Aleteia

(Nad)zwyczajna kobieta. 8 rzeczy, których możemy nauczyć się od mamy Małej Tereski

Studio Firma/Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Zelia Martin była prawdziwą businesswoman. Uwielbiała swoją pracę, nie wszystkie dzieci karmiła piersią i wcale nie przejmowała się tym, że odbiega od ówczesnego wzoru matki. Nie dość, że wychowała świętą, to sama świętą została.

Zelia Martin – normalna mama

Jedną z moich ulubionych świętych od zawsze była Teresa z Lisieux, zwana Małym Kwiatkiem. Kochałam ją jako dziecko z tego samego powodu, co większość ludzi – wydawała się tak łatwo dostępna. Wiedziałam, że nie muszę robić nic szalonego, wstępować do klasztoru albo modlić się przez 24 godziny na dobę, by Bóg wiedział, że robię wszystko, co w mojej mocy. Wystarczyło podążać „małą drogą”.

Tak bardzo kochałam Małą Tereskę, że przez lata czytałam o niej wszystko, co tylko wpadło mi w ręce. Szczególnie fascynowało mnie jej wczesne życie. Rodzina Tereski wydawała mi się taka… normalna. Im więcej o nich czytałam, tym bardziej zachwycałam się jedną z najważniejszych osób w życiu świętej: Jej mamą.

 

Współczesne mamy nie mają łatwo. Wiele od siebie wymagamy: perfekcyjnej równowagi między pracą zawodową i macierzyństwem, sprawności fizycznej, dbania o małżeństwo i rozwój duchowy. Nie mówiąc już o przeglądaniu stron internetowych, które pokrywają się wirtualnym kurzem.

Na pewno mama wielkiej świętej żyła z dala od tego świata i nie miała nic wspólnego ze zwykłą, śmiertelną matką walczącą (jak ja), by utrzymać wszystko pod kontrolą, prawda? Cóż… nie do końca. Im głębiej poznawałam historię Zelii Martin (także świętej), tym bardziej docierało do mnie, że nawet ona nie zawsze dawała sobie ze wszystkim radę.

Podzielę się z Wami kilkoma zaskakującymi lekcjami, których udzieliła mi mama ukochanej świętej.

 

Niektóre kobiety są powołane do łączenia macierzyństwa z pracą zawodową

Być może myślisz, że aby wychować świętego, musisz być mamą nieustannie obecną w domu. To nie tak. Zelia była nie tylko pracującą matką. To właśnie ona pełniła rolę żywiciela rodziny!

Jeszcze przed ślubem założyła nieźle prosperujący koronkarski biznes. Nie porzuciła tej pracy, gdy wyszła za mąż i została matką. Ojciec św. Tereski, Louis, sprzedał swój zakład zegarmistrzowski, kiedy dzieci były małe i zdecydował się pomagać żonie.

 

Utrzymanie kontroli nad wszystkim wymaga pomocy

Nawet matka świętego (albo dwóch) potrzebuje pomocnej dłoni. Zelia zatrudniła wielu pomocników, włączając w to służącą o imieniu Louise, która pomagała w sprzątaniu domu i różnych obowiązkach. Pamiętaj o tym, gdy następnym razem poczujesz się winna, idąc wśród rozgrzebanych na podłodze ubrań.

Jako businesswoman Zelia zatrudniała do 15 osób. Jej pracownicy oczekiwali od niej poleceń i kierownictwa, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

 

Mamy mają prawo do zabawy

Wiem, że jestem winna, nigdy nie zatrzymując się (dosłownie), by poczuć zapach kwitnących róż… Prawda jest taka, że Bóg stworzył ten świat dla nas i powinniśmy się nim cieszyć. Zelia kierowała się tu własną zasadą: od czasu do czasu skupiała się wyłącznie na zabawie i upewniała się, że jej dzieci także to robią.

 

Nawet mama świętych potrzebuje czasu dla siebie

Wszyscy potrzebujemy czasem przerwy. W listach, które Zelia słała do bliskich, napisała wprost o swoim pragnieniu popołudniowej drzemki. „Tęsknię za odpoczynkiem. Nawet nie mam odwagi z tym walczyć. Czuję potrzebę cichej refleksji, by pomyśleć o zbawieniu, co zaniedbałam przez powikłania tego świata”. Mam tak samo, Zelio, tak samo.

 

Małe rzeczy są w stanie Cię złamać

Czy to nie dziwne, że potrafimy radzić sobie z wielkimi rzeczami, np. chorym członkiem rodziny, poronieniem albo wypadkiem samochodowym, a przyziemne problemy z dnia na dzień (kłótnie rodzeństwa, brudna toaleta, czerwone światło) całkowicie nas pogrążają? Nie martw się, nawet Zelia tak miała.

Nikt nie jest idealny, a zaufanie Bogu bywa trudne. Kiedy czegoś bardzo potrzebujemy, szybko padamy na kolana, ale kiedy zepsuje się zmywarka, a dzieci znów walczą o zabawkę, trudno utrzymać Boży wzrok. Dobra wiadomość jest taka, że nawet Zelia rozumiała tę walkę. „Najbardziej martwią mnie małe rzeczy. Kiedy wydarza się prawdziwe nieszczęście, jestem zrezygnowana i czekam z ufnością na pomoc Boga”.

 

Każda mama ma swoją własną ścieżkę

Nie ma jednego gotowego przepisu na realizowanie macierzyństwa ani nawet… na stanie się matką. Rodząc dziewięcioro dzieci (Tereskę w wieku 41 lat), Zélia nie martwiła się wcale o to, że odbiega od wzoru tradycyjnej mamy. I dobrze.

 

Mamy mają prawo do własnych zainteresowań

Jeśli kiedykolwiek poczułaś się winna, że wykonujesz pracę niezwiązaną z macierzyństwem, ten cytat jest dla ciebie. Zelia kochała swoje powołanie, ale któregoś razu, w odniesieniu do koronkarstwa, powiedziała: „Jestem najszczęśliwsza, gdy siedzę przy oknie nad moją point d’alençon*”.

Czasami karmienie piersią nie jest wyborem

Prawdopodobnie z powodu raka piersi, na którego zachorowała, Zelia nie mogła karmić najmłodszych dzieci. Musiała oddać je mamkom. Nie każda mama może karmić piersią i nie ma w tym nic złego.

Biorąc do serca lekcje, które dała nam mama św. Tereski, utwierdzamy się w przekonaniu, że naprawdę robimy co w naszej mocy jako kobiety i matki. A skoro św. Tereska wyszła na tym tak dobrze, chyba nie ma się o co martwić?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail