu nie ma stopniowania miłości. Nikogo nie kocha bardziej, nikogo mniej, wszystkich tak samo.

I czytanie: Iz 55, 6-9

II czytanie: Flp 1, 20c-24. 27a

Ewangelia: Mt 20, 1-16a

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail