Aleteia

Konrad Kruczkowski: Bez skargi

Udostępnij
Komentuj

Ona, córka nauczyciela. On, syn miejskiej urzędniczki. Razem: król i królowa przedszkolnego balu. Ta trzecia – dziewczynka z plecakiem, do którego można wsypać śmieci i nie ponieść konsekwencji.

W pamięci pani Marty, która jest czwartą bohaterką tej historii, dzieci z przedszkola i szkoły mają jedną twarz, bo czas zatarł różnice. Królewska para stanowi wyjątek – tu żywy jest każdy szczegół. Na przykład to, że królowa, kiedy się śmiała, odchylała głowę do tyłu.

Król i królowa, zawsze razem, bo przedszkolne opiekunki-swatki nie pozwalały im na rozłąkę.

To dzieci, które zawsze stały w pierwszym rzędzie, koniecznie za rękę. W przedstawieniach grały główne role. Czułam się brzydsza, głupsza i mniej zaradna. Zazdrościłam, oczywiście. Raz podłożyłam temu chłopcu nogę. Byłam ciekawa, czy przewraca się jak inni. A trochę chciałam zwrócić na siebie uwagę.

Dodaje:

– To nie ich wina, a nawet zrobiono im krzywdę. Nikt nie zapytał ich o zdanie. Myślę, że nauczycielki nie robiły tego świadomie. Może czuły, że muszą lepiej zadbać o dzieci ważnych rodziców? Albo miały w tym swój nieuzmysłowiony interes?

Trzecia zamieszka w pamięci pani Marty rok później. Zamiast twarzy będzie mieć brązowe rajstopy ze szkolnego biura rzeczy pozostawionych. Za duże i przy kostkach zwinięte na gęsto.

 

Dziewczynka, zanim zostanie wspomnieniem, zdąży zostać ofiarą: do jej plecaka ktoś wsypie śmieci, ktoś inny nazwie biedakiem, a do pleców przypnie kartkę z obraźliwym napisem. Ofiara nikomu się nie poskarży.

Na lekcji religii podniesie rękę, która okaże się przezroczysta. Siostra zakonna zareaguje zbyt późno, ale niezbyt rozsądnie: „Do toalety? Od wychodzenia do toalety jest przerwa”.

– Gdyby była córką nauczycielki albo urzędnika, mogłaby wyjść z klasy swobodnie.

Była córką nikogo. Chwile później mocz wsiąkał w dziecięce spodenki i buty rozmiar 31.
Szkoła znalazła rozwiązanie: brązowe rajstopy, które porzucił ktoś inny.

 

PS Pani Marta przeczytała sierpniowy felieton o przemocy, w tym zdanie: „Jesteśmy dziećmi i bawimy się w gwałt”. Wróciły wspomnienia. Po rozmowie szukaliśmy pointy, np.: Szkolna przemoc to więcej niż szatnia, w której chłopcy krzyczą „orgazm”.

„Proszę napisać, że zaczęłam o tym myśleć 20 lat za późno”.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail