Aleteia

Jak jeden słoik może zmienić małżeństwo

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

„Postawiłam mój słoik z karteczkami w kuchni, w widocznym miejscu. Nie mówiłam mężowi, co w nim jest. Codziennie sumiennie wkładałam tam jedną karteczkę. Kiedy ósmego dnia wróciłam z pracy, zobaczyłam, że obok mojego pojawił się drugi słoik…”.

Podziękuj za jedną rzecz dziennie

Prawie dwa lata temu zaproponowałam małżeństwom robienie słoika wdzięczności. Polegał on na tym, że do dość dużego słoika codziennie wrzuca się karteczkę z podziękowaniem współmałżonkowi za jedną rzecz w ciągu dnia. Niech to będzie bodaj wpis: „Dziękuję za wyniesienie śmieci”, które i tak zostały dosłownie tej drugiej osobie wciśnięte do ręki – ale zapisz to, podziękuj.

Było to dość ryzykowne. Powszechnie znane były słoiki wdzięczności dla samego siebie, ale małżeński? Dobrze wiem, że to trudne, szczególnie w małżeństwach, które przeżywają trudności. Co się okazało?

Małżeński słoik wdzięczności okazał się strzałem w dziesiątkę. Najczęściej oczywiście jego zrobienia podjęły się żony. Początek wymagał od nich nieco trudu, ale niektóre dość szybko zobaczyły efekty. Przedstawiam Ci trzy takie historie.

Wdzięczność jest zaraźliwa

„Postawiłam mój słoik z karteczkami w kuchni, w widocznym miejscu. Nie mówiłam mężowi, co w nim jest. Codziennie sumiennie wkładałam tam jedną karteczkę. Kiedy ósmego dnia wróciłam z pracy, zobaczyłam, że obok mojego pojawił się drugi słoik, do którego mój mąż wkładał karteczki dla mnie! Raz w tygodniu zaczęliśmy rozmawiać o słoiku, a dokładniej o tych wszystkich dobrych rzeczach, jakie dla siebie robimy.

Czego chcieć więcej? Widzę, jak zmieniło się moje patrzenie – zaczęłam częściej wychwytywać dobre rzeczy, jakie robi mój mąż, a te negatywne przestały mnie tak bardzo dotykać. Wcześniej denerwowałam się błahostkami i reagowałam na nie wybuchowo.

Teraz mam jakby serce naładowane tym, co pozytywne. Inna pozytywna rzecz to taka, że nie oceniam męża tak, że on robi coś specjalnie. Słoik sam nas popchnął do tego, co chyba w małżeństwie najważniejsze – do rozmowy. Dzięki temu dużo rozmawiamy o intencjach, o tym, jak coś miało wyglądać, a jak ostatecznie wyszło. Taka drobnostka wyniosła moje małżeństwo na inny poziom. Cieszę się, że poszłam za taką propozycją”. Kasia, 5 lat po ślubie.

 

Przestałam zrzędzić na męża

„Jestem mężatką dłużej, Marlenko, niż Ty masz lat. Poszłam jednak za tym, co napisałaś na swojej stronie. Córka mi to pokazała. Po jakiś dwóch tygodniach mój mąż powiedział, że mniej na niego zrzędzę i więcej się uśmiecham. Pokazałam mu słoik, a on wierzyć nie chciał, że to dlatego. Wiem jednak, że codziennie patrzy, co tam dorzuciłam i on też się więcej uśmiecha. To dziękowanie ma sens. Wcześniej myślałam, że to taka gadka. Będę młodych do tego zachęcać”. Hanna, 32 lata po ślubie.

 

Słoiki nie tylko dla męża

Jedna z uczestniczek wyzwania poszła dalej. Zrobiła słoiki dla męża i dla czwórki swoich dzieci, w tym nastolatków. Początkowo nie widziała, aby coś się zmieniło. Widziała, że każdy podczytuje karteczki i ukradkiem tam zagląda. Po pewnym czasie jednak pojawił się szósty słoik – dla niej.

 

Jak zrobić małżeński słoik wdzięczności?

  1. Przygotuj słoik. Możesz go ozdobić lub kupić już ozdobiony. Postaw w widocznym dla Ciebie miejscu, aby przypominał Ci o nowym, codziennym rytuale.
  2. Przygotuj karteczki, na których będziesz zapisywać swoje podziękowania dla męża/żony.
  3. Codziennie opisz JEDNĄ rzecz, za którą chcesz podziękować swojemu partnerowi/swojej partnerce. Karteczkę wrzuć do słoika. I tyle!
  4. Zaproś swoją połówkę do przygotowania dla Ciebie podobnego słoika – dowolnie.
  5. Codziennie przypominajcie sobie, by do słoików wrzucać kolejne kartki.

Dziś, po prawie dwóch latach od ogłoszenia tego wyzwania, nadal dostaję takie maile. Słoik nie zajmuje dużo czasu (to ok. minuty w ciągu dnia), a zmienia gruntownie i spojrzenie na małżonka, i na samego siebie. Może podejmiesz się stworzenia takiego słoika?

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail