Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nazwisko po ślubie – swoje czy męża? Która wersja jest bardziej… chrześcijańska?

PARA MŁODA
Priscilla du Preez/Unsplash | CC0
Udostępnij

Kodeks rodzinny i opiekuńczy reguluje kwestie nazwiska po ślubie. Daje tym samym pięć możliwości do wyboru narzeczonym. Czy jednak któraś z tych wersji jest bardziej chrześcijańska?

Drodzy Czytelnicy! Ślub to dla wielu wymarzony i wyczekany moment, określany jako ten najważniejszy w życiu. Chcemy, wraz ze specjalistami i naszymi autorami, pomóc Wam przygotować się do Waszej wspólnej małżeńskiej drogi.

Publikujemy teksty w ramach „Aleteiowego kursu przedmałżeńskiego”. Nie wystawiamy zaświadczenia :), ale mamy nadzieję, że nasze teksty pomogą Wam „żyć bardziej” już teraz, u progu Waszego wspólnego życia, a także po „sakramentalnym TAK”! Korzystajcie, przekazujcie dalej, a przede wszystkim – kochajcie się mocno!  

 

Kwestię zmiany nazwiska reguluje państwo. Mamy pięć możliwości po ślubie, które narzeczeni mogą wybrać: kobieta zostaje przy swoim nazwisku, kobieta przejmuje nazwisko męża, kobieta łączy nazwisko panieńskie i nazwisko męża, mężczyzna przyjmuje nazwisko żony, oboje przyjmują nazwisko podwójne z nazwiska panieńskiego żony i nazwiska męża.

Wybieracie zatem jedną z opcji i tyle. Proste, prawda? Nie do końca. Przy wyborze nazwiska, szczególnie kiedy narzeczona chce pozostać przy swoim nazwisku lub mieć nazwisko dwuczłonowe, jest wiele emocji. Dochodzi tu jeszcze jednak sprawa: czy któraś z tych wersji jest bardziej chrześcijańska?

 

Podważenie jedności małżeństwa?

Podobne pytanie zadał kiedyś mężczyzna kapłanowi, dopytując o fakt, że jego ukochana chce zostać przy swoim nazwisku (ewentualnie dodać jego nazwisko do swojego). Spytał, czy z takim podejściem w oczach Kościoła jest wszystko w porządku, bo może to oznaka czegoś złego, może świadczy już teraz o niewłaściwym podejściu narzeczonej do sakramentu małżeństwa.

Ksiądz odpowiedział, że te kwestie reguluje prawo, ale według niego to nie jest w porządku, kiedy w małżeństwie nie oddaje się wszystkiego (czytaj: także nazwiska). Podał nawet w wątpliwość nie tyle samo małżeństwo w tym wypadku, ale nawet miłość.

Przyjrzyjmy się tej sprawie.

 

Nazwiska katolików w różnych krajach

Sposoby nadawania nazwisk różnią się w poszczególnych państwach. I tak w Polsce nazwisko dziecka zależy od wspólnego oświadczenia kobiety i mężczyzny, we Włoszech z kolei jest to zawsze nazwisko ojca, przy czym kobieta zostaje przy tym nazwisku także po ślubie. Hiszpanie z kolei mają najczęściej podwójne nazwiska (ustawowo pierwsze po ojcu, drugie po matce, choć i tutaj jest możliwość zmiany). Po ślubie zaś Hiszpanki zostają przy nazwisku panieńskim, dodając nazwisko męża zamiast nazwiska matki.

W każdym kraju zatem katolicy podlegają innym regulacjom prawnym dotyczącym nadawania nazwisk i ich przyjmowania po ślubie. Jedna wiara i Kościół, różne prawo i tradycja w poszczególnych państwach – czy zatem Kościół podejdzie to sprawy nazwisk w odmienny sposób w każdym państwie?

 

Która wersja jest bardziej chrześcijańska?

Rozpatrywałabym to, biorąc pod uwagę dwa pytania:

Jakie są moje prawdziwe motywacje w konkretnej sprawie pozostania przy swoim nazwisku lub przy wybraniu dwuczłonowego? Jaka jest moja intencja?

Wiele o sprawie mówi intencja, z jaką podejmujemy daną decyzję. Co innego, kiedy kobieta pozostaje przy nazwisku panieńskim i mówi, że w razie ewentualnego rozwodu nie będzie musiała wymieniać dokumentów (tu widać założenie małżeństwa „na pewien czas”), a co innego, kiedy prowadzi ona pod swoim nazwiskiem dużą firmę, gdzie zmiana nazwiska niosłaby za sobą duże koszty finansowe i trudności w środowisku branżowym. Myślę, że liczy się tutaj intencja, motywacja, jaką kieruje się kobieta.

Co na ten temat myśli narzeczony? Czy prowadzicie rozmowę na ten temat w sposób chrześcijański? Jakie jest wasze patrzenie na całą sprawę?

Kiedyś napisała do mnie dziewczyna, której narzeczony postawił ultimatum. Albo nazwisko po nim, albo nie ma ślubu. Nie było możliwości rozmowy na ten temat. Tu można spytać, jak wspominany ksiądz z początku artykułu – czy tutaj jest miłość? Rozmawiajcie zatem na ten temat i poznajcie nawzajem wasze racje. Nie ma bardziej chrześcijańskiej wersji nazwiska. Myślę, że bardziej chrześcijańska wersja odnosi się do konkretnego wyboru w danej parze.

„Oddajcie więc cesarzowi to, co jest cesarskie, a Bogu to, co boskie” (Mt 22, 21).

Jeśli postępujemy zgodnie z prawem, oddajemy cesarzowi to, co cesarskie. Jeśli zaś dochodzimy do ostatecznej decyzji o wyborze nazwiska po ślubie na sposób chrześcijański – w zgodzie, poszanowaniu siebie nawzajem oraz z intencją, która nie sprzeciwia się sakramentowi małżeństwa – oddajemy Bogu to, co boskie (por. Mt 22, 15-21).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail