Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kościół, który potrafi słuchać swoich krytyków staje się autentyczny. Komentarz do Ewangelii

FRIENDS
Shutterstock-guruXOX
Udostępnij

Łatwo jest uwierzyć, że jesteśmy mistrzami, nauczycielami, więc my mamy prawo mówić innym, jak powinni żyć, wytykać słabości, korygować ich, wzywać do nawrócenia, a nam nie wolno zwracać uwagi. To jest faryzejskie.

Przebaczamy i prosimy o przebaczenie! Kiedy chwalimy Boga, który w swojej miłosiernej miłości wzbudził w Kościele wspaniałe żniwo świętości, zapału misyjnego, całkowicie bezinteresownej służby Chrystusowi i bliźniemu, nie możemy zarazem nie uznać różnych form niewierności Ewangelii, jakiej dopuścili się niektórzy nasi bracia, zwłaszcza w drugim tysiącleciu (…) Za cząstkę winy, jaką każdy z nas przez swoje postępowanie ponosi za te przejawy zła, przyczyniając się do oszpecenia oblicza Kościoła, pokornie prosimy o przebaczenie (…) Jubileusz staje się zatem dla wszystkich sprzyjającą sposobnością do głębokiego nawrócenia się na Ewangelię”.

Te słowa wypowiedział św. Jan Paweł II w Dzień Przebaczenia w 2000 r. Kościół, który widzi także swoją słabość i potrzebę nawrócenia staje się autentyczny.

Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii o obłudzie uczonych w Piśmie i faryzeuszów, to znaczy ówczesnej religijnej elity Izraela: o rozdźwięku między tym, co głoszą, a tym jak żyją, o ciężarach, które nakładają na innych samemu ich nawet nie dotykając, o byciu na pokaz, za którym kryje się duchowa pustka.

W ostatnich dniach przeżywaliśmy 500 lat Reformacji. Historia ta jest oczywiście bardzo skomplikowana, ale nie można odmówić Marcinowi Lutrowi dobrych chęci, kiedy występował przeciwko temu, co widział jako nieautentyczność Kościoła i rozdźwięk między Ewangelią, którą głosi, a jego życiem codziennym.

Choć rozłam, który nastąpił wówczas i trwa do dzisiaj jest czymś bolesnym i smutnym, a Kościół przez długi czas jedynie walczył z owocami Reformacji jako herezją, to jednak dziś przyznaje, że wstrząs, którego dokonała był mu potrzebny do tego, żeby zobaczyć swoje braki i słabości, i może rodzić dobre owoce nawrócenia na bycie bardziej ewangelicznym.

Mam kilku znajomych, którzy są w jakiś sposób na obrzeżach Kościoła lub poza nim i potrafią mówić o tym, co ich razi w Kościele, w księżach, w świeckich wierzących, których znają, o tym z czym się nie zgadzają, co widzą inaczej. Lubię posłuchać, co mają do powiedzenia. Nie myślcie jednak, że jest mi łatwo przyjmować krytykę, jeśli dotyka mnie osobiście.

Jednak jestem przekonany, że potrzeba kogoś, kto pozwoli nam spojrzeć na nas samych z innej perspektywy niż nasza, bo może stamtąd wygląda to kompletnie inaczej niż się nam wydaje. Jest pokusa, żeby zwinąć się jak jeż, i wystawić kolce w geście obrony.

Łatwo jest uwierzyć w swoją poprawność, w to, że jesteśmy mistrzami, nauczycielami, więc my mamy prawo mówić innym, jak powinni żyć, wytykać słabości, korygować ich, wzywać do nawrócenia, a nam nie wolno zwracać uwagi. To jest faryzejskie. Faryzeusze nie chcieli przyjmować żadnego słowa, które pokazywałoby ich w innym świetle, w którym nie chcieli stanąć. Dlatego szukali okazji, żeby pozbyć się Jezusa, którego światło obnażało prawdę o nich.

Może jak faryzeusze myślimy, że to przez nas Bóg mówi do innych, ale równie dobrze On może mówić przez nich do nas. Tak, także przez tych, którzy wydają się nie mieć z Nim wiele wspólnego. Mogą być Jego narzędziem dla naszego nawrócenia.

To my, jako Kościół, mamy ciągle się nawracać, a żeby mieć tego świadomość potrzeba nam kogoś, kto będzie miał odwagę powiedzieć nam: „Blefujesz”. I wówczas należy sprawdzić, czy aby nie ma racji. Oczywiście, to nie jest łatwe. Można wyrobić w sobie mechanizm obronny, w którym każda krytyka uznawana jest za atak i dlatego nie należy tego w ogóle brać pod uwagę albo najlepiej odparować kontratakiem.

Nawet jeśli to będzie czasem agresywne w formie, dokuczliwe, prowokacyjne, nawet jeśli wynika z uprzedzeń czy niechęci, to jednak warto nie podchodzić do tego „na jeża”, ale posłuchać i zapytać siebie w sumieniu, czy nie ma w tym choćby trochę racji. Być może jest to świetna okazja, żeby móc się nawracać. Nie innych, ale siebie.

I czytanie: Ml 1, 14b – 2, 2b. 8-10
II czytanie: 1 Tes 2, 7b-9. 13
Ewangelia: Mt 23, 1-12

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail