Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Michał Archanioł zabronił konsekracji tego kościoła

SANKTUARIUM NA GARGANO
Shutterstock
Udostępnij

W grocie pod Monte Sant'Angelo przynajmniej czterokrotnie objawił się Michał Archanioł. Co nam przekazał?

W blasku ogniska. Przy turpistycznych malowidłach na ścianie. Z demonicznymi wrzaskami, okultystycznymi inicjacjami. Przy mrożących krew w żyłach ceremoniach. To miało się dziać właśnie tutaj, we wnętrzu pieczar Gargano. We wschodnich Włoszech. Ledwie dwadzieścia kilometrów od słynnego San Giovanni Rotondo. Lecz wydarzenia, o których tu mowa, działy się znacznie dawniej, zanim na świecie pojawił się słynny zakonnik.

 

Gargano: tajemnicza wyspa

Białe, wapienne skały. A wśród nich ciemna głębia pieczar i jaskiń. Właśnie w takich warunkach helladzcy przybysze rozsławiali – o zgrozo – imię Kalchasa na tych terenach. Kim był ów Kalchas?

Do czasu przybycia w to miejsce kolonizatorów z Grecji mało kto słyszał o jego kulcie. Wedle greckiej mitologii miał być potomkiem mitycznego Apollona. Był opisywany jako grecki wróżbita, wieszcz. Ten sam, który wedle mitologii miał przewidzieć przebieg wojny trojańskiej, wymyślić podstęp z drewnianym koniem, czy też wyjawić ludowi przyczynę gniewu Apollina. Dla Greków postać budząca trwogę. Ten, któremu składano ofiary. Również z ludzi. Również w pieczarach na Gargano.

Dziś możemy sobie jedynie wyobrażać, co czuli mieszkańcy okolicznych wsi i miasteczek, gdy po zmroku, już w nocy z otaczających ich domostwa skał dawało się słyszeć potworne jęki, wypowiadane gardłowym wrzaskiem demoniczne zaklęcia. Jak bardzo musieli się bać. W jak bardzo beznadziejnej sytuacji musieli się znajdować. Skąd szukać pomocy? Do kogo się zwrócić? Gdy nad głowami czciciele demonicznego bóstwa dokonują swoich ceremonii. Gdy nie ma dokąd uciekać. Atmosfera grozy, strachu, beznadziei.

 

Pojawia się Michał Archanioł

Wtedy pojawił się On. Potężny Święty. Potężny Anioł. Prawdziwy Dowódca.

Był rok 493. Następuje finalna walka. Walka Dobra ze złem. Dochodzi do triumfu piękna nad okultystyczną zgnilizną i pogańskim zepsuciem. Oto w pieczarach Gargano pojawia się św. Michał Archanioł. Obraca w pył wszelkie ślady po okultystycznych ceremoniach. Pojawia się zupełnie namacalnie. Nie wierzycie? Czytajcie więc dalej.

 

Biskup widzi Archanioła

Niewiele później, gdy mieszkańcy okolicznych ziem nadal nie mogą się jeszcze otrząsnąć z szoku po okrutnych ceremoniach, jakie dokonywały się w ulokowanych nad ich głowami grotach Gargano, następuje kolejne niezwykłe wydarzenie. W miejscowości ginie byk. Rozpoczynają się poszukiwania zwierza, które było dotąd wykorzystywane jako główna siła pociągowa.

Po kilku dniach usilnych poszukiwań jako pierwszy odnajduje go burmistrz nieodległego miasteczka Siponto. Niektóre źródła spierają się o to, kto mógł go zobaczyć pierwszy. Niektóre wskazują na burmistrza, niektóre na bogatego włościanina o imieniu Gargano, a niektóre na samego Elvio Emanuele, historycznego dowódcę wojsk Sipontu. To jednak akurat najmniej istotne. Ważniejsze jest to, co dzieje się potem.

Gdy mężczyzna odnajduje byka, ten klęczy przez jedną z pieczar. Nadal nieodwiedzaną przez lokalnych mieszkańców ze względu na dokonywane tu przez lata demoniczne ceremonie. Zwierzę nie reaguje na przywoływanie. Mężczyzna wyjmuje więc łuk i wypuszcza w kierunku byka strzałę. I dzieje się rzecz niewiarygodna. Strzała w cudowny sposób zawraca, raniąc wojownika w nogę. Ten nic z tego nie rozumiejąc wraca w te pędy do miasteczka opowiedzieć o wszystkim biskupowi.

W tym czasie biskupem Sipontu jest Wawrzyniec. Po wysłuchaniu niezwykłej historii, niezwłocznie zarządza trzy dni publicznych modlitw i pokuty, w intencji otrzymania światła z nieba, potrzebnego do zrozumienia tego, co się tak naprawdę stało pod pieczarą. 8 maja, w ostatni dzień pokuty, gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, biskupowi objawia się sam św. Michał Archanioł.

Anioł mówi zdumionemu i przestraszonemu biskupowi co następuje: „Dobrze zrobiłeś, zwracając się do Boga z prośbą o wyjaśnienie tego, co przed ludźmi jest zakryte. Zdarzył się cud: strzała ugodziła człowieka, który ją wypuścił, aby jasnym było, że wszystko to dzieje się z mojej woli. Ja jestem Archanioł Michał, stojący zawsze przed obliczem Boga. Grota jest mnie poświęcona. Ja jestem jej strażnikiem. A ponieważ zadecydowałem, że będę bronił tego miejsca i jego mieszkańców, chciałem zaświadczyć w ten właśnie sposób, że jestem patronem tego miejsca i stróżem wszystkiego co się wydarza. Tam, gdzie się otwiera skała, będą przebaczone grzechy ludzkie. Modlitwy, które będziecie tu zanosić do Boga, zostaną wysłuchane. Idź w góry i przeznacz tę grotę dla kultu chrześcijańskiego.

 

Niebiańska Bazylika

W kilka lat później, w 492 roku, jakby na potwierdzanie swoich słów, św. Michał Archanioł ponownie objawia się biskupowi. Tym razem, by obiecać swą pomoc w zbliżającej się rychło bitwie przeciwko okrążającym miasto wojskom gotyckim. Pomimo porażającej przewagi liczebnej, przy ogłuszających hukach z nieba, błyskawicach i trzęsieniu ziemi przeciwnik musiał uciekać z pola walki. Pokonany więcej już nie powrócił. Michał Archanioł ponownie spełnił daną obietnicę. Ale to nie jest ostatni raz – w 1656 r. uchroni miasto od dżumy.

Gdy 29 września 493 roku, tuż po objawieniu się Archanioła, biskup zarządzi uroczystą procesję do groty, nad idącymi w pocie czoła na pełnym słońcu biskupami pojawią się cztery orły. Cień skrzydeł dwóch z nich będzie osłaniał idących przed wycieńczającymi południowymi promieniami. Pozostałe dwa wachlowały idących, aby ulżyć ich wspinaczce.

Gdy procesja dotrze na miejsce, uczestnicy pochodu usłyszą dobywające się z groty cudowne anielskie śpiewy. Kiedy zaś wejdą do jej wnętrza, ich oczom ukaże się surowy kamienny ołtarz przykryty szkarłatnym płótnem, a nad nim przepiękny, kryształowy krzyż. Ktoś z idących na przedzie orszaku dostrzeże coś jeszcze. Na pobliskim głazie będzie odciśniętą ponadludzkich rozmiarów stopa. Stopa samego Michała Archanioła. Pozostawił ją, aby mieszkańcy wreszcie uwierzyli. Jest tu po dziś dzień. Pod ołtarzem. W grocie.

Gdy biskup zapragnie poświęcić grotę, znów zobaczy Patrona tego miejsca. Anioł zabroni biskupowi mówiąc, że grota jest już poświęcona przez niego samego. Do dziś kościół w Monte Sant’Angelo na Gargano jest jedynym kościołem świata, który nie został konsekrowany ludzką ręką.

Miejscu nadano tytuł „Niebiańskiej Bazyliki”. Chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego…

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail