Aleteia

Procesja światła w Lourdes. „To światło przedłuża moją modlitwę”

Iwona Sitnik / Aleteia
Udostępnij
Komentuj

Różaniec odmawiany w blasku świec w sanktuarium maryjnym w Lourdes to niezwykłe przeżycie. Zobaczcie zdjęcia z sobotniej procesji.

Rzeka światła.  Chwila właściwie magiczna – jeżeli można użyć tego słowa w jednym z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych miejsc kultu maryjnego.

Ludzie wolno, krok po kroku idą od groty, w której małej Bernadecie objawiła się Piękna Pani, wzdłuż rzeki Gave na plac Różańcowy. W różnych językach odmawiają tę samą modlitwę. Pomiędzy delikatnym blaskiem świec, pielgrzymami z różnych stron świata, ich modlitwą, sanktuarium i niebem, na którym widać księżyc prawie w pełni, dzieje się coś niezwykłego…

Już to kiedyś czułam. Gdy na wypełnionych po brzegi krakowskich błoniach ludzie, którzy przyjechali tu pożegnać swojego papieża modlili się i wpatrywali się w telebimy, a wiatr przewracał karty Biblii, która leżała na trumnie Jana Pawła II…

Wiara, nadzieja, miłość. I miłosierdzie. I coś jeszcze, coś co wymyka się jakimkolwiek definicjom.  Także poczucie, że człowiek jest na swoim miejscu. I słucha.

 

Każdy przyjeżdża tu ze swoim małymi i dużymi sprawami.

Nie brakuje wzruszenia, łez i pewnego ciepła w gestach i spojrzeniach. Zwłaszcza, gdy już po zakończonej procesji pielgrzymi zapalali świecie po figurą Matki Bożej, tam, gdzie zazwyczaj zostawiają Jej kwiaty.

Zapalają je także, albo przede wszystkim za grotą, gdzie przy specjalnych stojakach widnieje napis w różnych językach: „To światło przedłuża moją modlitwę”.

Każda świeca to prośba. Także o zdrowie. Czy każda może być wysłuchana?

Cudem w Lourdes staje się to, że chorzy odnajdują tu spokój i zaufanie  – mówi ks. Zbigniew Józef Musielak, kamilianin, który od 10 lat pracuje w Domu Chorego Pielgrzyma – Każdy z nich może się tu czuć w pełni człowiekiem, mimo swoich najróżniejszych ułomności. Jest u siebie, w domu. Nie musi się za nikim chować i wie, że może być zrozumiany przez drugiego człowieka. Widzi, że nie jest odrzuconym, a to daje mu siłę i rzeczy niemożliwe stają się możliwe.

Procesje ze świecami są organizowane od 1908 roku. Właśnie wtedy, 17 października z Tuluzy ruszyła pierwsza pielgrzymka różańcowa, która dała początek tej pięknej tradycji. Od 1923 roku stała się francuską pielgrzymka narodową.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail