Aleteia

Dlaczego boimy się dotykać innych?

EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

Być może ma to związek z tym, że żyjemy w przeseksualizowanym świecie. A dotyk jest przecież bardzo ważny!

Dotyk na cenzurowanym?

Od pewnego czasu mam wrażenie, że dotyk jest na cenzurowanym. Obserwując ludzi widzę, że coraz trudniej im wykonywać gesty, w których są elementy kontaktu fizycznego z drugą osobą. Postępują tak zarówno wobec bliższych, jak i dalszych znajomych.

Być może ma to związek z tym, że żyjemy w przeseksualizowanym świecie. Dlatego ludzie boją się dotykać innych, aby nie zostać posądzonym działania o podtekście erotycznym. W efekcie zaczynają sztywnieć w czasie rozmowy, baczyć na swoje gesty i budować fizyczny dystans. Inną przyczyną może być to, że część osób stała się ofiarami dotyku, który ich zranił. Dlatego też mogą stronić od kontaktu fizycznego i sami być zblokowani w tego typu gestach.

 

Dotyk jest ważny!

A dotyk jest bardzo ważny w życiu człowieka. Dzieci, które nie są przytulane, gorzej się rozwijają. One potrzebują, aby rodzic lub opiekun poświęcił im uwagę i nawiązał z nimi kontakt fizyczny, szczególnie wtedy gdy płaczą. Wyniki badań Michael L. Commons i Patrice M. Miller sugerują, że brak reakcji i dotyku na płacz dziecka może skutkować u niego atakami paniki oraz objawami podobnymi do zespołu stresu pourazowego (PTSD) w okresie dorastania i dorosłości.

U dorosłego człowiek dotyk nie przestaje być ważny. Gary Chapman, twórca teorii pięciu języków miłości, wymienia go obok praktycznej pomocy, doceniających słów, czasu i prezentów. Dodaje, że dla niektórych osób właśnie kontakt fizyczny (np. położenie ręki na ramieniu czy objęcie) jest sygnałem i dowodem miłości.

Zastanów się przez chwilę – na ile łatwo przychodzi Ci nawiązywanie kontaktu fizycznego z innymi osobami? Skoncentruj się na tych, które są Ci bliskie. Wobec obcych w naturalny sposób zachowujesz dystans (i jest to dobre). Czy masz w sobie odruch przytulenia kogoś, poklepania po ramieniu, objęcia? A może odczuwasz obawę przed wykonaniem takich gestów?

Przyjrzyj się tej sytuacji też z drugiej strony. Jak często doświadczasz tego typu gestów od innych, bliskich Ci osób? Jak się z nimi czujesz? Czy jest to spontaniczne, przyjemne? A może powoduje u Ciebie stres, sztywność lub dyskomfort? Pomyśl, czy z każdą osobą masz tak samo?

Gdy sama próbuję odpowiedzieć na te pytania, to dostrzegam zależność dość dawno już opisaną przez psychologów. W rozmowie, gdy dotyka mnie ktoś bliski i znany, to mi to nie przeszkadza, a nawet sprawia przyjemność. Jednak jeżeli tak samo postępuje daleki znajomy lub ktoś całkowicie obcy, to odczuwam dyskomfort, złość i inne nieprzyjemne emocje.

 

Cztery strefy dystansu

Takie reakcje są związane z opisanymi przez Edwada Halla czterema strefami dystansu:

  • intymną (15-45 cm) zarezerwowaną tylko dla najbliższych,
  • osobistą (46 cm-1,20 m) – przestrzeń czy odległość, w jakiej pozostajemy podczas spotkań przyjacielskich lub ewentualnie z czasie rozmów ze współpracownikami,
  • społeczną (1,20-3,6 m) – strefa, w jakiej odbywają się kontakty z osobami mało znanymi lub podczas kontaktów formalnych,
  • publiczną (powyżej 3,6 m), czyli psychologicznie bezpieczny dystans w tłumie nieznanych ludzi.

Zakres tych stref może się nieznacznie różnić u poszczególnych osób, jednak zasady ich działania pozostają bez zmian. Jeżeli ktoś obcy narusza Twoją przestrzeń osobistą lub intymną, to będzie to wywoływać u Ciebie nieprzyjemne odczucia.

 

Przyjacielski dotyk

Cały czas nurtuje mnie jednak pytanie o dotyk w relacjach przyjacielskich. Wyobraź sobie sytuację, w której Twój bliski znajomy zaczyna opowiadać o swoich trudnościach. Widzisz, że jest przygnieciony i przytłoczony. Słuchasz i chcesz mu okazać wsparcie. Czy, oprócz słów otuchy, oferujesz też dotyk – objęcie, położenie ręki na ramieniu, przytulenie? Dla niektórych osób taki gest może znaczyć więcej niż milion słów. Może być dla nich prawdziwym okazaniem wsparcia.

Kiedyś znajoma singielka, która przechodziła akurat trudny czas, powiedziała mi, że ona wie, że sobie poradzi. Nie potrzebuje słów pocieszenia ani pomocy w formie konkretnych działań. To co daje jej siłę do pokonywania trudności, to sytuacje, w których ktoś ją wysłucha i np. weźmie za rękę. Wtedy, mówiła, czuję, że nie jestem sama, a ciężar tej codzienności, w której jestem, staje się lżejszy.

Pomyśl, może wśród Twoich najbliższych są osoby, które z wytęsknieniem czekają na dotyk ciepłej, życzliwej im dłoni na swoim ramieniu czy ręce.

Pamiętaj, że zawsze na początku warto zapytać, czy możesz ich dotknąć. Jeżeli rzeczywiście tego potrzebują, to się uśmiechną i zgodzą. Gdyby jednak tego nie chciały, nie przejmuj się – bliscy i tak docenią Twoje starania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail