Aleteia

Weź różaniec i idź na spacer. To pakiet „dwa w jednym”, który Cię zaskoczy

EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

Kiedy pojawia się zmęczenie albo wiatr urywa głowę, wtedy tajemnice bolesne trochę realniej stają mi przed oczami niż wtedy, kiedy je rozważam leżąc na kanapie.

Na różańcu można się modlić w wielu miejscach i w „okolicznościach przyrody”. Na przykład – jak napisał niedawno na swoim facebookowym profilu Paweł Milcarek – na granicy, w kaplicy i w łożnicy. Można też odmawiać różaniec podczas spaceru albo dziarskiego marszu. Serdecznie polecam to ostatnie.

Grecki filozof Arystoteles i jego uczniowie byli nazywani perypatetykami, czyli spacerowiczami. Nazwa wzięła się stąd, że prowadzili dyskusje filozoficzne, przechadzając się po ulicach Aten. Modlitwa w czasie spaceru też bywa nazywana perypatetyczną.

Nie każdemu taki sposób modlitwy musi odpowiadać. Oczywiście nie twierdzę, że przechadzka z Panem Jezusem i Matką Bożą jest lepsza niż modlitwa na kolanach w kościele. Ale jeśli brakuje ci czasu na odmawianie różańca i/albo ruch na świeżym powietrzu, to może spróbujesz połączyć jedno z drugim?

Różaniec wchodzi w krew

Modlitwa podczas spaceru, wpleciona w rytm kroków i oddechów, „wchodzi w krew”, angażuje duszę i ciało. Człowiek ma wtedy wrażenie, że modli się całym sobą. Niektóre różańcowe tajemnice aż proszą się o to, żeby je rozważać w drodze, np. podróż Maryi do jej kuzynki Elżbiety albo paniczny powrót Maryi i Józefa do Jerozolimy w poszukiwaniu Jezusa.

A kiedy pojawia się zmęczenie albo wiatr urywa głowę, wtedy tajemnice bolesne trochę realniej stają mi przed oczami niż wtedy, kiedy je rozważam leżąc na kanapie.

Chyba każdy kontakt z przyrodą trochę uczy modlitwy, bo – jak mówi jeden z dowodów św. Tomasza z Akwinu na istnienie Boga – potęga i piękno stworzenia kierują myśli ku stwórcy. Nie trzeba w tym celu jechać w góry, czasem wystarczy popatrzeć na drzewka w parku, które o tej porze roku codziennie stroją się w inne kolory.

Poza tym odmawianie kolejnych zdrowasiek pomaga utrzymać tempo marszu i kontrolować oddech. Kiedy modlę się na różańcu, idę bardziej dziarsko i pokonuję większy dystans.

Modlitwa „outdoorowa”

Jeśli trudno ci wytrzymać klęczenie albo siedzenie w jednym miejscu przez 20-30 minut (tyle zajmuje odmówienie jednej części różańca, czyli pięciu tajemnic), to może łatwiej ci będzie modlić się w ruchu? Jeśli powinieneś sobie zorganizować aktywność fizyczną, a brakuje ci na to czasu i motywacji, to może spróbujesz chodzić z różańcem?

Zamiast spaceru może być bieganie, jazda na rowerze albo ćwiczenia na mięśnie brzucha. Przechadzki z różańcem to też dobry pomysł dla rodziców małych dzieci, którzy spacerują z wózkami.

„Outdoorowy” różaniec może się zamienić w akcję ewangelizacyjną. Ja akurat korzystam z różańca na palec albo z różańcowej bransoletki (no dobra, przyznam się – czasem zapominam nawet tego i odliczam zdrowaśki na palcach). Ale jeśli ktoś chce dać bliźnim do myślenia, może wziąć w garść tradycyjny, długi różaniec. Na podstawie tych nielicznych sytuacji, kiedy mój różaniec został namierzony wzrokiem przez przypadkowych przechodniów, mogę zaręczyć, że sznur koralików daje efekt porównywalny do tego, jaki by wywołał dwumetrowy banner z napisem „Jezus cię kocha”.

Przerwa w pracy dla zdrowia duszy i ciała

Kilka lat temu, kiedy chodziłam na spacery z najstarszą córką śpiącą w wózku, zauważyłam, że nawet w pochmurne dni koło południa prawie zawsze przychodzi chwila ładnej pogody. Deszcz przestaje padać, wiatr ucicha, wychodzi słońce. Mój mąż po powrocie z pracy dziwił się, że tego dnia byłyśmy na dworze, bo wydawało mu się, że lało od rano do nocy.

Owszem, lało, ale z godzinną przerwą w południe. Teraz, kiedy wszystkie nasze dzieci są już w szkole, a ja pracuję w domu, mogę (i muszę! – dla zdrowia i dobrego samopoczucia) znaleźć codziennie godzinę na szybką przechadzkę. Zwykle wybieram porę między godz. 11 a 12 i wrzucam do kieszeni różaniec.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail