Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconDuchowość
line break icon

Chłopie, po co Ci wspólnota? Dziesięcina, spowiedź, spotkania. A gdzie w tym żona?

MĘŻCZYZNA Z FILIŻANKĄ

Pexels | CC0

Jarosław Kumor - publikacja 30.09.17

Chciałem pogłębiać swoją relację z Bogiem i potrzebowałem doświadczenia innych facetów. Wspólne pasje nie zbudują prawdziwej męskiej przyjaźni. Wspólna formacja – owszem.

Ze Zbigniewem Załuską – mężem, ojcem, inżynierem, jednym z liderów Przymierza Wojowników – rozmawia Jarosław Kumor.

Jarosław Kumor: Spełniasz się jako mąż, ojciec, inżynier. Praca pochłania sporo Twojego czasu. Nie chcesz odpuszczać rodziny. Gdzie tu miejsce dla wspólnoty? Co Cię skłoniło do poszukiwań?

Zbigniew Załuska: Zaraz po ślubie pojawiła się we mnie taka tęsknota. Nigdy wcześniej nie byłem w żadnej wspólnocie, zacząłem szukać i od razu nastawiłem się na wspólnotę męską. Zacząłem przychodzić na msze święte z konferencjami dla mężczyzn, które w parafii Zesłania Ducha Świętego na warszawskich Bielanach odbywały się z inicjatywy Przymierza Wojowników.


Strona projektu "Odważni"

Czytaj także:
Odważni.pl – męska droga na wakacje

Usłyszałem o wielu inspirujących postaciach jak Dawid, Gedeon, św. Piotr czy św. Maksymilian. Zobaczyłem, że ci mężczyźni naprawdę się na nich wzorują i postanowiłem dołączyć do tej wspólnoty.

Pytasz, po co mi to było, skoro i tak jestem dość zajęty. Chciałem oczywiście pogłębiać swoją relację z Panem Bogiem. Jako młody mąż potrzebowałem też doświadczenia innych facetów. Początek małżeństwa to newralgiczny moment. Mój tata już wtedy nie żył. Wspólnota złożona z samych facetów była więc idealnym wyjściem.

Wiesz, są też tematy, które jako mężczyzna wolałem poruszać tylko w męskim gronie: nieczystość, trudności w relacjach, kasa… W mieszanej wspólnocie byłoby mi pod tym względem ciężko. Mogę o tym rozmawiać z żoną, ale wyznanie jakichś męskich rozterek innym kobietom w ramach wspólnoty mogłoby być przez nie same nie najlepiej odebrane czy niezrozumiane.

Nie było żadnych blokad przed takim dzieleniem się sobą?

Oczywiście, że były. Jest to naturalne. Mężczyźnie trudno jest stawać w prawdzie, ale kiedy to się udało i kiedy usłyszałem też świadectwa braci, pojawiła się otwartość i duchowy wzrost.

Kiedy ja się w jakimś stopniu otworzę i ktoś obok też się otworzy, to jest to samonakręcająca się spirala. Chcemy otwierać się coraz bardziej, bo to przynosi ulgę i uzdrowienie.

Wspólnie rozeznajemy różne kwestie w naszym życiu czy dzielimy się tym, że potrzebujemy wsparcia, bo nie radzimy sobie na przykład z nieczystością. Przełamanie nieśmiałości już jest pierwszym krokiem w walce z tym grzechem. Choćbyśmy mówili o najbardziej bolesnych sprawach, tym otwieraniem wspólnota się spaja. Nie ma tu miejsca na gadanie o pierdołach.

No właśnie – grupa mężczyzn kojarzy się raczej z wyjściem na mecz, wspólnym uprawianiem jakiegoś sportu…

I nie są to obce nam tematy. Lubimy pielęgnować wspólnie swoje pasje, ale to nie zbuduje prawdziwej męskiej przyjaźni. A wspólna formacja – owszem.

Czy wspólnota która mocno Cię zaangażowała nie miała negatywnego wpływu na twoje małżeństwo?

Jeśli ktoś spojrzy na Przymierze i zobaczy nasze codzienne spotkanie ze Słowem Bożym, comiesięczną wspólnotową Eucharystię, regularną spowiedź przynajmniej co miesiąc, spotkania co dwa tygodnie, dziesięcinę, którą każdy z nas oddaje i inicjatywy podejmowane przez wspólnotę na zewnątrz, to powie, że to jest zdecydowanie za dużo.


PARA NA BRZEGU JEZIORA

Czytaj także:
Małżonkowie do końca wierni przysiędze. Jak działa Wspólnota Sychar?

Z drugiej strony, czy to nie są rzeczy charakterystyczne dla prawdziwie chrześcijańskiego życia? W każdym razie, rzeczywiście początki były trudne. Wspólnota stawała się ważniejsza niż rodzina. Z pomocą przyszedł nasz „przymierzowy” fundament – hierarchia wartości, w której Bóg jest pierwszy, potem żona, dzieci i dopiero po nich wspólnota.

Co ważne – zrozumiałem, że to nie jest tak, że jeżeli Bóg jest dla mnie najważniejszy, to muszę poświęcać najwięcej czasu na modlitwę. Zacząłem uczyć się tego, że ilość czasu jest zdecydowanie mniej ważna niż jego jakość. Kiedy moja żona w pewnym momencie zobaczyła, że stuprocentowo, ciałem i duchem, jestem obecny w domu, jestem tylko dla niej i tylko dla dzieci, wspólnota z wroga stała się przyjacielem.

Wydaje się, że spotkania co dwa tygodnie to często, ale moja żona wie, że Bóg dał mi to miejsce i tych ludzi bym „na maksa” był dla niej. Mało tego, moja żona też jest we wspólnocie i ona z kolei ma spotkania co tydzień. Wcale nie odczuwamy, że jest to coś ponad nasze siły, jeśli zachowujemy wobec siebie postawę służby. Służby, której wspólnota nas uczy.

Żeby pojawiły się nowe nawyki, trzeba wyciąć stare. Czy było tak, że musieliście z wielu rzeczy zrezygnować?

Tak. Pamiętam, że kiedy zaczynałem swoją przygodę z projektowaniem kolejowych sieci trakcyjnych, czyli moim zawodowym „chlebem powszednim”, stałem się pracoholikiem. Chciałem jak najszybciej, jak najwięcej i jak najlepiej.

Pomocą było stanięcie w prawdzie przed żoną, rozmowa z nią i wsparcie wspólnoty. Bardzo możliwe, że teraz pracowałbym nie do 16:00 ale do 19:00, kosztem rodziny i kosztem wspólnoty.

Do wspólnoty można też uciekać przed problemami…

Można i ciekawe dla mnie jest to, że uciekając do wspólnoty przed problemami małżeńskimi, spędza się w niej dokładnie tyle samo czasu co wtedy, gdy żona cię do wspólnoty wypycha. Spotkania trwają tyle samo w obu przypadkach.

To pokazuje, że naprawdę nie liczy się ilość czasu, ale jego jakość. To dlatego żona czy dzieci są wyżej w hierarchii niż wspólnota, bo ważniejsze od tego, że jesteś na spotkaniu jest to, czy przekładasz to, czego doświadczasz we wspólnocie na życie małżeńskie, rodzicielskie, zawodowe.

Ale z kolei, żeby przekładać, to na tym spotkaniu trzeba być. Nie są to zatem kategorie w stylu: „żona ważniejsza więc nie idę do wspólnoty”.

W Przymierzu Wojowników uczysz się też bycia przywódcą. Co to oznacza?

Poza kontekstem wspólnoty pojęcie przywództwa zawsze mi się kojarzyło z jakimś królowaniem, byciem władcą. Ale Boże przywództwo, które jest wydźwiękiem formacji Przymierza Wojowników to branie odpowiedzialności za rodzinę nie w duchu władczym, ale w duchu służby.

Najpierw jednak muszę być przywódcą sam dla siebie – decydować o sobie zgodnie z wolą Boga. Tego się uczę we wspólnocie.


DARIUSZ KAMYS

Czytaj także:
Dariusz Kamys dla Aletei: Ojcostwo to najwyższa forma sztuki

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
mężczyźnirodzinawspólnoty
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail