Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Dlaczego warto być brzydką, jak Meryl Streep

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

Podczas przesłuchania do filmu „King Kong” 25-letnia Meryl Streep usłyszała, że jest „za brzydka”. Podobnie i równie paradoksalnie oceniamy często własne życie.

Ameryki nie odkryję, ale trudno uciec od tego faktu: my, kobiety, mamy ze sobą problem. Ze sobą, z oczekiwaniami wobec siebie i z własną ambicją.

Czujemy się w obowiązku być piękne. Choć czasem wstydzimy się być mądre.

 

Vogue na wózku inwalidzkim

Nie tak dawno graficzka Katherine Young zaprojektowała własne projekty okładek największych kobiecych magazynów.

Jej numer „Vanity Fair” miałby dotyczyć łapania życiowego balansu i depresji poporodowej, w jej „Vogue” przeczytalibyśmy wywiad z niepełnosprawną Jessicą Jewett i zestawienie najlepszych malarzy malujących ustami i stopami. „InStyle” inspirowałby do pozbywania się uprzedzeń, szczególnie wobec własnego ciała.

View this post on Instagram

I needed to see a woman like Jessica Jewett when I was growing up. What is so truly inspirational about Jessica is her willingness to share all her talents. She is an amazingly talented artist, author, and intuitive. “I’m an artist who happens to have a disability, not a disabled woman who happens to be an artist. I never let my disability define my worth.” Jessica uses her mouth to create artwork and growing up she was invited to teach art and show the other students how to make art like her. She was able to show them that different wasn't that different at all. Now, she shares her life online through social media, spreading understanding and awareness of her disability Arthrogryposis. She is showing all of us that different isn't that different at all. Arthrogryposis found in about 1 in 3,000 live births and has no known cure and no predictable cause. I had a disabled parent growing up and didn’t understand the differences. I didn't know where to look to understand what was possible. I needed to see a woman like Jessica Jewett when I was growing up. Who did you need to see? #ShowMoreWomen #DoBetter #herstory #empowerwomen #supportwomen #feminism #graphicdesign #graphicdesigner #womeninart #womenindesign #passionproject

A post shared by Katherine Young Creative (@katyoungcreate) on

Przy każdym projekcie graficzka przytacza historię konkretnej kobiety – żywej, prawdziwej i nieprzystającej do plastikowych okładek kobiecych magazynów. I podkreśla, że żałuje, że nie poznała ich, kiedy dorastała.

A kogo poznała? Kogo my poznajemy dorastając, dojrzewając i tracąc wszelkie marzenia o własnej wartości?

 

Uroda, potencjał i inne tragedie

Jedna z moich koleżanek regularnie oczyszczała swoją listę obserwowanych profili na Instagramie. Opowiadała mi, jak bardzo ją one dołują. Wizyty na przyjęciach, drogie ciuchy, sesje zdjęciowe… głowa mała.

Słuchałam jej i zastanawiałam się, dlaczego sama nie mam z tym kłopotu? Obserwuję przecież te same blogerki i gwiazdy, ale zamiast się dołować, podpatruję ich sposoby na dobre ujęcia.

 

Autodestrukcyjny detal

Niestety, szybko zrozumiałam swój błąd. Może i nie dołuje mnie czyjaś uroda, ale dołuje mnie cudza pomysłowość i pracowitość, kiedy samej mnie na nie nie stać. Nie dołuje mnie ładne selfie w fancy miejscu, ale dołują mnie nowe filmiki mądrej i bezlitośnie trafiającej w sedno vlogerki.

A kiedy zaczyna mnie dołować to, zaraz dochodzi też uroda, doświadczenie, sukcesy, uznanie i milion dopowiedzianych przez moją autodestrukcyjną wyobraźnię przymiotów.

Prawdopodobnie dlatego, że wydaje mi się, że królowa życia może być tylko jedna, a kobieta może być albo gwiazdą, albo jej szarą przyjaciółką.

 

Pokaż swój IG, powiem ci kim jesteś

Będę trzymać się tezy, że życie nieatrakcyjne to życie nieumiejętnie zaprezentowane. Atrakcyjnie można przedstawić wszystko. Od narkotykowego ciągu przez noce w spoconych klubach, aż po poród i niedzielny spacer. To wszystko można także przedstawić jako porażkę.

Patrząc na świat oczami Instagrama zapominamy, że sami go tworzymy. Go, czyli świat. Ale w zasadzie także go, czyli Instagrama. Przede wszystkim tworzymy jednak ją – własną głowę.

Głowę, którą odbieramy świat, Instagrama, drogie zegarki i pachnący liściami wieczór w ogrodzie, który skądinąd też może urosnąć do rangi nieosiągalnego miernika wartości mojego życia.

 

Meryl na niepogodę

Dwa lata temu Meryl Streep opowiedziała w talk show Grahama Nortona o przesłuchaniu do filmu „King Kong”. Usłyszała na nim, że jest „za brzydka”. Podkreśliła, że choć teraz się z tego śmieje, jako 25-latce nie było jej do śmiechu ani trochę.

Prawdopodobnie poczuła się tak jak ja, sporo moich koleżanek i cała masa kobiet uzależniających swój potencjał od atrakcyjności. Nie tylko tej fizycznej.

Ale wiecie, tak sobie myślę, bądźmy takie „brzydkie” jak Meryl Streep. Bądźmy nudnymi nerdami, nieumalowanymi marzycielkami i fankami rodzinnych przyjęć pod miastem.

Przecież to od nas zależy okładka i treść naszego życia.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail