Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie widzi, nie słyszy. Ale mecz przeżywa silniej niż niejeden kibic [WIDEO]

NIEWIDOMY OGLĄDA MECZ DOTYKIEM
Udostępnij

Pochodzący z Kolumbii José Richard Gallego jest wielkim kibicem piłki nożnej. Choć żadnego meczu nie zobaczy, ani nie usłyszy, to bardzo emocjonalnie przeżywa je wszystkie za pomocą... dotyku. Wszystko dzięki opiekunowi, który poprzez ustalone znaki i gesty relacjonuje mu każdy ruch na boisku. Warto zobaczyć, jak obaj ekscytują się tym sportowym spektaklem.

Tysiące ludzi kłębi się na trybunach z oczami utkwionymi w murawę, czekając na rozpoczęcie gry. Wyjątkiem jest tylko José Richard, który stoi tyłem do boiska. Nie zobaczy zawodników, sędziego, który wlepia żółtą kartkę. Nie usłyszy też gwizdka, w który dął będzie arbiter, żeby zakomunikować faul.

Zespół Ushera wyłączył słuch i wzrok

José Richard urodził się 36 lat temu. Ma zespół Ushera, rzadką chorobę genetyczną, która dotyka jedno na 30 tysięcy niemowląt. Przejawia się stopniowo postępującą głuchotą, a następnie wyłącza zmysł wzroku. José Richard miał 9 lat, gdy stracił słuch oraz 15, gdy stracił wzrok. Od zawsze uwielbiał piłkę nożną.

Komentator medyczny pisma „El Tiempo” Carlos Francisco Fernandez wyjaśnia:

„Aby doszło do takiej sytuacji, ojciec i matka muszą być nosicielami genu, który wywołuje chorobę”.

Uszkodzenie jego komórek, tkanek czy całych narządów nie może powstrzymać José Richarda przed obcowaniem z jego wielką pasją – piłką nożną. Mecz przeżywany jest wręcz przez każdy centymetr jego ciała.

Pomaga mu w tym César Daza – jego towarzysz, tłumacz, narrator piłki nożnej, ale także powiernik i najlepszy przyjaciel. César to oczy, uszy i głos dla chorego 36-latka. Spotkali się dwa lata temu i od tego czasu są niemal nierozłączni.

Mimo tego, że tak świetnie się rozumieją, paradoksalnie mężczyźni wcale nie są fanami tego samego zespołu. Jak zaznaczają jednak, wcale nie wprowadza to rywalizacji między nimi. César jest fanem klubu Santa Fe, a José uwielbia Millionarios. Nie bez znaczenia jest to, że barwy klubu to niebieski – kolor, który zawsze lubił i najlepiej pamięta z czasów, kiedy jeszcze widział.

 

Mecz komentowany przez dotyk

Warto przyjrzeć się sposobowi relacjonowania meczu. José Richard potrzebuje dodatkowego krzesła, który pozwala siedzieć tyłem do gry. Tuż przed nim, naprzeciwko siedzi César, który wodzi dłońmi Josepha Richarda po specjalnej planszy imitującej boisko. Dzięki temu mężczyzna wie, co właśnie odbywa się na murawie.

José Richard na samo wspomnienie o atmosferze meczu ekscytuje się. Wyjaśnia, jak to działa:

 

„Dzięki tej desce, czuję, gdy ludzie krzyczą, skaczą, drgania pomagają zrozumieć i wyobrazić sobie środowisko, w jakim jestem”.

 

System znaków, uderzeń, drgań

Wypracowanie sposobu takiego relacjonowania meczu było jednak procesem. Trzeba było zastanowić się nad narracją taktyki, tak, aby wyjaśnić, która drużyna przejęła właśnie piłkę, dać sygnał strzelonego gola, zaznaczyć gdzie jest łuk, jak zakomunikować otrzymanie żółtej czy czerwonej kartki.

Opracowali również cały system umówionych znaków i sygnałów, który pozwala przekazać mu szczegółowe informacje – np. uderzanie w dłoń José w określony sposób.

 

 

Choć José Richard czasami „ogląda” mecze emitowane w telewizji, to jednak uczestniczenie w prawdziwej grze na stadionie, czucie ciepła innych kibiców, ich krzyków, drgań nie zastąpi niczego. Dłonie Cezara wyjaśniają dużo i pobudzają wyobraźnię mężczyzny.

Poza przeżywaniem piłki nożnej, José Richard pozostaje bardzo aktywny: czyta, uczy się, by zostać piekarzem, a nawet gra w teatrze. Ma też swoje marzenia – chce założyć piekarnię, obsługiwać klientów i dalej chodzić na stadion ze swoim przyjacielem Césarem.

 

Źródło: El Tiempo, El Espectador

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail