Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kobiety krytykują, a mężczyźni cierpią. 6 prostych rad, jak zmienić sposób rozmowy

KŁÓTNIA MAŁŻEŃSKA
PhotoAlto/Frederic Ciru | Getty Images
Udostępnij

Jak rozmawiać szczerze, nie raniąc przy tym swojego męża i nie doprowadzając go do depresji?

Mężczyźni, którzy trafiają do poradni małżeńskiej są często załamani i zniechęceni ciągłymi wymaganiami swoich żon i nieustającą krytyką. Mają poczucie, że nie są w stanie sprostać ich oczekiwaniom. Kobiety, po kilku latach wspólnego życia, nie poznają się w lustrze: „Jestem oschła, ciągle tylko narzekam, nic mnie nie cieszy”.

 

Ciągła krytyka nie motywuje

Jak to możliwe? Wiele młodych kobiet wchodzi w związek małżeński z poczuciem misji ulepszenia swojego współmałżonka. Rozczarowują się, nie mogąc temu sprostać i nie potrafią kochać męża takiego, jakim jest naprawdę.

Spadający z piedestału ideał jest źródłem wzajemnych żali. Małe złośliwości, lekceważenie, ciągłe wbijanie szpili. Mężczyźni pragną, aby doceniano ich umiejętności i nie znoszą, gdy robi się im wyrzuty.

Czasem cierpią w milczeniu, potem jednak zniechęcają się, popadają w depresję i znajdują schronienie przed komputerem lub w ramionach pierwszej lepszej osoby, która okaże im zrozumienie. Inni dają wyraz swojemu rozdrażnieniu w atakach gniewu, które prowadzą czasem wręcz do przemocy fizycznej.

 

Mężczyznę ranią zdania pozornie nieszkodliwe

Niewinne stwierdzenie: „Straszny hałas w tej restauracji” on może odebrać jako zarzut: „Wybrałeś beznadziejne miejsce na naszą randkę”. W konsekwencji nie będzie miał motywacji, by organizować wyjścia we dwoje. Ale jeśli nic nie powiesz, a z powodu hałasu nie tkniesz posiłku, wcale nie będzie lepiej.

Pomyśl o sytuacjach, gdy mówisz:

– „Naprawdę? Letnia sukienka na jesień?” – gdy ma wybrać ubranie dla waszej córki.

– „Przecież widzisz, że jestem zajęta” – gdy prosisz, żeby obudził dzieci.

– „W tym tempie dotrzemy tam za rok” – gdy wybieracie się z wizytą do teściowej.

– „Przecież wiesz, że jestem na diecie” – gdy przygotował makaron na obiad.

– „Tobie tylko jedno w głowie” – gdy proponuje romantyczną kolację przy świecach.

– „Przynajmniej chleba nie zapomniałeś kupić” – gdy poszedł po zakupy.

 

Jak wyrazić swoje zdanie nie raniąc drugiej osoby?

Postępuj zgodnie ze swoim temperamentem. Rozmawiajcie, a inspiracją niech będzie tych kilka rad (dostosowanych, oczywiście, do waszej relacji).

Zastanów się nad tym co chcesz powiedzieć. Zgodnie z radą Sokratesa, której udzielił swemu przyjacielowi, gdy ten chciał mu zwrócić uwagę.

Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest prawdą? Czy przyniesie to coś dobrego? I na końcu czy to, co chcesz mi powiedzieć jest pożyteczne?

 

Zastosuj metodę kanapki, na którą składają się dwie kromki chleba i plaster szynki. Jeśli musisz coś skrytykować, nie zapomnij o docenieniu dwóch pozytywnych zachowań. Psychologowie twierdzą, że potrzeba nawet pięciu komplementów, aby zrównoważyć słowa krytyki.

 

Odłóż kłótnię na później. Poczekaj na dobry moment, aby wypowiedzieć to, co leży ci na sercu. Spójrz na daną sytuację z pewnego dystansu. To wymaga zarezerwowania czasu dla was obojga. Dyskutujcie o newralgicznych kwestiach przynajmniej raz w tygodniu. Tak samo, jak robi się to w biurach. Wyznaczenie czasu na rozmowę sprawi, że nie będziesz odkładać jej w nieskończoność i nie zakopiesz urazy głęboko w sobie (a ze starymi urazami jest jak z odpadami radioaktywnymi – potrzeba wielu lat, aby je unieszkodliwić). Pozwala to też uniknąć eksplozji, gdy kipisz od emocji, które mogą „poparzyć” innych.

 

Przejdź od narzekania do działania: to prawda, twój ukochany zupełnie nie zna się na restauracjach. I wszystkie pretensje świata tego nie zmienią. Możesz jednak zdecydować, aby kochać go, takim jaki jest, włączając w to jego wady. Dzięki temu rozwiniesz swoją dojrzałość emocjonalną, nie pozwolisz sobie na rozpamiętywanie rozczarowania i, po odżałowaniu swojego ideału, przejdziesz do działania. Co stoi na przeszkodzie, abyś to ty wybrała restaurację? W małżeństwie twoich rodziców było inaczej? Co z tego? Jeśli nie lubisz hałasu zamówcie sushi! Zamiast narzekać na to, co wam się nie podoba, bądźcie kreatywni, a znajdziecie sposób, aby to zmienić. Możecie tylko zyskać!

 

Mów „ja”, nie „ty”. Zamiast robić wymówki: „Nigdy nie pomagasz mi posprzątać po obiedzie, gdy wracam zmęczona po pracy”, mów o sobie, o swoich emocjach, o swoich potrzebach. Możesz powiedzieć na przykład: „Nie mam siły, patrząc na ten bałagan. Potrzebuję pomocy”. To wszystko zmieni! Twój irytujący ukochany nie poczuje się atakowany, a opuszczając pogardę i mówiąc o sobie, zachęcisz go do współpracy. Nie oczekuj, że on się domyśli, to do ciebie należy, by mówić o swoich oczekiwaniach.

 

Mów o konkretach. Gniew prowadzi czasem do generalizowania, co ubliża męskiej inteligencji. Stwierdzenie „zawsze się spóźniasz” może cię zdyskredytować, bo nie zawsze jest prawdziwe. Spróbuj powiedzieć raczej: „Nie lubię przychodzić ostatnia, gdy jesteśmy zaproszeni na obiad”. Podając konkretne przykłady możesz rozmawiać o faktach.

Widzisz siebie w opisanych tu sytuacjach i trudno ci to zaakceptować? Spróbuj odnieść to rozczarowanie, poczucie winy, wstydu i gniewu do samej siebie. Odwagi! Możemy zmienić tylko to, co uznamy w samych sobie. Nie ma idealnych małżeństw.

Gratulacje, wykonałaś właśnie pierwszy krok na drodze do odnowienia waszej relacji małżeńskiej.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail