Aleteia

Jak można pokonać przygnębienie? Wyniki nowych badań sugerują prostą sztuczkę

Simone Becchetti | Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Jest sposób na gorycz i mars na czole tak w pracy, jak i w życiu. Rozwiązanie jest bardzo proste: spróbuj się uśmiechnąć. Badania wskazują, że uśmiech to nie tylko zwykła uprzejmość, ale i sposób na okazanie empatii. Może wpływać na nastrój otoczenia i rozjaśnić nawet najbardziej ponury dzień.

Każdy wie, jak łatwo udziela się zły nastrój, zwłaszcza w małych, zamkniętych środowiskach, choćby w pracy. Wchodzisz na zebranie w świetnym nastroju tylko po to, żeby usiąść obok nadętej koleżanki, która marudzi, jak fatalnie zaczął się jej dzień.

Twój szef, wściekły na zawalony deadline, beszta wszystkich po kolei. Przed końcem zebrania sama będziesz się dąsać nie gorzej niż szef i koledzy, a potem, już przy biurku, nadal będziesz zdenerwowana i zdekoncentrowana: chandra dopadła i ciebie.

Dlaczego tak się dzieje? Czy można pokonać przygnębienie? Okazuje się, że owszem, jest sposób na gorycz i marsa na czole tak w pracy, jak i w życiu. Rozwiązanie jest bardzo proste – spróbuj się uśmiechnąć.

 

Jeden uśmiech może wszystko zmienić

Dość długo myślano, że mimika, zarówno zmarszczone czoło, jak i uśmiech, jest „zaraźliwa”. Współczujemy komuś i – czując to samo – przybieramy smętny wyraz twarzy.

Tymczasem dzieje się dokładnie odwrotnie. Według nowych badań Pauli Niedenthal i Adrienne Wood, psycholożek społecznych z Uniwersytetu w Wisconsin, najpierw instynktownie naśladujemy cudzy wyraz twarzy, co sprawia, że nasz mózg przypomina sobie sytuacje, w których nachmurzyliśmy się, a to z kolei powoduje, że w danej chwili odczuwamy smutek, frustrację i ból.

W skrócie: markotniejemy przy ponurym koledze, a współczucie pojawia się dopiero po chwili. Nasza „mimikra” – zmiana wyrazu twarzy, dopasowana do cudzej miny – powoduje, że w mózgu pojawiają się podobne uczucia. Nie odwrotnie.

Uśmiech zaś, choć początkowo wymuszony, wywołuje w mózgu dobre wspomnienia, które poprawiają humor, a nawet wydajność w pracy.

I na odwrót: kiedy widzimy kogoś wesołego, nasza twarz reaguje instynktownie, wysyłając do mózgu sygnał, żeby przypomniał sobie szczęśliwe chwile i zareagował radością.

 

Co wpływa na Twoje emocje?

Wróćmy więc do tego zebrania z naburmuszoną koleżanką i ponurym szefem. Naśladując ich miny, działasz w dobrej wierze, próbujesz współczuć, wesprzeć czy choćby wysłuchać. Ale wpływa to także na twoje emocje i wywołuje reakcję łańcuchową, w wyniku której sama poczujesz się źle.

Co się stanie, jeśli spróbujesz pokonać ten odruch i wyjdziesz ze spotkania uśmiechnięta? Otóż uśmiech, nawet z początku wymuszony, przywoła radosne wspomnienia, a te z kolei poprawią ci nastrój i wydajność na cały dzień. W dodatku całkiem możliwe, że twój szef i współpracownicy zechcą cię naśladować i pozytywne wibracje się rozprzestrzenią.

 

Uśmiech ma moc

Uśmiechanie się, jak się okazuje, to niezła sztuczka. Nauka to udowodniła. Przypomina, że mamy „moc”, aby zmieniać nie tylko własne samopoczucie, ale także otoczenie – w pracy i w domu. Choć oczywiście okazywanie empatii to wspaniała rzecz, i nie należy z tego rezygnować, jako doskonały środek motywujący dla siebie i innych równie dobre jest uśmiechanie się.

A zatem: bądź życzliwy, bo każdy ma swoje Westerplatte. Czasami najprostszym sposobem na okazanie dobroci jest po prostu uśmiech. Zwłaszcza jeśli wiesz, że bliźniemu w tarapatach pomoże to przywołać radosne wspomnienia i nadzieję na lepsze jutro.

 

Radość można wyczytać z oczu,

pojawia się w słowie i geście.

Radości nie można zamknąć w sobie;

zawsze przenika na zewnątrz,

Radość jest bardzo zaraźliwa.

 

bł. Matka Teresa z Kalkuty

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail