Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Styl życia

Relacjonowała aborcję na Instagramie. Po co o tym pisać?

ESTHER MAUERSBERGER ABORCJA

@esther_mauersberger/Instagram

Anna Malec - publikacja 27.10.17

Niemiecka fotografka, Esther Mauersberger, znana z pięknych sesji noworodkowych, przeprowadziła aborcję na oczach setek followersów. „Czuję się taka odważna i silna” – napisała.

Aborcja na Instagramie

Znana niemiecka fotografka, Esther Mauersberger, mama dwóch córek, postanowiła przeprowadzić aborcję. Sama, we własnym domu. Choć sama nie była. Cały proces aborcji śledziły na Instagramie setki jej followersów.

Dość dodać, że Esther znana jest w Niemczech przede wszystkim z pięknych sesji dziecięcych i noworodkowych. Choć sama mówi, że oddziela pracę od życia prywatnego.




Czytaj także:
Kiedy zaczyna się ludzkie życie? Argumenty medyczne, filozoficzne, prawne i biblijne

Tego dnia, 15 września, umieściła na swoim zawodowym profilu ponad 20 postów, w których najpierw opisywała, co przeżywa w związku z informacją o niechcianej ciąży, dlaczego podejmuje decyzję o aborcji, a potem tak relacjonowała cały proces:

Nastawiam kąpiel. 18 godzin po pierwszych pigułkach zaczyna się krwawienie, które nasila się wieczorem. Choć chciałam to zrobić w sobotę rano, już wieczorem decyduję się wziąć Cytotec. Wiem, że moje ciało jest na to gotowe, ja także.Jestem niespokojna, poruszam się szybko, czuję się chora. Bałam się stracić kontrolę nad moim ciałem, ale na szczęście tak się nie stało. Wracam do ubikacji. Czuję parcie. Nagle mięśnie się rozluźniają, a ze mnie wypływa wreszcie różowa bańka. To koniec. Nie muszę już tego trzymać, popatrzę na to nazajutrz rano zanim wyniosę śmieci. Stoję z moją przyjaciółką na balkonie i jestem szczęśliwa. Czuję się taka odważna i silna.

Wpis okrasza hasztagami: #historiaprzerwaniaciąży, #jajestem, #życiekobietymatki.

Kim jest Esther Mauersberge?

Co wiemy o Esther Mauersberge? Niewiele. Znamy powód aborcji: trzecie dziecko ograniczałoby jej wolność.

Z kolejnych wpisów dowiadujemy się, że niedawno rozstała się z ojcem swoich córek, z którym nie chce już dzielić niczego więcej, poza wychowaniem dzieci. Jej mama nie jest jej biologiczną matką, a ona sama była nieplanowanym dzieckiem. Informacja o ciąży wywołała w niej „niewygodne emocje”, nie wie, czy ten embrion to już człowiek. Nie godzi się na oczekiwania społeczne w stosunku do kobiet, wpędzanie ich w poczucie winy. Pisze, że ma prawo podjąć taką decyzję i dobrze się z nią czuć.

Na jednym zdjęciu fotografuje swój brzuch i pisze, że dla jej poprzednich dzieci było w nim miejsce, bo były chciane. Na następne miejsca już nie ma.

Dwa dni później wrzuca kolejne sesje noworodkowe.




Czytaj także:
Do Natalii Przybysz. 3 miesiące po burzy

Zamiast diagnozy – wsparcie

Po przeczytaniu tej historii i obejrzeniu zdjęć na Instagramie można mieć w sobie koktajl przeróżnych emocji. Z bezradnością i niezrozumieniem na prowadzeniu.

Właściwie, po co o tym pisać? Po takich scenach komentarze wydają się zbędne. I brzmią banalnie. A jednak trudno przejść obok tego obojętnie.

Można by napisać, że być może o to właśnie jej chodzi. O lajki, o manifestację swoich przekonań, o pokazanie innym, że aborcja to już nie żadne tabu. O jakąś formę usprawiedliwienia się i społecznej aprobaty. Można by. Być może jest w tym jakaś część prawdy.

Można by zrobić internetową awanturę o granice. O to, że nie chcę, by ktoś mnie takimi informacjami, ogólno i łatwo dostępnymi, atakował. Można by. Ale choć jest w tym jakaś racja, to mam wrażenie, że nie o odbiorcę tu chodzi. W końcu to ja, a nie nadawca, jestem odpowiedzialna za to, co  zrobię z emocjami, które ktoś we mnie wywołuje.




Czytaj także:
„Dziewięć rozmów o aborcji”, które trzeba przeczytać

Można by też posłuchać psychologów, którzy pewnie powiedzieliby, że skoro ktoś jest w stanie tak bardzo przekraczać granice, to najpewniej sam doświadczył takiej formy przemocy (bo przekraczanie granic jest formą przemocy). Ktoś pewnie kiedyś drastycznie naruszył jego strefę bezpieczeństwa. I pewnie w tym także jest część prawdy.

Te półprawdy nie składają się jednak w całą prawdę. I nie dają odpowiedzi, która pozwoliłaby jakoś to sobie w głowie pomieścić.

Być może odpowiedzią nie powinna być diagnoza, ocena czy domysły, pytania w stylu „dlaczego takie sytuacje w ogóle się zdarzają”, a pozytywny, wspierający przekaz, wysyłany na co dzień w stronę kobiet, które, podobnie jak Esther czują, że dziecko to ograniczenie ich wolności i jakiś, zawsze bardzo osobisty i indywidualny, koniec.

Takie historie prowokują wreszcie pytania o sprawny, dostępny, społeczny system wsparcia dla kobiet, które po porodzie nie chcą zajmować się swoimi dziećmi. Oby odpowiedź na te pytania była prostsza niż na pytanie o historię Esther.


LUDZKI PŁÓD

Czytaj także:
Obrona życia: co zamiast krwawych billboardów?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
aborcjaInstagram
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail