Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Nigdy więcej” – ofiary ISIS czekają na wypełnienie tej obietnicy…

MIESZKAŃCY IRAKU Z ŻOŁNIERZEM
Polaris/EAST NEWS
Udostępnij

Czy sprawiedliwość i pokój na bliskim Wschodzie są jeszcze w ogóle możliwe?

Zespół śledczy zbada zbrodnie ISIS

Ewa Rejman: Działania ISIS zostały oficjalnie potępione przez Radę Europy, Parlament Europejski, Kongres USA, wiele parlamentów krajowych. We wrześniu 2017 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie przyjęła rezolucję 2379, w której potępia zbrodnie tzw. Państwa Islamskiego wobec mniejszości religijnych w Iraku. Co konkretnego wynika z tego „wyrażania potępienia”?

Ewelina Ochab*: Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ zakłada utworzenie specjalnego zespołu śledczego, który miałby zbierać informacje dotyczące zbrodni popełnionych przez ISIS w Iraku. Posłużyłyby one za dowód w przypadku przyszłych postępowań karnych, które zgodnie z postanowieniami rezolucji miałyby być przeprowadzane przez sądy irackie. Czyli w przeciwieństwie do tego, co miało miejsce w przypadku Bośni czy Ruandy, na dzień dzisiejszy nie zostałby utworzony żaden specjalny sąd do rozpatrzenia tych zbrodni.

Kiedy powinny zacząć się postępowania?

Na razie czekamy na utworzenie zespołu śledczego. Około lutego 2018 r. ONZ sprawdzi, jaki postęp został zrobiony.

Czy w takim razie, nie lepiej byłoby w sprawie Iraku utworzyć Międzynarodowy Trybunał Karny?

Wiele osób postulowało takie rozwiązanie, ale ostatecznie postanowiono pozostawić to irackim sądom. Nie było zgody irackiego rządu, bo Trybunał prawdopodobnie – oprócz tego, co zrobiło ISIS – zająłby się też innymi okrucieństwami, które zostały tam dokonane. Przykładowo, raporty wskazują, że podczas odzyskiwania Mosulu iraccy żołnierze dopuścili się zbrodni wojennych. Taki ad hoc Międzynarodowy Trybunał Karny mógłby potencjalnie karać również te zbrodnie.

Możemy liczyć na sprawiedliwość w irackich sądach?

To może być bardzo skomplikowane. W irackim kodeksie karnym nie ma takiego pojęcia jak ludobójstwo lub zbrodnie przeciwko ludzkości. W całej procedurze niezbędna byłaby pomoc ekspertów z innych krajów.

 

Kroki przeciwko prześladowaniom religijnym

Rozmawiamy cały czas o Iraku. Co z innymi krajami, w których ISIS dopuszczało się zbrodni?

Rezolucja ONZ 2379 dotyczy tylko Iraku, ale zawiera informację, że zespół śledczy, który zostanie utworzony, będzie mógł pomóc także innym państwom chcącym wymierzyć sprawiedliwość bojownikom ISIS. Warunkiem takiego rozszerzenia działalności jest jednak zgoda irackiego rządu. Jeżeli chodzi o Syrię, zespól ten miałby zebrać dowody zbrodni popełnionych tam od 2011 r. nie tylko przez ISIS, ale też przez rząd i inne grupy.

To wszystko pewnie znowu zabierze dużo czasu.

Zespół śledczy dla Syrii według rezolucji powinien już działać od połowy 2017. Ale na razie nie został jeszcze zbudowany.

Od 1 stycznia 2018 r. Polska na dwa lata wejdzie do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jak można to wykorzystać?

Na pewno będzie wiele możliwości. Na przykład, w przypadku rezolucji ws. Iraku można naciskać na ponowne rozpatrzenie propozycji utworzenia trybunałów karnych ad hoc lub trybunałów hybrydowych – sądów irackich, w których orzekać będą także sędziowie z innych państw. Możemy też przedstawić własnych ekspertów gotowych do pomocy w tych sprawach.

Ważne jest również zaproponowanie kroków przeciwko prześladowaniom religijnym w ogólności. Mówimy tu nie tylko o zbrodniach ISIS przeciwko chrześcijanom czy jazydom, ale też np. o ludobójstwie dokonywanym na muzułmanach Rohingya w Burmie.

Na Kongresie w Obronie Prześladowanych Chrześcijan wystosowałaś apel do prezydenta Andrzeja Dudy odnośnie pomocy humanitarnej podobnej do tej, jaka płynie z Węgier. 

Węgry bardzo mocno pomagają chrześcijanom w wielu państwach – Iraku, Syrii, Nigerii, niedługo też w Ugandzie. Przekazały ogromną sumę, aby pomóc odbudować zniszczone irackie miasta. Innym świetnym pomysłem Węgrów jest zaproszenie do siebie chrześcijańskich studentów i zapewnienie im stypendiów, aby mogli zdobyć wykształcenie, wrócić do kraju i móc samemu stwarzać nową przyszłość.

Polska powinna wziąć przykład z Węgier?

Mówi się, że „Polak – Węgier, dwa bratanki”. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli współpracować także na polu pomocy dla chrześcijan. Być może, widząc wyniki, inne państwa też zechciałyby dołączyć. Proszę prezydenta o rozpatrzenie tego pomysłu.

 

Dla kogo status uchodźcy?

W czasie swojej pracy jeździsz do państw, w których chrześcijanie są prześladowani, rozmawiasz z nimi. O co proszą, czego najbardziej potrzebują?

Potrzeby są różne. Niektórzy chrześcijanie z Iraku wierzą, że możliwy jest powrót do ich domów. Inni, których spotykam w Jordanii, stracili już nadzieję na możliwość odbudowy ze zniszczeń i marzą o wyjeździe. Pojawia się jednak problem z przyznaniem im statusu uchodźcy. Cały czas słyszą, że muszą czekać na decyzję. Niektórzy czekają już trzy lata.

Może po prostu dać chrześcijanom indywidualny wybór – czy wolą z trudem odbudowywać się u siebie, czy – choćby ze względu na dobro rodziny – szukać bezpieczeństwa w innych państwach?

Ja też uważam, że powinniśmy pomóc im tak, jak sami tego chcą. Tylko, tak jak wspominałam, problemem jest sama procedura przyznania chrześcijanom statusu uchodźcy. Wśród osób uznanych za uchodźców chrześcijanie stanowią bardzo mały odsetek, choć są najbardziej prześladowaną grupą religijną.

Dlaczego?

Według wytycznych Wysokiego Komisarza ONZ do spraw uchodźców, do kryteriów przyznania statusu uchodźcy nie zalicza się kategoria prześladowań religijnych i kategoria ludobójstwa. Nie ma o tym nawet wzmianki. Wnioski osób będących ofiarami prześladowań religijnych, mówię tu zwłaszcza o chrześcijanach i jazydach, lub osób będących w niebezpieczeństwie ludobójstwa, po prostu giną w ogromie dokumentów. Te wytyczne koniecznie muszą być zmienione.

Rozmawiamy cały czas o okrucieństwach, prześladowaniach, ludobójstwach. A przecież mamy XXI wiek, w którym prawa człowieka są promowane bardziej niż kiedykolwiek. Tyle razy, po II wojnie światowej, po Bośni, po Ruandzie słyszeliśmy zapewnienia „nigdy więcej”.

Często mówię, że „nigdy więcej” to niestety pusta obietnica. „Ludobójstwo” kojarzy się na ogół tylko z okrucieństwami II wojny światowej. Politycy boją się tego słowa, bo jeśli go użyją, nie będą mogli dłużej być bierni.

Zawsze działamy za późno. Działamy dopiero wtedy, gdy zbrodnie są już tak rozprzestrzenione, że bardzo trudno jest je zatrzymać. Powinniśmy zapobiegać, a zajmujemy się tylko odpowiedzią. Ludobójstwo nie wydarza się w ciągu jednej nocy, ma wiele różnych stadiów. Bardzo ważnym elementem jest propaganda, odbieranie pewnym grupom człowieczeństwa – to trzeba zauważać. Ludobójstwu można zapobiec – jeśli tylko zareaguje się odpowiednio szybko. Można uratować życie tysięcy ludzi.

*Ewelina Ochab jest prawnikiem, autorką książki „Nigdy więcej. Prawna odpowiedź na złamaną obietnicę dla Bliskiego Wschodu”

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail