Aleteia

Mocne świadectwo: Mam zespół Downa. Zasługuję na to, żeby żyć

FRANK STEPHENS
Udostępnij

„Czy naprawdę nie ma dla nas miejsca na świecie?” – pytał amerykańskich senatorów aktor Frank Stephens.

Kiedy Frank Stephens – amerykański aktor i rzecznik osób z zespołem Downa – włączył mikrofon, zapadła cisza. „Czy naprawdę jestem zmuszony usprawiedliwiać swoje istnienie?” – zapytał senatorów zgromadzonych w Kapitolu Stanów Zjednoczonych.

Jego poruszające przemówienie musiało dać do myślenia niejednemu zwolennikowi aborcji. „Pamiętajcie, proszę: Jestem człowiekiem z zespołem Downa i moje życie jest warte tego, by je przeżyć” – usłyszeli.

Niektórzy mówią, że badania prenatalne wykażą zespół Downa w łonie matki i takie ciąże będą po prostu przerywane. Trudno jest mi siedzieć tutaj i mówić te słowa. Całkowicie rozumiem, że ludzie forsujący to szczególne „ostateczne rozwiązanie” mówią, że takie osoby jak ja nie powinny istnieć… Ale dla tych, którzy kwestionują wartość osób z zespołem Downa, chciałbym zwrócić uwagę na trzy kwestie. Po pierwsze, jesteśmy medycznym darem dla społeczeństwa, szansą dla medycznych badań nad rakiem, chorobą Alzheimera i zaburzeniami układu odpornościowego.

 

Alzheimer – złodziej, który kradnie mi mamę

Frank podkreślił, że jest osobą bardzo szczęśliwą, ale jak każdy człowiek, ma w życiu trudności. Jedną z nich jest choroba jego mamy. I świadomość, że sam może w przyszłości stać się jej ofiarą.

Osobiście nie jestem w stanie państwu powiedzieć, jak wiele dla mnie znaczy to, że mój dodatkowy chromosom mógłby doprowadzić do znalezienia odpowiedzi na Alzheimera. Jest prawdopodobne, że pewnego dnia ten złodziej ukradnie moje wspomnienia, moje życie. Trudno jest mi o tym mówić, ale on już zaczął kraść mi moją mamę.

Amerykanin prosi więc o dofinansowanie badań nad zespołem Downa. Ich przeprowadzenie pomoże naukowcom zgłębić także zagadnienia raka i właśnie choroby Alzheimera, która u dorosłych z trisomią 21 występuje zdecydowanie częściej.

 

Islandia krajem bez zespołu Downa?

Stephens nawiązał też do niedawnego raportu, z którego wynika, że w ciągu kilku ostatnich lat na Islandii nie urodziło się praktycznie żadne dziecko z zespołem Downa. Prawie 100 proc. kobiet, których dzieci miały urodzić się z trisomią 21, zdecydowało się na aborcję. Podobnie w Danii i Korei Południowej. Jak na Twitterze tłumaczy Patricia Heaton, działaczka pro-life, „Islandia nie eliminuje zespołu Downa. Oni po prostu zabijają każdego, kto go ma. A to duża różnica”.

Proszę, pomyślcie o tych ludziach, których kochacie jak ja moją mamę. Proszę, pomóżcie to zmienić, jeśli nie dla mnie i mojej mamy, to dla siebie i tych, których kochacie. Ufundujcie te badania. Bądźmy Ameryką, nie Islandią czy Danią. Dążmy do odpowiedzi, a nie ostatecznych rozwiązań. Bądźmy Ameryką. Niech naszym celem będzie uwolnienie się od Alzheimera, a nie zespołu Downa.