Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Trudne dzieciństwo może być źródłem siły. Jak zmienić swoje myślenie o traumie?

KOBIETA NA JESIENNEJ ŁĄCE
Alicia Bock/Stocksy United
Udostępnij

Scenariusz z dzieciństwa bywa powielany w dorosłym życiu. Tak nie musi być, jeśli uświadomisz sobie, że to, czego nie dostałaś od rodziców, możesz dostać od samej siebie.

Gabrysia robi wszystko, żeby jej mąż był z niej zadowolony, ale Andrzej ciągle narzeka. „Po co kupiłaś tyle sera?! Krzywo zaparkowałaś samochód. Rano coś ci spadło, a ja obudziłem się i potem na spotkaniu z klientem byłem zmęczony. Gdzie znowu wychodzisz? Czy wszystkie twoje przyjaciółki to idiotki? Kto przełożył moje klucze?!”. Gabrysia nic nie mówi, nie podejmuje prób naprawy, bo przecież to tylko taki nieznośny charakter.

 

Może być gorzej. Albo lepiej. Wybór należy do Ciebie

Gabrysia, jako córka alkoholika wie, że charakter Andrzeja to drobiazg w porównaniu z biciem, wyzwaniem, wyganianiem z domu i wyrzucaniem rzeczy przez okno. Kiedy poznała Andrzeja, to kluczową informacją było to, że jest abstynentem. Ulga! Z takim mężczyzną to ja sobie poradzę! Czuła, że wreszcie znajdzie schronienie po trudnym dzieciństwie. I nawet teraz, po kilkunastu latach małżeństwa nie widzi, że to jednak kiepski schron.

Często ironizujemy z psychoterapeutów, do których przychodzimy ze świeżymi problemami małżeńskimi, a oni każą nam opowiadać całe swoje życie od Adama i Ewy. Nie bez przyczyny.

Scenariusz z dzieciństwa bywa powielany w dorosłym życiu.

 

W domu Gabrysi nie ma alkoholu, ale nie ma też szczęścia

Gabrysia cały czas chodzi cichutko na paluszkach, cierpi, ale wmawia sobie, że bawi się w baletnicę.

Bała się ojca, teraz ulega mężowi. Jest pasywna, bezradna. Złe wspomnienia są radarem, który nieustannie ostrzega: Zaciśnij zęby. Przetrzymaj. Pamiętasz? Może być gorzej.

Usprawiedliwia nękającego męża. Nie potrafi zobaczyć, że może być inaczej. Ciągle patrzy na świat oczami córki alkoholika. Tata jest zły, muszę zejść mu z drogi.

 

Złe dzieciństwo może być źródłem siły

A jednak istnieje bardzo dużo naukowej literatury psychologicznej pokazującej, że osoby, które osiągnęły sukces w dorosłym życiu często mają za sobą negatywne przeciążenia emocjonalne we wczesnych latach życia. Jako dzieci doświadczały przemocy, zaniedbania, porzucenia, ale właśnie to zbudowało ich psychiczną odporność.

 

Złe lata okazały się dobrą szkołą przetrwania

Nauczyły nie tylko jak przetrwać, ale też jak się nie poddawać. Jak odnajdować się w sytuacji strachu, cierpienia, bezradności i braku wsparcia. Jak czerpać moc z tego, że się może liczyć tylko na siebie samych.

 

Dawne traumy nie muszą podcinać skrzydeł

Z brzydkiego kaczątka bardzo często wyrastają piękne łabędzie. Autor tej baśni, Jan Christian Andersen napisał o sobie. Urodził się jako niechciany syn alkoholizującej się praczki i biednego szewca, a stał się jednym z dziesięciu najczęściej wydawanych pisarzy na świecie, przetłumaczonym na 163 języki.

Gabrysia, jak większość dzieci, pewnie płakała nad losem brzydkiego kaczątka, ale ona była nim naprawdę. Dlaczego więc jej nie udało? Z jakiegoś powodu bolesna przeszłość jest dla niej kulą u nogi, a nie kapitałem, z którego może czerpać swoją siłę.

Syndromem „skrzywdzonego dziecka” można usprawiedliwić wszystko

To dobre alibi, żeby nic nie robić ze swoim życiem. Żeby ulegać, bać się, asekurować, odpuszczać, stawać zawsze w drugim szeregu. Wreszcie – usprawiedliwiać kogoś, kto nas krzywdzi, kochać za bardzo, być przekonaną, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Albo też litować się nad sobą samą. Myśleć o sobie, jako o kimś poszkodowanym, komu się wszystko należy.

Tych bolesnych odprysków po przeszłości może być dużo. Kiedy ich nie wytopimy w swojej historii, koszty trudnego dzieciństwa możemy ponosić w dorosłym życiu.

 

Dobrze jest oglądać się za siebie, ale trzeba wiedzieć po co?

Warto przestać patrzeć na siebie, jak na ofiarę. Nie moja wina, że ojciec pił. Miałam ciężko, ale dałam radę. Nie jestem już dzieckiem, nie muszę się zamykać w muzeum dziecięcych krzywd i lęków.

 

Wyrastanie w domu z nałogiem to nie powód do wstydu, ale do dumy

Powiedz sobie: Jestem dumna, że przetrwałam. Przetrwałam, bo byłam silna. I tak o sobie myślę: Jako o silnej kobiecie. Idę dalej. Z podniesioną głową.

 

Zaopiekuj się sobą

Miłość, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie, szacunek i zrozumienie. To wszystko, czego Gabrysia nie dostała od ojca, może teraz dostać od samej siebie.

W dzieciństwie była zdana na łaskę i niełaskę rodzica, teraz już nie musi. Może i powinna zatroszczyć się o siebie. Wtedy jest szansa, że nie będzie wiecznie płacić odsetek od traumy.

 

Reaguj stosownie do swojego Peselu

Z szacunkiem do tego, co czujesz i myślisz. Teraz nieważne, co się zdarzyło, ale co z tych doświadczeń dla ciebie wynika? Co pokonałaś? Na co się uodporniłaś? Jak mnie to przygotowało do roli żony i matki?

Gabrysiu, jako dziewczynka byłaś krzywdzona, teraz jesteś dorosłą kobietą i wreszcie możesz żyć w świecie, w którym to ty ustawiasz czytelne reguły. A kiedy ktoś chce cię krzywdzić, nie pozwalasz.

 

Nie jesteś już bezbronnym dzieckiem

Bronisz się. Rozmawiasz, negocjujesz, ustalasz. Masz takie sama prawa jak mąż. Zamiast ulegać, rozmawiaj. Potrafisz obronić swoje prawo do wolności, do przyjaźni, do kupowania tyle sera, ile uważasz za słuszne.

A jeżeli ta mała, cierpiąca dziewczynka ciągle jest w tobie, potrafisz się nią zaopiekować. Sprawić, żeby już nie płakała, nie czuła się już krzywdzona i samotna.

Jeżeli nie wiesz, jak to zrobić, możesz iść na spotkanie grupy DDA, Dorosłych Dzieci Alkoholików, uzyskać terapeutyczne wsparcie oraz kontakt z ludźmi, którzy próbują uporać się z tym, co kiedyś pomagało im przetrwać w dysfunkcyjnym domu, a co teraz utrudnia im dobre życie.

 

Dorosnąć to znaczy wziąć odpowiedzialność za swoją historię

Sprawdzić termin ważności swoich lęków. Mądrze i z szacunkiem zaopiekować się samą sobą. Chyba lepiej popracować nad sobą, zamiast przyzwalać, by naszym życiem rządziły dziecięce lęki.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail