Aleteia

Światu potrzebna jest dobra kawa i nadzieja. Komentarz do Ewangelii

Nathan Dumlao/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

A gdyby tak dzisiejsza przypowieść brzmiała tak: Dziesięć panien wyszło na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było mądrych, a pięć głupich. Głupie wzięły ze sobą lampy, ale nie zabrały kawy…

Moja ulubiona sieć kawiarni w Warszawie ma motto: „Cała nadzieja w kawie”. Muszę przyznać, że są takie dni, kiedy faktycznie ten czarny eliksir podtrzymuje funkcje życiowe niczym respirator. Moi znajomi niedawno stworzyli własną markę kawy i jako jej pasjonaci mówią: „Lubimy ziarno wysokiej jakości i porządny aromat, który stawia na nogi”.

A gdyby tak dzisiejsza przypowieść brzmiała tak: Dziesięć panien wyszło na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było mądrych, a pięć głupich. Głupie wzięły ze sobą lampy, ale nie zabrały kawy.

Mądre zaś razem z lampami zabrały również kawę w termosie. Gdy pan młody się opóźniał wszystkie zasnęły. O północy nadszedł jednak oczekiwany oblubieniec. Panny przebudziły się i mądre napiły się kawy, a ta postawiła je na nogi i weszły na ucztę weselną z panem młodym, a głupie zostały zaspane. No dobra, to wersja alternatywna przypowieści o dziesięciu pannach, choć przyznajcie, że jest ona wiarygodna.

Może jednak nie tyle o kawę chodzi, co o nadzieję. To ona dla naszego ducha jest oliwą, która pozwala płonąć; kawą, która stawia na nogi. Chrześcijanie są jak panny mądre wtedy, kiedy ich naczynia: wiara, modlitwy, liturgie napełniają ich codzienne życie nadzieją. W czasie każdej Eucharystii Kościół modli się następującymi słowami: „Wspomóż nas w swoim miłosierdziu, abyśmy (…) pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”.

Kiedy patrzymy na siebie, na swoje życie, swoje słabości, swoje lęki potrzebujemy nadziei, która pozwoli nam nie załamać się, ale podnosić się i iść dalej. Kiedy patrzymy na innych ludzi, szczególnie na tych, którzy pogubili się, są na zakrętach życiowych albo już gdzieś na dnie, oni potrzebują naszej nadziei, bo w nich już może jej nie być. Jest wiele świadectw ludzi, którzy odbili od dna dlatego, że znalazł się ktoś, kto ciągle miał nadzieję na ich życie.

Kiedy patrzymy na świat, na wiadomości, które do nas docierają, na różne niepokojące sytuacje i mamy ochotę razem z Czesławem Niemenem śpiewać, że „dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się tyle zła”, to żeby nasze serca nie zgorzkniały, nie pogrążyły się w rozpaczy i nie dołączyły do chóru narzekaczy, potrzebujemy nadziei, że „tam gdzie wzmaga się grzech, jeszcze bardziej rozlewa się łaska”, że jest „Światło, które w ciemności świeci i ciemność Go nie ogarnęła”, i usłyszeć jak Niemen śpiewa dalej: „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim”.

Św. Paweł mówi dzisiaj, że „nie chce abyśmy byli jak ci, którzy nie mają nadziei”, bo tacy są jak panny głupie. Chrześcijanin to człowiek zarażony Dobrą Nowiną, który szuka nadziei i jak mówi Księga Mądrości: „Ci ją znajdą, którzy jej szukają”. Paweł wskazuje dzisiaj na źródło, z którego możemy ją czerpać: wiara, że „Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał”.

Jeśli On pokonał śmierć, pokonał grzech, to naprawdę możemy już tylko, jak mówi kardynał Timothy Dolan, arcybiskup Nowego Jorku, być „ludem nadziei”. Nic innego nie przystoi chrześcijanom. Światu potrzebne są dwie rzeczy: dobra kawa i nadzieja.

I czytanie: Mdr 6, 12-16
II czytanie: 1 Tes 4, 13-18
Ewangelia: Mt 25, 1-13

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail