Aleteia

Jak być (nadal) chrześcijaninem w internecie?

Pexels | CC0
Udostępnij
Komentuj

Jak sprawić, aby nasza aktywność w przestrzeni wirtualnej odpowiadała godności człowieka i dziecka Bożego. I by nie było rozdźwięku między wiarą a aktywnością w świecie wirtualnym?

Bądź tym, kim jesteś – w internecie i poza nim

Pokaż swoją prawdziwą tożsamość innym użytkownikom internetu i nie udawaj kogoś innego. Przekazuj prawdę o sobie. Tam, po drugiej stronie ekranu też są prawdziwi ludzie, a nie sztucznie wykreowane postaci czy roboty.

Pokazywanie swojej prawdziwej tożsamości w internecie należy do cnoty SZCZEROŚCI, która buduje wzajemne zaufanie do siebie. Bez niej nie jest możliwy żaden dialog czy relacja, ani w realu, ani w świecie wirtualnym. A co jest przeciwieństwem szczerości? Dwulicowość, fałsz, obłuda, udawanie.

 

Dąż do budowania relacji

Sieci społecznościowe / internet są narzędziami, które mogą ułatwiać kontakt z innymi, ale nigdy nie zastąpią bezpośrednich relacji. Nie traktuj zatem nowych technologii jako substytutu „realnych” znajomości. Można mieć tysiące facebookowych znajomych, a być samotnym jak palec.

Sieci społecznościowe pozwalają zorientować się, co słychać u innych, wyszukać starych kolegów i koleżanki. A potem chwyćmy za telefon – i umówmy się ze znajomymi, żeby spotkać się bezpośrednio, porozmawiać twarzą w twarz.

 

Dwa razy pomyśl, zanim klikniesz

Treści, które udostępniamy innym, mogą być przekazywane dalej i nie mamy kontroli nad tym, do kogo trafią. Nasze wpisy, zdjęcia pozostają w przestrzeni wirtualnej. Dlatego zanim klikniesz, zastanów się.

Nie wyładowuj swoich chwilowych emocji przez internet, bo jutro możesz tego żałować. Postępuj ROZTROPNIE. To jest ważne również dla bezpieczeństwa. Zdjęcia wnętrza domu i wiadomość o tym, że wyjeżdżamy na urlop jest interesująca także dla złodziei.

 

Szanuj innych

Poprzez internet komunikujesz się z prawdziwymi ludźmi, piszesz posty, komentarze do konkretnych osób. Jeśli nie powiedziałbyś czegoś w twarz, nie pisz tego w sieci. Kultura osobista obowiązuje tak samo na ulicy, jak i w przestrzeni wirtualnej. Czy „wyżywanie” się na innych przez internet, hejtowanie pod pseudonimem, nie jest zwykłym tchórzostwem?

 

Dbaj o chwile ciszy i refleksji

Odłącz się od czasu do czasu od komórki, wyłącz Facebooka. Zachowaj UMIAR. Każdy potrzebuje czasu na refleksję, ciszę, pogłębioną lekturę, na rozmowę z Bogiem. Dzięki temu nasza aktywność w sieci zyska głębię. Dbając o własne wnętrze, formację intelektualną i duchową, jakby napełniamy zbiornik, z którego potem możemy czerpać.

Bez refleksji, myślenia, głębszego spojrzenia, nasze komentarze będą powierzchowne albo damy się w wciągnąć w bezcelową nawalankę. „Milczenie jest integralną częścią komunikacji i bez niego nie ma słów bogatych w treść” – pisał papież Benedykt XVI w Orędziu na 46. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

 

Pamiętaj o celu

Korzystaj z internetu i sieci społecznościowych w konkretnym celu; żeby sprawdzić informacje, napisać do kogoś, przygotować pracę itp. Klikając bezcelowo, internauta naraża się na rozproszenie wewnętrzne i co najmniej stratę czasu. To użytkownik ma panować nad swoją aktywnością w przestrzeni wirtualnej, a nie dać się prowadzić tam, gdzie wiatr zawieje.

 

Dziel się swoim skarbem

Święty Paweł przemawiając na areopagu znał zasady retoryki. Współczesny areopag – świat wirtualny – również wymaga profesjonalizmu i wiedzy od internetowych ewangelizatorów. Jednak apostołowanie w sieci dokonuje się nie tylko poprzez strony czy profile o charakterze religijnym, ale po prostu poprzez komunikację między ludźmi.

Pragnienie przekazania skarbu wiary skłania chrześcijan do wychodzenia do drugiego człowieka, korzystając z różnych narzędzi, także cyfrowych. Przy czym nie chodzi o seryjne wysyłanie wiadomości o wyraźnie religijnym charakterze do całej listy kontaktów. Miłosierdzie to raczej zainteresowanie się każdą konkretną osobą, przemyślenie, co jej w danym momencie się przyda. Może jednej osobie podeślemy link do ciekawego wywiadu o małżeństwie, a inną zaprosimy na wartościowy wykład czy koncert.

 

Pytanie godne chrześcijanina

Gdy zastanawiasz się nad swoją aktywnością w sieci, nad zakupem nowych urządzeń elektronicznych, zadaj sobie pytanie: Czy to mnie przybliży do Boga? Nie daj się wmanewrować w myślenie: Jak możesz, to musisz.

Chrześcijanin ma jasny cel: Niebo. I wszystkie działania mają do tego zmierzać. A w przestrzeni wirtualnej obowiązują takie same zasady moralne co wszędzie, bo to jest integralna część naszego codziennego życia.

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail