Aleteia

Różaniec do Granic zastał nas… na urlopie [GALERIA]

Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij
Komentuj

Razem z kilkuset osobami uczestniczyliśmy w akcji „Różaniec Do Granic” nad brzegiem Bałtyku.

Prognozy październikowego słońca nęciły nas swoją obietnicą po zapłakanym wrześniu, wywołującym w mieście symptomy jesiennej chandry. Postawiliśmy przed sobą dwie opcje – góry i morze. Jak się okazało, śnieg na szlakach skłaniałby raczej do zimowych sportów, więc poczuliśmy się jak prawdziwi emeryci, którzy mogą pozwolić sobie na wyjazd do nadmorskich kurortów w październiku, aby wdychać jod ku zdrowotności. Drogą eliminacji padło na Jastarnię, w której wylądowaliśmy po prawie 8 godzinach podróży. Przywitało nas piękne słońce i ciche, na wpół wymarłe miasteczko. Otwarte knajpy moglibyśmy policzyć na palcach jednej ręki. Żadnych pamiątek, wyprzedaży, straganów z tanią książką. Wszystko, co latem kusi i rozprasza, teraz jest zupełnie nieobecne.

Jastarnia, „Różaniec Do Granic” i rybacy

Wydaje się, że o tej porze roku mieszkańcy mogliby wspólnie powiedzieć „ostatni gasi światło” i wyjechać w inny region Polski. Szybko doświadczyliśmy tego, że ani nikt nie zamierza gasić świateł, a już na pewno nie ducha. Mieszkańcy tej małej miejscowości z entuzjazmem odpowiedzieli na zaproszenie do udziału w wydarzeniu „Różaniec Do Granic”. Dopiero na miejscu dowiedzieliśmy się, że Jastarnia jest jedynym portem, z którego w niedziele kutry nie wypływają do pracy. Ciągle obecne jest tutaj wśród rybaków pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Przy kościele parafialnym stoi figurka Matki Bożej Królowej Polskiego Morza. Mieszkańcy nawet gdyby chcieli, nie mogliby odmówić w zorganizowaniu modlitwy na brzegu Bałtyku.

Z powodu zapowiadanego sztormu, kutry rybackie nie mogły zabrać chętnych do odmawiania różańca wzdłuż morskiej granicy kraju. Jednak kiedy znaleźliśmy się na plaży, można było na horyzoncie dostrzec łodzie, w których rybacy łączyli się z resztą kraju na różańcowej modlitwie. Na samym początku modlitwy zerwał się wiatr, zaczął padać deszcz i pewnie niejedna osoba pomyślała, że cała modlitwa zaraz się skończy. Po chwili jednak wiatr nieco ucichł, zza chmur wyszło słońce, a na niebie pojawiła się tęcza. Przypadek? Sami sobie odpowiedzcie.

 

Różaniec za Kościół i jedność świata

„Różaniec nie jest dla ludzi bezmyślnych i zaspanych, ale jest modlitwą angażującą całego człowieka poprzez rozważanie tajemnic życia” – mówił podczas kazania jeden z miejscowych księży. Krzysztof z Łodzi podzielił się z nami intencjami, w jakich odmawiał różaniec: „Tak naprawdę miałem cztery intencje. Za jedność Kościoła w Polsce, za jedność w narodzie, za Kościół Katolicki na całym świecie i za jedność narodów”. Katarzyna i Maciej z Milanówka przyjechali z szóstką swoich dzieci w wieku od roku do ośmiu lat. „Staraliśmy się modlić za Ojczyznę, chociaż momentami było ciężko ze względu na dzieci. Jednak są one przyzwyczajone do tego typu wydarzeń, ponieważ bywaliśmy z dziećmi na nocnych czuwaniach w Częstochowie”.

Takich świadectw moglibyśmy przytoczyć co najmniej kilkaset – bo tyle osób modliło się na plaży w Jastarni. Często mówi się o różańcu jako modlitwie, która ma wyciszać, uspokajać. Dzisiejsze nabożeństwo na pewno uciszyło nadchodzący sztorm. Jakie efekty przyniesie w skali całego kraju czy świata? Trudno powiedzieć, ale ufamy, że będziemy mogli za nią wyśpiewać wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail