Aleteia

Ten Bank ratuje wcześniaki i chore noworodki!

Ryuichi Sato/Getty Images
Udostępnij
Komentuj

Jest takie miejsce, w którym mamy karmiące mogą oddać część pokarmu innym dzieciom. Mleko z Banku Mleka Kobiecego leczy chore i przedwcześnie urodzone dzieci. 17 listopada przypada Światowy Dzień Wcześniaka.

Dwie przyjaciółki w 2005 r. urodziły córeczki i zaobserwowały ten sam problem – każda z nieco innej strony. Magdalena Podczaska miała nadmiar pokarmu, chciała więc nieodpłatnie oddać mleko potrzebującym dzieciom, np. w szpitalu albo w Domu Małego Dziecka. Nikt nie chciał wziąć. Nawet jeśli gdzieś były niemowlęta, którym bardzo przydałby się naturalny pokarm, personel nie mógł go przyjąć. Nie było zwyczaju, brakowało procedur, pracownicy nie mogli ryzykować zakażenia dziecka jakąś chorobą.

 

Karmienie piersią i Bank Mleka Kobiecego

Jej koleżanka Aleksandra Wesołowska kilka dni po porodzie wróciła razem z noworodkiem do szpitala, bo okazało się, że dziecko ma sepsę. Młoda mama zobaczyła, jak niewiele chorych maluchów jest karmionych naturalnie. Albo matki nie zdawały sobie sprawy z tego, jak ważne dla dziecka jest karmienie piersią, albo utrudniały im to warunki hospitalizacji.

Dziewczyny doszły do wniosku, że muszą coś z tym zrobić. Trzeba skontaktować ze sobą dwie grupy – matki, które mogą się podzielić swoim mlekiem, i dzieci, które bardzo go potrzebują. W ten sposób powstała Fundacja Bank Mleka Kobiecego.

W Polsce działa siedem Banków Mleka. Najnowsza akcja fundacji to kampania „Rozbij Bank Mleka”. Chodzi w niej o to, żeby każde niemowlę w Polsce, które nie może być karmione przez swoją mamę, mogło otrzymać pokarm innej kobiety.

 

Mleko kobiece – na wagę złota

Dlaczego to takie ważne? Mleko kobiece jest pokarmem idealnie dopasowanym do potrzeb dziecka – spełnia wszystkie potrzeby żywieniowe i najlepiej się przyswaja.

W każdej kropli mleka znajdują się tysiące aktywnych substancji, m.in. bakterie probiotyczne, które kolonizują jałowy przewód pokarmowy dziecka i budują odporność, komórki macierzyste i przeciwciała.

Jeśli dziecko urodziło się przedwcześnie albo ma jakieś kłopoty zdrowotne, naturalny pokarm jest na wagę złota – może wydatnie poprawić stan organizmu, uchronić malucha od wielu chorób, a nawet uratować mu życie.

Wcześniaki mają nie do końca wykształcone jelita. Jeśli nie dostaną naturalnego pokarmu, może się u nich wywiązać martwicze zapalenie jelit, bardzo ciężka choroba, która często kończy się śmiercią – mówi Aleksandra Łapuć z Fundacji Bank Mleka Kobiecego.

Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby każdy noworodek był karmiony przez własną mamę, ale nie zawsze jest to możliwe.

Jeśli dziecko urodziło się dużo przed terminem albo przyszło na świat przez cesarskie cięcie, to czasem organizm matki potrzebuje więcej czasu na rozwinięcie laktacji. Taka sytuacja to zawsze bardzo ciężkie przeżycie i ogromny stres, który dodatkowo hamuje wytwarzanie pokarmu – mówi Aleksandra Łapuć.

 

Mamki i laktaria

Dawniej, gdy mama nie miała pokarmu, rodzina wynajmowała mamki. Ponad sto lat temu w Europie i Stanach Zjednoczonych zaczęto zakładać laktaria, w których matki mogły oddać albo sprzedać nadmiar pokarmu. Kiedy jednak odkryto HIV i okazało się, że ten wirus przenosi się z mlekiem matki, laktaria zaczęto zamykać.

Banki Mleka różnią się od laktariów tym, że mleko od dawczyń jest badane i pasteryzowane. „Podczas specjalnego procesu pasteryzacji giną groźne wirusy i bakterie. Nie tylko HIV, ale np. znacznie częściej spotykany wirus żółtaczki. Jednocześnie mleko zachowuje ok. 80 procent pożytecznych właściwości i składników” – tłumaczy Izabela Paczesna z Fundacji Bank Mleka Kobiecego. Każdy bank to całe laboratorium, w którym mleko kobiece jest poddawane wielu zabiegom i przechowywane w ściśle określonych warunkach. Bada się każdą porcję mleka, które zostaje podane dziecku. Badania przechodzą również dawczynie. Banki Mleka istnieją w wielu krajach na świecie. W całej Europie jest ich ponad 160.

 

Kim są kobiety, które karmią cudze dzieci?

Aleksandra Łapuć przyznaje, że dyrektorzy szpitali czasem wzbraniają się przed otwarciem u siebie Banku Mleka argumentując to tym, że nie znajdą dawczyń. Nigdzie nie było takiego problemu.

Te kobiety chcą zrobić coś dobrego dla innych. Są bardzo zaangażowane i zdyscyplinowane. A przecież nie dostają żadnego wynagrodzenia, nie mają nawet przywilejów, z jakich mogą korzystać honorowi dawcy krwi, a wykonują dużo większą pracę – zauważa Aleksandra Łapuć.

Dawczynie mogą odciągać pokarm w Banku albo we własnych domach. Mleko jest zamrażane, przechowywane w ściśle określonych warunkach i pasteryzowane przed podaniem. Dawczynie podpisują zobowiązanie, że będą się odpowiednio odżywiały i prowadziły higieniczny tryb życia.

Aleksandra Łapuć zauważyła ciekawe zjawisko, o którym nawet nie pomyślały założycielki Banków Mleka. Takie instytucje pomagają także matkom zdrowych dzieci docenić naturalne karmienie: „Jeśli kobiety widzą, że mleko przechowuje się w banku, tak jak pieniądze, myślą sobie: to faktycznie musi być coś cennego”.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail