Aleteia

Miał być księdzem, został aktorem. I to jakim! Zmarł Wiesław Michnikowski

EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

„Wesołe jest życie staruszka” – śpiewał w kabarecie. Zagrał Jej Ekscelencję w „Seksmisji”, użyczył głosu Papie Smerfowi i jednej z postaci w „Harrym Potterze”. Zmarł 29 września w wieku 95 lat.

Miał być księdzem, został aktorem… Do kapłaństwa szykowała go matka, a że w rodzinie o tradycjach ziemiańskich byli już przedstawiciele stanu duchownego, wydawało się, że Wiesław również podąży tą drogą.

Zwłaszcza że w warszawskim kościele Wszystkich Świętych nieraz wykonywał pieśni religijne, ale też i świeckie utwory. Zaśpiewaną tam przy akompaniamencie organów arię z „Bajadery” biografowie artysty uznali za jego aktorski debiut.

Serdeczny, uśmiechnięty, miły

Urodzony w 1922 r. w Warszawie Wiesław Michnikowski słynął z przedwojennej kindersztuby i doskonałych manier. Rodzina aktora od lat związana była ze stolicą, a dziadek sprawował nawet przed wojną prestiżową funkcję dyrektora Hotelu Saski. Wielu wspominało jego niebywałą wręcz skromność i życzliwość dla kolegów po fachu. Serdeczny, uśmiechnięty, miły – takie określenia Wiesława Michnikowskiego przywoływano najczęściej.

W młodości zapowiadał się na dobrego mechanika samochodowego. Czas nauki w technikum o tym profilu przypadał na lata wojny i wydawało się, że to właśnie z czterema kółkami zwiąże swoje przyszłe życie.

Los jednak chciał inaczej i dobrze zapowiadający się mechanik samochodowy stanął na deskach teatru. Michnikowski szybko połknął artystycznego bakcyla.

Polski Charlie Chaplin

Kiedy tuż po wojnie eksternistycznie zdał egzamin aktorski, od razu upomnieli się o niego najwięksi polscy reżyserzy. Najpierw w Lublinie, a później w Warszawie. W stołecznym Teatrze Współczesnym spędził dwanaście lat i właśnie ze sceną teatralną i kabaretową związał swoje zawodowe życie, pracując z najwybitniejszymi twórcami: Schillerem, Bardinim, Swinarskim, Kreczmarem, Łapickim.

Do swojego teatralnego emploi dołożył kreacje w prawie wszystkich premierach u Sławomira Mrożka. Jako aktor komediowy znany z wyszukanego, trudnego do podrobienia stylu, nazywany był nieraz polskim Charlie Chaplinem. Takim, który bawi, rozśmiesza, wzrusza do łez, ale i zadaje ważne, życiowe pytania.

Jak choćby w słynnej rozmowie telefonicznej Kabaretu Dudek: „Sęk”:
– Co jest?
– Jest interes do zrobienia…
– A ile można stracić?

Ten dialog przeszedł do historii kabaretu i… życia, podobnie jak piosenka o smutnym deszczyku w wykonaniu Wiesława Michnikowskiego.

Wesołe jest życie staruszka

Nazwisko artysty przez wiele sezonów kojarzone było z popularnym Kabaretem Starszych Panów, kabaretem „Dudek” oraz radiowym „Podwieczorkiem przy mikrofonie”. Mistrzowskie wykonania utworów: „Addio pomidory!”, „Wesołe jest życie staruszka” czy dywagacje o tym, że „Jeżeli kochać, to nie indywidualnie” ze słynnym powiedzeniem „wespół wzespół” na trwałe zapisały się w historii tej sztuki.

Bez Ciebie jestem smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr…”  – bezpardonowo recytował w kolejnym utworze, znowu bijąc rekordy popularności.

W spektaklach Teatru Polskiego Radia również występował rekordową ilość razy – krytycy doliczyli się ponad 170 takich występów, za co Radio uhonorowało aktora wyjątkową nagrodą – Splendorem Splendorów.

Papa Smerf i „Harry Potter”

Film jednak mniej się o Michnikowskiego upominał, mimo że w sumie zagrał tam ponad 40 razy. Nie były to jednak główne, ale w większości epizodyczne role. Widzowie pamiętają Wiesława Michnikowskiego z doskonałej kreacji dystyngowanej damy w wieku starszym, czyli Jej Ekscelencji z „Seksmisji”, ale też z „Hallo Szpicbródka…”, „Gangsterów i filantropów”, „Czterech pancernych…”, „W labiryncie” i wielu, wielu innych.

Nie wszyscy jednak wiedzą, że podczas dziecięcej dobranocki przemawiał do najmłodszych głosem Papy Smerfa, a dla młodzieży był profesorem Flitwickiem z Harry’ego Pottera.

Zapewne lubił te kontakty z dziecięcą i młodzieżową widownią, a to mówiąc do niej głosem Kota Dziwaka z „Alicji w Krainie Czarów”, a to znowu Koszałka z bajki „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, a to Geppetta z „Pinokia”.

Teraz szczególnie warto sięgnąć po wywiad rzekę, jaką przeprowadził z aktorem jego syn w książce „Tani drań”. I choć żaden z dwojga potomków aktora nie poszedł w ślady aktora, w pamięci widzów pozostaną jego niezapomniane role teatralne, nagrania kabaretowe i filmy. Wiesław Michnikowski zmarł w piątek, 29 września w wieku 95 lat.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail