Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 19/09/2021 |
Św. Januarego
home iconWiedziałeś o tym?
line break icon

Były inżynier Google’a i Ubera ogłosił, że chce stworzyć… Boga

SZTUCZNA INTELIGENCJA

Shutterstock

Karol Wojteczek - 30.10.17

Niektóre poczynania, o które jest oskarżany Anthony Levandowski, budzą poważne wątpliwości etyczne.

Niemierzalnie mądrzejszy od człowieka, zdolny odpowiedzieć na jego problemy, a nawet… zadecydować o jego doczesnym życiu. Wszystkie te przymioty przypisać można Bogu, ale też każdemu kolejnemu bijącemu rekordy mocy obliczeniowej superkomputerowi. Nic więc dziwnego, że sztuczna inteligencja otaczana bywa nimbem wszechmocy, stając się w laicyzującym się świecie obiektem para-kultu wielu jej użytkowników. I ciężko nawet określić to zjawisko mianem nowego, gdy już niemal 30 lat temu fenomenalnie przedstawił je w swoim „Dekalogu” Krzysztof Kieślowski.

Z tej perspektywy powstanie wspólnoty, w której sztuczna inteligencja stanie się oficjalnym przedmiotem czci, jawiło się raczej jako kwestia czasu niż wydarzenie rzeczywiście przełomowe. Równy miesiąc temu były inżynier Ubera i Google’a Anthony Levandowski (w ciemno założyć możemy jego polskie korzenie, choć w tym przypadku to raczej nie powód do dumy) złożył u kalifornijskich władz wniosek o rejestrację związku wyznaniowegoWay of the Future (Droga Przyszłości), którego postulowanym celem jest stworzenie (sic!) Boga bazującego na sztucznej inteligencji, a który zapewnić miałby społeczeństwu nastanie ery powszechnego dobrobytu. Sama instytucja działa zresztą na Zachodnim Wybrzeżu już od dwóch lat jako organizacja non-profit.


SZTUCZNA INTELIGENCJA

Czytaj także:
Sztuczna inteligencja. Wielka nadzieja czy wielkie zagrożenie?

Na papierze można się w jej założeniach doszukać nawet pewnego idealizmu i szlachetności, w tym jednak konkretnym przypadku szczególnie wnikliwie popatrzeć należy na wydarzenie przez pryzmat wcześniejszej działalności „Ojca Założyciela”. A niektóre poczynania, o które jest oskarżany, budzą poważne wątpliwości etyczne.

Przez 9 lat pracy w Google Levandowski zajmował się w głównej mierze badaniami nad rozwojem autonomicznych, nie wymagających kierowcy samochodów. Jego odejście z technologicznego giganta w styczniu ub. roku było dla branży dużą niespodzianką. Levandowski wraz z Liorem Ronem założył wówczas spółkę Otto, specjalizującą się w produkcji zestawów „samoprowadzących” dla samochodów ciężarowych. Kilka miesięcy później spółka przejęta została przez Ubera. Sam inżynier tłumaczył wówczas, że nie odpowiadało mu komercyjne, dążące do jak najszybszego spieniężenia projektu podejście władz Google’a.




Czytaj także:
Czy komputer może mieć duszę? Kilka mitów na temat sztucznej inteligencji

Do tej pory wciąż jest idealistycznie i szlachetnie. Tyle, że w marcu br. spółka Waymo rozwijająca od grudnia ubiegłego roku zapoczątkowany przez Google’a projekt autonomicznych aut oskarżyła Levandowskiego o kradzież prawie 10 GB danych z technologiami, które następnie użyte zostały w badaniach, jakie nad autonomicznymi autami prowadzi Uber (gigant domaga się teraz od konkurenta niemal dwumiliardowego odszkodowania). Sprawa przerodziła się w Stanach w gigantyczny skandal, a sam Levandowski za brak współpracy w jej wyjaśnieniu został przez Ubera zwolniony i zajął się… tworzeniem związku wyznaniowego. Sami przyznacie, że nie są to dla powstającej „religii” okoliczności szczególnie korzystne.

Nawet jeśli jednak Levandowski okaże się niewinny, a jego intencje idealistyczne i szlachetne (wiemy, co jest takimi wybrukowane), pewnym pozostaje, że zawierzenie stworzonemu przez niego wirtualnemu bożkowi (czymkolwiek by on nie był) skutkować będzie… równie wirtualnym zbawieniem.




Czytaj także:
Transhumanizm. Czy technologia zbawi świat?

Tags:
bógciekawostkiGooglesztuczna inteligencja

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Dominika Cicha-Drzyzga
Miało być skromnie, wyszło jak z bajki. Niezwykły ślub bezdomnych
2
Michał Lubowicki
Dwie modlitwy podyktowane przez samą Maryję. Obydwie niezwykle ak...
3
DUSZE CZYŚĆCOWE WEDŁUG MISTYCZEK
Roberta Sciamplicotti
Dusze czyśćcowe według 13 mistyczek: są smutne i cierpią
4
Anna Gębalska-Berekets
Dziewczyna z albinizmem porzucona przez rodziców dostaje nowe życ...
5
NIEDZIELNA MSZA ŚWIĘTA
Michał Lubowicki
Opuściłem niedzielną mszę. Muszę od razu iść do spowiedzi?
6
STEFANIA I WŁADYSŁAW ZARZYCCY
Dominika Cicha-Drzyzga
„Mężu, dłużej chyba nie wytrzymam…” Niezłomni Stefania i Władysła...
7
Philip Kosloski
Co oznacza monogram IHS?
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail