Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Zmieniłeś już dziś status? Facebookowy nałóg – jak go pokonać?

Shutterstock
Udostępnij

Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie życia bez Facebooka, ciągle obserwujesz, co publikują znajomi, lajkujesz, sprawdzasz komentarze i liczbę polubień – to może oznaczać, że jesteś od niego uzależniony.

Gdy w 2004 roku powstawał ten portal, nikt nie spodziewał się, że w tak szybkim tempie się rozrośnie i będzie miał tak duży wpływ na społeczeństwo i sposób jego funkcjonowania.

 

Uzależnieniem od Facebooka zajęli się naukowcy

Problem staje się powszechny. Badań nad uzależnieniem od portalu społecznościowego podjęli się norwescy naukowcy z Bergan Clinic Fundation. Opracowali ankietę, której wypełnienie miało pokazać, z jaką skalą zjawiska mamy do czynienia. Izraelski psycholog – Nir Eyal, zajmujący się na co dzień marketingiem, opisał swojego czasu mechanizm uzależnienia od portali społecznościowych.

Pierwszy etap to impuls (ciekawość, która nami kieruje, pragnienie); drugi to akcja (działanie, sprawdzenie informacji); trzeci to nagroda (zaspokojenie emocji, ochoty). Mózg po pewnym czasie zaczyna się do tego schematu przyzwyczajać, traktując jako coś normalnego, czego będzie się domagał. Okazuje się, że jest to mechanizm tak silny, że chcemy być on-line, ciągle o tym myślimy. Uzależnienie od Facebooka doczekało się również specjalnego określenia: Facebook Addiction Disorder (FAD).

 

Gdzie zaczyna się problem?

Problem zaczyna się, gdy wirtualny świat „fejsa” ogranicza nasze codzienne czynności, pasje. Logujemy się w pracy, w szkole, domu, w środkach komunikacji. Poprzez rozwój smartfonów czy podłączenia telefonów komórkowych do internetu możliwość uaktualnienia informacji odbywa się bez względu na czas i przestrzeń.

Zaczyna się niewinnie: zakładamy konto, uzupełniamy dane, wklejamy kilka zdjęć. Dodajemy znajomych, szukamy grup, które nas interesują lub zakładamy własne. Potem obserwowanie, lajkowanie, komentowanie, dodawanie coraz to nowszych treści.

 

Status offline to koszmar

Są tacy, którzy dziennie spędzają po 8 godzin na portalu. Słyszałam o przypadku, w którym dziewczyna na portalu „straciła” dwa lata. Zamiast studiować, uczęszczać na zajęcia, spędzała czas na Facebooku. Fotki z rodzinnego spotkania, zjedzenia obiadu, informacje dotyczące obejrzanego filmu, przeczytanej książki czy spędzenia urlopu. Ludzie dzielą się emocjami, uczuciami, zdjęciami, poglądami. Szukają mieszkania, pracy.

Pragnienie przynależności do grupy nie jest czymś złym, „nie jesteśmy przecież samotnymi wyspami”. Niepokojące mogą być sytuacje, gdy świat wirtualny traktujemy nadrzędnie w stosunku do realnego, komunikujemy jedynie za pomocą komputera (socjomania internetowa) czujemy niepokój, gdy nie jesteśmy zalogowani na portalu i mamy przeświadczenie, że coś dzieje się bez nas. Dr Kathy Charles z uniwersytetu z Edynburga mówiła nawet o facebookowym niepokoju, którego doświadcza się przy zalogowaniu i wylogowaniu. Cały czas takiej osobie towarzyszy ciekawość, co inni robią i co opublikowali.

Badania potwierdzają, że kobiety uzależniają się częściej niż mężczyźni. Bardziej skłonne są także osoby narcystyczne i zagubione. Jak zauważa dr Tomasz Baran, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, osoby takie potrzebują ciągłego potwierdzania swojej atrakcyjności, wartości, pragną się wyróżniać spośród innych.

 

Ratunkiem było skasowanie konta

Asia założyła konto za namową koleżanki, głównie by mieć kontakt ze znajomymi. Po pewnym czasie okazało się, że coraz więcej czasu spędza na „fejsie”. Jej komputer wciąż był włączony. Gdy gotowała czy sprzątała musiała zerkać na aktualności. Przed pójściem spać wpatrzona była w telefon.

Po przebudzeniu pierwszą czynnością było zalogowanie się na portal. Budząc się w nocy, nerwowo szukała w łóżku telefonu. Zdała sobie sprawę, że wszystko zaczyna się wymykać spod kontroli. „Unikałam znajomych, wolałam spotykać się z innymi na czacie i tam wymieniać poglądy. Jeśli nic się nie działo przez minutę, dwie, odświeżałam stronę i dalej byłam w nią wpatrzona” – wspomina. Miesiąc temu dezaktywowała swoje konto na tydzień. Po tym czasie wykasowała swój profil. Nie było łatwo.

 

Jest szansa!

Nie każdy korzystający z Facebooka jest uzależniony. Z portalu korzysta ponad 1 miliard ludzi na całym świecie. W taki sposób komunikują się, pracują. Można powiedzieć, że istotnym jest czas, który spędzamy online. Dlatego ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail