Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Magda Frączek: Mężczyźni mojego życia

Udostępnij

Spotkałam w swoim życiu różnych mężczyzn. Byli dla mnie podporą lub siermiężnym zawodem. Przez jednych czułam się przyjęta, przy innych mogłam być każdą osobą na Ziemi, tylko nie sobą.

Nie pamiętam, ile razy musiałam się umniejszać, ulegać, bądź z nimi walczyć (bo o innym rodzaju relacji nie mogłam nawet pomarzyć). Niektórzy potrafili wypowiedzieć to, co czują, inni uciekali w milczenie, emocjonalną ślepotę i oskarżanie innych.

Mężczyźni mojego życia, mężczyźni Twojego życia – zostawiają w nas ślady, pozwalają nam kształtować w sobie to, co najlepsze lub odkształcają nasze serca.

 

Syndrom Adama

Jesteście trochę schowani. Trochę już od Raju. To takie dziwne i zabawne zarazem. Wielcy faceci, skuleni w pozie Adama, ukrywający się za bezpiecznymi rozwiązaniami, hasłami, ideałami, filarami lub plecami swoich kobiet.

Nie, żebym Was tak bezlitośnie krytykowała, Ewa wcale nie była lepsza – toż to najgłodniejsza miłości istota świata, która podjada zwykle najgorszą opcję w celu napełnienia sercowego żołądka. Dziś chodzi mi jednak o Was. Zdaję sobie sprawę, że wypowiadam tęsknotę wielu kobiet: musicie stawać na wezwanie, gdy w grę wchodzi konfrontacja z egoizmem, przemocą, nienawiścią, kłamstwem, zazdrością, Waszą i cudzą. Chciałabym Was natchnąć.

Widziałam już tylu zlęknionych mężczyzn z mieczem pilota od telewizora w ręku, sparaliżowanych, gdy w grę wchodzi obrona ich rodziny lub krzywdzonych ludzi, z obojętnością wobec swoich żon, którym niegdyś przysięgali płomienną miłość.

Facetów, którzy za długo rozgrywają bitwy w swoich głowach. Jakoś mnie ta sprawa dogłębnie przejmuje, tzn. chciałabym, abyście się mniej bali stawać w szranki, abyście podejmowali trud wyjścia z szeregu, abyście robili to mimo widma porażek. To właśnie chciałabym przekazać mojemu synowi: Dopiero tam, gdzie przekroczysz siebie, zaczyna się Miłość.

 

Zaśnij tak jak Józef

Na myśl przychodzi mi mężczyzna, któremu udało się przejść samego siebie. Podejrzewam, że pragnął standardowych rozwiązań, tymczasem, w udziale przypadło mu kosmiczne zadanie.

Myślę o Józefie, świętym Józefie, znanym pod kryptonimem: Patron od dobrej śmierci. W sumie, podoba mi się to określenie, zważywszy, że właśnie to było jego największą siłą – on stale umierał. Dla siebie. Podczas gdy kultura dewocyjna wynosi go pod sklepienia, kreując na miłego, starszego pana lub aseksualnego gościa w roli hebrajskiego bodygarda, ja jestem przekonana, że Józef był mężczyzną konfrontacji, do głębi oddanym żonie i dziecku, mężczyzną z krwi i kości, z sercem gotowym do rozdania.

Najbardziej ujmuje mnie w nim to, że jako jedyny w Biblii rozbroił mechanizm, który każdy mężczyzna w sobie nosi, tzn. mechanizm dyplomatycznego przeżywania relacji. To właśnie rozumiem pod próbą oddalenia Maryi, na wieść, iż nosi pod sercem dziecko. Nie jego dziecko. Nie wiadomo czyje. Sytuacja niezwykle stresująca, niewygodna, patowa. Józef spekuluje, obmyśla plan, jakby tu nikogo nie zranić i jeszcze wyjść z tego wszystkiego żywym, próbuje obejść przepisy, staje na głowie. W końcu wymyśla. Czy czegoś Ci to nie przypomina?

Mimo błyskotliwej dedukcji, jego zamiary nie znajdują podparcia w Bożej logice. Bóg zaskakuje go w trybie online. We śnie. Tam, gdzie mężczyzna przestaje mnożyć argumenty „za” i „przeciw”, miłość może się urzeczywistnić.

Głęboko w to wierzę: najpiękniejsze rzeczy mogą Ci się wydarzyć właśnie wtedy, kiedy przestajesz je kontrolować. Z żebra Adama wychodzi kobieta. Podczas snu, Józef opowiada się za miłością swojego życia. Prostolinijnie. Uczciwie. Całym sobą. Bo podczas snu zapominasz o strachu. Przestajesz kierować się wątpliwościami, lękiem i samotnością, która towarzyszy stawaniu na czele. Możesz spojrzeć na świat oczami słabszego, możesz zrzec się własnych dóbr na rzecz potrzebującego, możesz w ciemno kochać i przebaczać. We śnie wszystko staje się możliwe.

 

Ojcowie! Bracia! Mężowie!

Niedawno umieściłam na swoim fanpage’u wpis, w którym opowiadam o tym, jakie myśli towarzyszyły mi podczas pisania utworu pt. Ojcowie! Bracia! Mężowie!. Piosenka ta jest czymś w rodzaju odezwy, prośby, natchnienia. Kieruję ją bezpośrednio do mężczyzn. Mimo iż skomponowałam ją dobrych kilka lat temu, zdecydowałam, że zasługuje na swoje miejsce na mojej „właśnie powstającej” nowej płycie. Właśnie nią i facebookowym wpisem chciałabym dziś zakończyć.

Napisałam ją (piosenkę), bo nie chciałam uwierzyć w męskie ucieczki. Przed oczami nie płonął mi ideał, ale mężczyzna – obolały, ale walczący. Słaby, a jednocześnie wrażliwy. Utrudzony sobą i dostrzegający świat poza sobą samym, zarazem.

Wstrząsa mną, że wciąż muszę Was szukać. Nakrywam Adama, na tym, że od kilku tysięcy lat chowa się w zaroślach. Tymczasem – jesteście potrzebni. Niezastąpieni. Sprawczy. Mam gdzieś, jak bardzo patriarchalnie to zabrzmi – MUSICIE każdego dnia wstawać po to, aby stanąć na czele. Po co? Po to, aby służyć.

Teraz mam gdzieś Wasze potrzeby, aspiracje, pragnienia o nie wiadomo czym – jeśli światem, o który walczysz nie jest Twoja rodzina, jakkolwiek by nie wyglądała, drugi człowiek, to nie masz pojęcia o tym, czym jest walka.

Musicie stworzyć przeciwwagę dla tych wszystkich z Was, którzy kradną, zabijają i niszczą. Stanąć w szranki. Musicie nauczyć się walczyć. Pokazać, do czego służy siła.

Musicie poznać świat poza granicami Waszych zahamowań. Gruby. Głupi. Wystraszony. Zajęty. Niski. Chudy. Zapracowany. Zmęczony. Zawiedziony. Oszukany przez życie. Zakompleksiony. Nie martw się, nie musisz być Iron Manem, żeby postawić granicę między dobrem a złem.

Jestem zmęczona, robiąc to za Was.

Graj, nawet jeśli reguł nie znasz. Graj! Patrz w oczy. Jesteś rodem z Nieba.

Na razie to LIVE sprzed lat. Poczekajcie, aż pierdyknę Wam do ucha na nowej płycie.

Ojcowie! Bracia! Mężowie! Brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail