Aleteia

10 sposobów na zwalczenie jesiennej chandry

REASONS ART/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Kiedy byłam już zmęczona dziecięcym domowym chaosem, zaprosiłam na tydzień do domu przyjaciół z półrocznymi bliźniakami i 5-letnią córką. Kiedy wyjechali okazało się, że na nowo polubiłam moją codzienność.

Szaro, buro, byle jak? I to nie tylko opis pogody za oknem, ale również Twój aktualny stan ducha? Kiedy jesień ze słonecznej i kolorowej pory roku drastycznie przechodzi w deszczową chlapę nietrudno o zmiany nastroju! Poniżej 10 sposobów na walczenie z chandrą!

 

Zrób sobie… gorzej!

Żydowskie przysłowie mówi: masz mało miejsca w domu, kup sobie kozę! Potem kozę sprzedaj i od razu zrobi się u ciebie w domu luźniej. Trochę to przewrotne, ale jakże prawdziwe. Zastosowałam tę zasadę niedawno u siebie. Kiedy byłam już zmęczona dziecięcym domowym chaosem (wszystkie mamy, pewnie wiedzą, o co chodzi), zaprosiłam na tydzień do domu przyjaciół z półrocznymi bliźniakami i 5-letnią córką. Był to świetny czas, choć oczywiście bardzo wymagający i głośny. Kiedy znajomi wyjechali okazało się, że na nowo polubiłam moją codzienność.

 

Rób to, co oni!

Obserwujesz Początek Wieczności na Instagramie i za każdym razem myślisz sobie, że im to dobrze, bo tacy szczęśliwi i piękni… Myślę, że każdy ma kogoś takiego, kogo bardzo podziwia i trochę mu zazdrości życiowego sukcesu…

Skoro zatem tak bardzo inspiruje nas cudze życie, warto zacząć robić to samo, co ta druga osoba? Mam taką zaprzyjaźnioną mamę czwórki dzieci, która jest dla mnie wzorem życiowej harmonii. W domu zawsze sprzątnięte, dzieciaki zadbane, ma czas na randki z mężem, biega, stara się lokalnie udzielać i pomagać innym. A okazuje się, że moc do ogarniania tego wszystkiego czerpie stąd, że codziennie wstaje wcześnie rano przed wszystkimi domownikami i przez 30 minut medytuje Pismo Święte, a kilka razy do roku ucieka samotnie na rekolekcje. Skoro w jej życiu działają te metody, czemu nie mają zadziałać również w moim?

 

 

Łykaj witaminę D!

Człowiek to duch i ciało – żadne odkrycie. Ale o tym, że te dwie materie ciągle na siebie wpływają musimy ciągle sobie przypominać. Często za obniżenie naszego nastroju odpowiada…. niski poziom witaminy D w organizmie, a ten bierze się z braku słońca! Nie dziwi zatem fakt, że w Polsce, gdzie z dobrą pogodą różnie, aż 90% ludzi cierpi na niedobór tej witaminy! Co zatem robić? Suplementować! Co ciekawe, a o czym na szczęście co raz częściej się mówi, witamina D podnosi również naszą odporność, dlatego w czasie przeziębień zalecane jest nawet ekstra dawkowanie! (oczywiście wszystko po konsultacji z lekarzem lub farmaceutą).

 

Kąp się w magnezie!

Próbowałeś poprawić sobie nastrój kolejną kawą i teraz trzęsą Ci się ręce, drga powieka, i jesteś bardzo rozdrażniony? Prawdopodobnie wypłukałeś sobie magnez. Mi niestety zdarza się to nagminnie. Niedawno odkryłam szybki i sympatyczny sposób na jego uzupełnienie. Kąpiele w chlorku magnezu (do kupienia w aptekach i sklepach zielarskich). Magnez suplementowany doustnie kiepsko się przyswaja, ten z kąpieli działa natychmiast!

 

Pójdź do szpitala!

Oczywiście tylko w odwiedziny. Wiem, że argument pt. nie smuć się, inni mają gorzej, a dzieci w Afryce to głodują, jest mało podnoszący na duchu. Ale często kontakty z ludźmi chorymi niesamowicie uczą wdzięczności za „tu i teraz”. Mnie zawstydziła ostatnio pewna mama, chorego onkologicznie synka. O przepustce do domu opowiadała jak o egzotycznych podróżach, a o spaniu we własnym łóżku (w szpitalu śpi na podłodze), jak o największych życiowych luksusach…

 

Bywaj!

Woody Allen zwykł mawiać, że 80% jego sukcesu to… bywanie. Na przyjęciach, spotkaniach towarzyskich, w nowych miejscach, etc. Ostatnio odkryłam, że moje lokalne biblioteki robią szereg spotkań z ciekawymi ludźmi, zupełnie za darmo, tuż pod moim nosem. Prelekcje z podróżnikami, pisarzami, aktorami, warsztaty z ludźmi biznesu – w Internecie aż roi się od informacji o takich inicjatywach! Wiele z nich za darmo! Nic mnie tak nie inspiruje jak spotkania z mądrymi ludźmi! 

 

Posłuchaj innych!

Jeśli akurat siedzisz z chorymi maluchami w domu i nie masz szans nigdzie się ruszyć, polecam odpalić youtuba i posłuchać sobie TEDów. To 20-minutowe wystąpienia ciekawych osobistości z całego świata, którzy w bardzo wciągający sposób motywują do działania, a nie narzekania! Moi polscy ulubieńcy to: Jacek Walkiewicz, siostra Chmielewska oraz Łukasz Jakóbiak (ten ostatni polecany wszystkim życiowym malkontentom!).

 

Umyj okna!

W tej czynności korzyść jest podwójna. Nie dość, że się trochę poruszasz, a wiadomo sport to zdrowie, to jeszcze do domu wpadnie trochę więcej światła, a to wiadomo zimą i jesienią produkt deficytowy.

 

Pójdź inną drogą!

W rolnictwie, żeby uprawy przynosiły urodzaj, stosowany jest płodozmian. Tak samo z naszym mózgiem – żeby dobrze pracował potrzebuje ciągłych zmian i nowych bodźców. Codziennie przygotowujesz makaron na obiad? Pójdź do sklepu, wybierz jakiś produkt, którego nie znasz i postaraj się przygotować z tego jakieś danie. Zawsze czytasz tylko romansidła? Sięgnij po kryminał! Nie masz nic wspólnego z ogródkiem? Posadź roślinę i staraj się o nią dbać. Zmieniaj, ryzykuj, stale rób coś nowego! Bo jak często w swoich wystąpieniach mówi Jacek Walkiewicz: Stabilizacja to szpilka, co zabiła motylka!

 

 

Módl się!

Mój ulubieniec duchowy ostatnich tygodni bł. Józef Allamano zwykł mawiać: Więcej da się zrobić w kwadrans pomodliwszy się najpierw, niż w dwie godziny bez modlitwy! Zatem, kiedy przygniata Cię rzeczywistość i tona spraw do ogarnięcia, olej to wszystko i chwyć za różaniec! Później robota idzie znacznie szybciej! Serio!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail