Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Normalność ks. Popiełuszki – on wymykał się schematom!

POCZĄTEK WIECZNOŚCI
Udostępnij

Palił papierosy, nie wytaczał na każdym kroku dział przeciwko ateistom, był gadżeciarzem, przyjaźnił się z aktorami. Jerzy Popiełuszko wymyka się wielu schematom myślenia o świętości.

Jerzy Popiełuszko i ja

Moje życie na dobre „przecięło się” z życiem ks. Jerzego, kiedy kilka lat temu przeprowadziłem się za obecną żoną do Torunia. Najpierw pracowałem nieopodal ul. Popiełuszki, teraz bardzo często mijam krzyż w Górsku – miejscu uprowadzenia „Jurka” przez Służbę Bezpieczeństwa. Im częściej się tam zatrzymuję, tym częściej ks. Popiełuszko jest obecny w mojej modlitwie.

I choć większość ludzi z mojego pokolenia zna jego nazwisko, to jednocześnie niewielu jest takich, którzy kojarzą z jego życiem coś więcej, niż Msze za Ojczyznę czy męczeńską śmierć. Myślę, że ciągle zbyt mało mówi się o jego „normalności”.

 

Polityk, czy chrześcijanin?

W moim domu względnie często mówiło się o księdzu Popiełuszce. Oczywiście, w kontekście jego heroicznej walki z aparatem państwa komunistycznego. No i ta śmierć – bestialska, nieludzka, pokazująca najczarniejsze oblicze poprzedniego ustroju.

Po moim nawróceniu, zacząłem odkrywać karty życia księdza Popiełuszki i zobaczyłem w nim przede wszystkim kapłana zatroskanego o życie każdego człowieka, szczególnie tych najsłabszych, tych z obrzeży Kościoła. Prawdziwego naśladowcę Chrystusa.

Ksiądz Jerzy 

Jak czytamy w zapiskach historycznych, pochodził z bardzo pobożnej rodziny, gdzie Bóg i sprawy Boże były najważniejsze. Do tego stopnia, że po latach jego mama będzie mówić o nim „ksiądz Jerzy”. Coś, co wypływa z poddania Bogu całego życia i szacunku do kapłaństwa, ale w pierwszym momencie nie mieści się w głowie. Szokuje tym bardziej, kiedy zestawimy taki styl wychowania ze współczesnymi „poradnikami”, jak mówić dzieciom o Bogu, by ich od Niego nie oddalić.

 

Wierność mężczyzny

Już jako dziecko tak umiłował Eucharystię, że jego dom rodzinny i kościół parafialny dzieliło „tylko” pięć kilometrów codziennych wędrówek. Choć spotykały go szykany rówieśników i represje nauczycieli, nigdy nie zaprzestał służby ministranckiej. Wzięty w kamasze stawał w obronie prawa kleryków-żołnierzy do modlitwy i innych praktyk religijnych. Dzięki jego niezłomnej postawie, wielu odkryło bogactwo nauki społecznej Kościoła. Wierność była częścią jego tożsamości.

 

Nawrócenie Danuty Szaflarskiej

Styl jego świętości znakomicie odzwierciedla historia znajomości z Danutą Szaflarską. Kiedy się poznawali, niejako z musu (obserwowali procesy aresztowanych robotników Ursusa i Huty Warszawa), nie była zachwycona, bo nie lubiła księży. Ksiądz Jerzy ujął ją jednak tym, że nigdy nie próbował jej nawrócić „na siłę”. Zapraszał do odczytywania wierszy na Mszach za Ojczyznę. Kiedy się wzbraniała, mówiąc że jest niewierząca, odpowiadał, że to tylko wiersz. Nie potrafiła mu odmówić.

Najważniejszy Chrystus… w drugim człowieku

Dał jej i… Bogu przestrzeń i czas. Wyspowiadała się – wtedy już u swojego przyjaciela – pierwszy raz od 40 lat. Błogosławił ślubowi jej córki, ochrzcił wnuka. W 1984 r. pytał, czy może przyjechać na Boże Narodzenie. W październiku został zamordowany. Swoją „normalnością” otworzył dla Boga drzwi kuchenne rodziny Szaflarskich i, jak sądzę, a potwierdzają to świadectwa nawróceń, nie tylko Szaflarskich.

Palił papierosy, nie wytaczał na każdym kroku dział przeciwko ateistom, był swego rodzaju gadżeciarzem, przyjaźnił się z aktorami. Błogosławiony Jerzy Popiełuszko z jednej strony wymyka się wielu schematom myślenia o świętości, z drugiej przez całe życie prowadził do Boga tych, którzy w „mrocznych czasach” tracili nadzieję.

Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj

(Łk 11,52) Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.

Zawsze starał się być z tymi, którzy się źle mieli, szczególnie w spowiedzi. Głosił Chrystusa i człowieczeństwo aż po śmierć męczeńską. Wierny do końca, błogosławiąc swoim oprawcom, nie przeszkodził tym, którzy wejść chcieli. Wypełnił swoje credo i ostatecznie zwyciężył zło dobrem. Ponad wszystko, jest dla mnie żywym przykładem tego, że świętość znaczy „normalność”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail