Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

5 aktorek odrzuconych przez Hollywood. Czego możemy się od nich nauczyć?

AKTORKI HOLLYWOOD
Jennifer Lawrence (Jen Lowery / Splash News/EAST NEWS), Meryl Streep (Rich Fury/Invision/AP/Fotolink), Reese Witherspoon (Jen Lowery / Splash News/EAST NEWS), Lea Michele (FaceToFace/REPORTER), Viola Davis (FaceToFace/REPORTER)
Udostępnij

Jennifer Lawrence, Meryl Streep, Reese Witherspoon, Lea Michele, Viola Davis – czego mogą nas nauczyć ich doświadczenia z Hollywood?

Isabella, moja trzecia córka, często powtarza anegdotę, którą usłyszała od jednej ze swoich nauczycielek. Tak się składa, że jest ona świetną rysowniczką i doskonale uczy kreatywności.

Nauczycielka ta, imieniem Ancilla, opowiada uczniom, jak dawno temu jej profesor powiedział: „Nigdy, przenigdy nie nauczysz się dobrze rysować. Poświęć się czemuś innemu”.

 

Próbuj, próbuj jeszcze raz

Teraz, kiedy Isabella czuje zniechęcenie – na przykład, gdy rysunki zwierząt w zoo, które miały być arcydziełami, nie wychodzą tak, jak oczekiwała – powtarza sobie tę opowieść. Opowieść, w której mała Ancilla podąża konsekwentnie za swoim wyborem i decyzją, by stać się najlepszą rysowniczką na świecie. A skutki tej konsekwencji – „jeśli z początku ci się nie udaje, próbuj, próbuj jeszcze raz!” – uczniowie mogą oglądać na lekcjach.

Ta historyjka, tak poetycka, dodająca otuchy, a do tego zawierająca pewne elementy edukacyjne, przypomniała mi się dziś rano, gdy przerzucałam gazetę. Natrafiłam na artykuł o kobietach (występował w nim zresztą także mężczyzna, ale najwyraźniej nie był dość ważny, by zasłużyć na wzmiankę w tytule), które zostały odrzucone w castingach filmowych, bo nie były wystarczająco piękne, inteligentne, szczupłe itd., a które później odniosły sukces, mimo trudnych początków.

Te przykłady niech posłużą nam za wytyczne, których powinniśmy się trzymać, gdy próbujemy złapać oddech, gdy porażka za porażką (te duże i te małe) oraz kolejne odrzucenia (mniej lub bardziej dramatyczne) stają się zbyt ciężkie do udźwignięcia.

 

Oto hollywoodzkie „brzydkie kaczątka”, które odniosły sukces:

1. Jennifer Lawrence

JENNIFER LAWRENCE
Jen Lowery / Splash News/EAST NEWS

„Przepraszam, nie. Nic do pani osobiście nie mam, po prostu nie jest pani dość ładna”. To, w skrócie, usłyszała młoda aktorka od Debry Tate podczas przesłuchania do roli jej siostry, nieżyjącej już Sharon Tate. Debra nie miała żadnych zarzutów do Jennifer; wydaje się po prostu, że jej wymagania co do urody były kosmiczne i tyle. Jednak kariera (ani uroda) Jennifer nie ucierpiały przez to specjalnie; w 2013 roku dostała Oscara, a przy trzech innych okazjach była nominowana do tej nagrody.

 

2. Meryl Streep

MERYL STREEP
Rich Fury/Invision/AP/Fotolink

Aktorkę odrzucono na castingu do remake’u „King Konga” w roku 1976, bo była „brzydka”. (Rolę dostała Jessica Lange). Słynny reżyser, Dino de Laurentiis, powiedział po włosku: „Che brutta!” („Jaka brzydka!”). To prawda, że Streep miała – i ma nadal – szczególne rysy twarzy, nie całkiem zgodne z klasycznym kanonem piękna, ale aktorka znała też język włoski. „Przykro mi, że nie jestem dość piękna”, odpowiedziała. Była jednak głęboko dotknięta – tak bardzo, że do dziś przypomina tę historię. Opowiada ją, żeby pokazać, jak los może się odmienić (Meryl Streep otrzymała nominację do Oscara 20 razy, a nagrodzono ją trzykrotnie) i jak ludzie potrafią być małostkowi w pewnych sytuacjach. Może też skłonić nas do zastanowienia się nad tym, co wcześniej powiedzieliśmy: być może powinniśmy usunąć słowo „mimo” ze stwierdzenia „mimo trudnych początków”… Czasami odrzucenie i niezrozumienie może nas świetnie zmotywować!

 

3. Reese Witherspoon

REESE WITHERSPOON
Jen Lowery / Splash News/EAST NEWS

Bez sensu: ani wysoka, ani ładna, ani inteligentna. To w każdym razie usłyszała na początku swojej kariery od jakichś jaskiniowców po szkole filmowej, którzy prowadzili casting. Na szczęście, nie zniechęciła się tą początkową porażką. W 2006 roku dostała Oscara za „Spacer po linie”, a kolejną nominację w roku 2015.

 

4. Lea Michele

LEA MICHELE
FaceToFace/REPORTER

Aktorka, która zagrała Rachel w serialu „Glee” (wśród wielu innych telewizyjnych ról) ma miłą twarz, „oszpeconą przez ten wielki nos” (według wielu reżyserów obsady) i powinna go sobie natychmiast zoperować, jeśli żywi jakąkolwiek nadzieję na sukces. „Albo i nie”, można by powiedzieć, kiedy się na nią patrzy – i na ten jej wyrazisty nos – jak przemierza czerwony dywan. Albo kiedy przewija się długą listę jej wspaniałych nominacji i nagród za role telewizyjne i teatralne.

 

5. Viola Davis

VIOLA DAVIS
FaceToFace/REPORTER

Według tego, co napisał „The New York Times” w roku 2014, aktorka „nie dysponuje tak klasyczną urodą”, jak jej koleżanki – co miało oznaczać mniej więcej tyle, że „nie jest dość ładna”. Ta opinia nie znaczy jednak wiele dla ciągle rosnącego grona jej wielbicieli, które ogląda ją w wielu serialach telewizyjnych i w filmach. Nie znaczyła też nic dla tych, którzy przyznali jej liczne nominacje do nagród, w tym do Oscara, którego otrzymała w 2017 roku za film „Płoty”.

 

Uroda i godność nie są powierzchowne

Z tych opowieści wynika nie tyle domniemana „brzydota” aktorek (nie mająca zresztą wiele wspólnego z rzeczywistością), co arogancja ludzi, którzy je oceniali. Oczywiście, praca w castingu polega na tym, że ciągle trzeba mówić: „Ty – tak; ty – nie”. Albo: „Ty nadajesz się do tej roli, a ty natomiast…” itd. Ale czasem reżyserom obsady nie udaje się wyjść poza pierwsze wrażenie, rozpoznać talentu czy zrozumieć faktu, że „klasyczne piękno” ani nie jest jedynym rodzajem piękna, ani nie gwarantuje sukcesu.

Niemniej jednak odrzucenie – to, że nie podobamy się jednemu człowiekowi albo wielu ludziom, sytuacja bycia ocenionym jako osoba nieodpowiednia (sprawiedliwie czy niesłusznie) – jest częścią życia. Nawet jeśli nie jesteśmy początkującymi aktorami, zawsze stoimy w kolejce na jakieś „przesłuchanie”. Musimy się do tego przyzwyczaić. Jak?

Przede wszystkim trzeba przyjąć, że takie jest życie i nauczyć się przestać myśleć, że tylko uznanie i aprobata z zewnątrz mogą nasycić nasze poczucie własnej wartości.

Wytrwałość pomaga nam dotrzeć do celu. Musimy też jednak patrzeć realistycznie; dając z siebie wszystko, musimy umieć ocenić, czy wysiłek i czas, jaki inwestujemy, jest proporcjonalny do nagrody, jakiej oczekiwalibyśmy.

Trzeba też pamiętać, że nasza osobista wartość i godność ludzka nie zależy od sukcesu, wyglądu, od tego, co inni o nas myślą. Przeciwnie, musimy pamiętać, że jesteśmy jedynymi istotami stworzonymi przez Boga dla nich samych. Musimy cenić siebie i innych ludzi za to, kim jesteśmy, a nie za to, jak wyglądamy lub co umiemy zrobić.

Kiedy odchodzę od konfesjonału, kiedy się modlę, kiedy przystępuję do komunii pamiętam o tym, jak wszystkich nas naprawdę i ostatecznie kocha Bóg. To jedyna opinia, która naprawdę ma znaczenie.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail