Aleteia

Przygotujcie się do porodu… psychicznie!

RODZICE Z NOWORODKIEM
Lindsey Turner/Flickr
Udostępnij

Jak oswoić strach przed porodem i towarzyszącym mu bólem? Swoim doświadczeniem dzielą się cztery mamy.

Dla każdej kobiety pierwsza ciąża to bardzo ważne wydarzenie w życiu. Towarzyszą nam różne odczucia: od radości poprzez błogi spokój aż po strach i niepewność. Wszędzie słyszymy, że w ciąży powinnyśmy unikać stresu. Co więc możemy robić, aby oswoić strach przed porodem, bólem? Jak psychicznie przygotować się do tego momentu? O swoich doświadczeniach opowiadają cztery mamy.

 

Wiedza o porodzie

Wiedza to podstawa. Szkoła rodzenia, książki o ciąży i porodzie oraz rzetelne portale internetowe. Obeznanie z medycznymi terminami, wiedza o kolejnych okresach i fazach porodu oraz procedurach medycznych daje nam poczucie bezpieczeństwa. Wiemy, co się będzie działo po kolei, będziemy w stanie lepiej wyczuć, czy wszystko idzie tak, jak powinno. Jeśli mamy wątpliwości – pytajmy lekarzy, pytajmy położne w szkole rodzenia. Mamy prawo wiedzieć.

 

Doświadczenia innych mam

Rozmowy z bliskimi kobietami, które przeżyły już poród, pomagają najbardziej. U każdej z naszych koleżanek przebieg porodu był inny, różne były ich reakcje, odczucia i sposoby radzenia sobie.

Ania: „Pomogły mi rozmowy ze szwagierką i koleżankami, a także położnymi i lekarkami. Natomiast opowieści mojej mamy nie były uspokajające – inne pokolenie, inne warunki”.

Faktycznie, historie porodowe naszych mam, czy cioć mogą być odmienne od tych, które usłyszymy od koleżanek, ponieważ 30 lat temu opieka okołoporodowa była znacznie gorsza, ale niekoniecznie są to złe wspomnienia. Warto zapytać ogólnie i zdecydować, czy chcemy słuchać o szczegółach.

Ilona: „Pomocne były różne urealnienia, które dawali mi przyjaciele np. poród jest trudny, ale się kończy, prawie żadna kobieta nie umiera, więc da się przeżyć, komplikacje to rzadkość, a nie standard”.

Dla mnie dodatkowo pomocna była książka pt: „Położna. 3550 cudów narodzin” autorstwa Jeannette Kalyta. To autobiografia wspaniałej położnej, a jednocześnie opis wielu różnych scenariuszy porodowych. Pomogła mi zrozumieć, że przebiegu porodu nie da się zaplanować. Upewniłam się też, że poród siłami natury to właśnie to, czego chcę dla siebie i swojego dziecka.

Czytaj także:
Piękno domowego porodu

 

Przygotowanie logistyczne

Miesiąc przed porodem lub nawet wcześniej warto spakować torbę szpitalną i ustalić wszystkie szczegóły logistyczne. Będziemy się czuły bezpieczniej, jeśli wyobrazimy sobie nasze działania w momencie pojawienia się pierwszych sygnałów zbliżającego się porodu.

Warto poznać drogę do szpitala, sprawdzić, ile czasu zajmuje nam dojazd, która droga jest najlepsza, a także zorientować się, gdzie można zaparkować (nie zawsze da się pod samym szpitalem). Dobrze jest wstąpić do Izby Przyjęć, porozmawiać z położną, zapytać jak wygląda procedura przyjęcia do szpitala oraz jakie są zasady działania, gdy brakuje miejsc. Ponieważ szpital, który wybraliśmy był bardzo oblegany, obejrzeliśmy także Izbę Przyjęć drugiego szpitala.

Przygotowałam sobie rozpiskę działań w momencie, kiedy pojawią się skurcze lub odejdą wody: co po kolei robić, co dopakować do torby szpitalnej. Mąż zapisał mi stacjonarne telefony do jego miejsca pracy i do kilku kolegów – gdyby jego telefon był nieosiągalny.

W okresie ciąży mamy też sporo spraw do ogarnięcia: zakupy wszystkich sprzętów, ubranek dla maluszka, przygotowanie mieszkania/sypialni/pokoju dla dziecka, zakup produktów potrzebnych w ciąży, podczas porodu i połogu.

Jednocześnie często w tym czasie pracujemy i dbamy o dom, planujemy logistykę wizyt lekarskich i badań, czytamy, czytamy, czytamy, aby wiedzieć jak najwięcej i być spokojną. To dużo jak na jedną osobę, która potrzebuje spokoju i odpoczynku.

Różnie też znosimy ciążę, czasem mierzymy się z cukrzycą ciążową albo różnymi dolegliwościami ograniczającymi naszą aktywność lub zmuszającymi do leżenia. Dlatego nie róbmy wszystkiego same. Pozwólmy mężowi wziąć na siebie część zadań, a jeżeli potrzebujemy pomocy – prośmy rodzinę czy przyjaciół.

 

Wsparcie męża podczas porodu

Jeżeli mamy możliwość, aby mąż wspierał nas podczas porodu (są też sytuacje, kiedy nie jest to możliwe z różnych przyczyn), warto z tego skorzystać. Porozmawiajcie wspólnie o tym, jak sobie wyobrażacie jego rolę. Ważne, aby mąż rozumiał, co się dzieje i był świadomy, że zachowanie, emocje i potrzeby jego rodzącej żony mogą być bardzo różne i zmienne.

Ania: „W moim przypadku, prawie każdy dotyk podczas porodu mnie rozpraszał, ale świadomość, że mąż jest obok była kojąca”.

Ewa: „Mąż był przy mnie cały czas. Wiedział czego się spodziewać i jak cały poród wygląda. Mieliśmy obmyślone różne scenariusze i byłam pewna, że podejdzie do sprawy zadaniowo. Cały czas mnie uspokajał, dodawał otuchy i celnie reagował, gdy czuł moje niepokoje”.

Mój mąż – umysł ścisły – sprawdzał na zegarku średni czas trwania skurczu i podczas każdego skurczu, gdy ja ściskałam jego rękę, on sprawdzał czas i mówił „już połowa, jeszcze 30 sekund, zaraz koniec”. Przyznam, że był to świetny pomysł! Czułam jego wsparcie, współprzeżywanie i naprawdę pomagało mi to przetrwać skurcze.

 

Modlitwa przed porodem

Ewa: „Modliliśmy się razem o opiekę podczas obu porodów. Zwłaszcza przy drugim czułam Opatrzność Bożą. Chodziłam ze skurczami dwie doby i miałam wewnętrzny spokój, że będę wiedziała, kiedy pojechać. Byłam też tuż po uczestnictwie w komitecie organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży i wszystkich prosiłam, aby wstawili się za nami. Mając wstawiennictwo chyba setki ludzi nie mogło się nie udać!”.

Ilona: „Starałam się zaufać – to mnie trzymało – świadomość, że Ktoś będzie się mną opiekował w trakcie, że będzie! Powtarzałam bez końca: Jezu, ufam Tobie”.

 

 

W czym tkwi Twoja siła?

Warto szukać własnych zasobów, które pomogą nam w porodzie: nasze mocne strony czy doświadczenia, które nas ukształtowały. Dla Ewy była to wiedza, że ma wysoki próg bólu. Ilona wiedziała, że pomoże jej dobra kondycja. Ja miałam poczucie, że potrafię sobie radzić z bólem, choć oczywiście nie doświadczyłam wcześniej takiego bólu, jak ten porodowy.

Pocieszające jest to, że ból porodowy nie oznacza, że coś jest w nas chore, tylko jest procesem fizjologicznym, który dzieje się po to, aby narodziło się dziecko. No i się kończy.

Jeśli to właśnie ból porodowy jest czymś, co nas niepokoi, warto jak najwięcej dowiedzieć się o naturalnych sposobach łagodzenia bólu, zacząć je ćwiczyć, a także przemyśleć kwestię znieczulenia (jak zawsze – są plusy i minusy).

A co po porodzie? Poród się kończy i dopiero wtedy wszystko się zaczyna! Wspomnienie o bólu i trudzie szybko mija. W trakcie przygotowań warto się równie mocno skupić na tematach takich jak: karmienie piersią, laktacja, dbanie o siebie podczas połogu, pielęgnacja noworodka, a także przemyśleć nasze rodzicielskie podejście do wychowania małego człowieka.