Aleteia

Przeżyłam eksperymenty doktora Mengele. I postanowiłam mu wybaczyć

Udostępnij
Komentuj

Eva Mozes przebaczyła „Aniołowi Śmierci”. I – choć spotkała ją za to krytyka – nie żałuje swojej decyzji.

Eva i Miriam Mozes miały 10 lat, kiedy zabrano je do Auschwitz. Po natychmiastowym rozpoznaniu w nich bliźniąt, strażnicy zaprowadzili je do doktora Josefa Mengele, zwanego „Aniołem Śmierci”. Lekarz eksperymentował na nich i innych parach bliźniąt każdego dnia, przez rok.

W następstwie jednego z eksperymentalnych zastrzyków (jego zawartość jest nadal nieznana), Eva śmiertelnie zachorowała, ale nie tylko jej życie było w niebezpieczeństwie. Gdyby umarła, jej siostra Miriam zostałaby natychmiast zabita. Obie cudem przetrwały i zostały uwolnione na 4 dni przed swoimi 11. urodzinami. Przez lata bliźniaczki zmagały się z dokuczliwymi powikłaniami. Uszkodzenie nerek Miriam doprowadziło w końcu do jej śmierci w 1993 r.

W tym samym roku Eva skontaktowała się z byłym nazistowskim lekarzem Hansem Munchem. Wystąpili razem w filmie dokumentalnym i umówili się na wywiad nagrywany w Niemczech. „Zapytałam go, czy widział komory gazowe – opowiadała później. – Odpowiedział, że to był koszmar, z którym musiał radzić sobie każdego dnia. Byłam zaskoczona, że naziści też mieli koszmary i zapytałam, czy pojedzie ze mną do Auschwitz, by podpisać dokument na ruinach komór gazowych. Powiedział, że bardzo chętnie to zrobi”.

Kiedy Eva szukała sposobu, aby podziękować doktorowi Munchowi, poczuła natchnienie, żeby napisać do niego list przebaczenia. Przyjaciel zachęcił ją, aby poszła o krok dalej i przebaczyła doktorowi Mengele. „Najpierw byłam nieugięta i przekonana, że nigdy mu nie przebaczę – powiedziała. – Ale potem zdałam sobie sprawę, że miałam na to siłę… Siłę, by wybaczyć. I miałam prawo jej użyć. Nikt nie mógł mi tego odebrać”.

W 50. rocznicę wyzwolenia Auschwitz, Eva i doktor Munch stanęli na ruinach komór gazowych ze swoimi rodzinami i odpowiednimi dokumentami w rękach. Doktor Munch podpisał dokument potwierdzający funkcjonowanie komór gazowych. Eva odczytała i podpisała list przebaczenia.

Tego dnia, kiedy przebaczyłam nazistom, przebaczyłam również moim rodzicom, których nienawidziłam całe moje życie za to, że nie uchronili mnie przed Auschwitz – powiedziała Eva. – A potem przebaczyłam sobie tę nienawiść do rodziców.

Wielu innym ocalałym nie podobała się decyzja Evy. Niektórzy okrzyknęli ją „zdrajczynią”, ale Eva mocno podkreśla, że zaoferowała wyłącznie swoje przebaczenie i nie ma prawa rozporządzać niczyim innym. „Przebaczenie nie jest tak naprawdę niczym więcej niż aktem samo-uzdrowienia i samostanowienia o sobie. Dla mnie jest cudownym lekarstwem”.

Po tym wszystkim, co jej odebrano, Eva odmawia odebrania sobie również prawa do przebaczenia – prawa, które tak wielu odrzuca bez chwili refleksji. Wie, że przebaczenie ma siłę, a nie jest jej brakiem i jest przygotowana, by tej siły używać i pomagać w tym innym.

 

 

Tekst pochodzi z angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail