Aleteia

Tom Hanks odebrał malucha. „Mogę go naprawiać śrubokrętem i damskim paskiem”

Udostępnij
Komentuj

Aktor odebrał kluczyki do Fiata 126p w Los Angeles. Wsiadł za kierownicę i odbył od razu pierwszą przejażdżkę. Obiecał, że na wycieczkę nowym autkiem zabierze także rodzinę.

Przekazanie białej perełki odbyło się w czwartek, kilkanaście minut po godzinie 15.00 lokalnego czasu w domu Konsula Generalnego RP w Los Angeles – Mariusza M. Brymory.

Na miejsce przybyła także delegacja z Bielska-Białej z Moniką Jaskólską – pomysłodawczynią akcji „Maluch dla Toma Hanksa” na czele.

 

Aktor znany z roli „Forresta Gumpa” podczas spotkania ubrany był w elegancki garnitur i białe rajdowe rękawiczki. Gdy odpalił samochód, a silnik wydał charakterystyczny rzężący dźwięk, Hanks zażartował i udał, że spaliny wywołały u niego kaszel.

 

 

Po kilkuminutowej sesji fotograficznej, Hanks wsiadł do malucha wraz z Moniką Jaskólską i odbył krótką rundkę po ulicach Los Angeles. Po fakcie podzielił się swoimi wrażeniami, przyznając, że wnętrze jest naprawdę niewielkie:

 

Żałuję, że nie da się odsunąć tylnego siedzenia odrobinę do tyłu. Nie ukrywam, że było mi trochę ciasno.

 

Naprawa śrubokrętem i damskim paskiem

Aktor dodał, że dostał bardzo dokładną instrukcję, jak należy włączyć silnik czy światła oraz jak otwiera się bagażnik, który – przypomnijmy – w legendarnych maluchach znajduje się z przodu. Tam czekała na niego kolejna mała niespodzianka – album ze zdjęciami ilustrującymi różne miejsca w Polsce.

Hanks zadeklarował, że absolutnie ma zamiar korzystać ze swojego nowego nabytku.

Mam nadzieję, że silnik wytrzyma kilka tysięcy mil, zanim będę go musiał naprawiać. Ale uspokojono mnie, że będę go mógł naprawiać śrubokrętem i damskim paskiem do spodni. Od razu poczułem się pewniej. Jeżeli utknę kiedyś na autostradzie – zakładając, że będę mógł jechać na tyle szybko, żeby jechać autostradą – to sobie poradzę. To naprawdę piękny samochód!

 

Fiat 126p na drogach Los Angeles

Przysłuchując się deklaracjom Hanksa, można ufać, że niedługo mieszkańcy Miasta Aniołów zobaczą na ulicach mały, biały samochodzik:

Może nie pojadę nim do Utah czy Las Vegas, ale po Los Angeles zamierzam nim jeździć­!

Zapowiedział również, że na wycieczkę maluchem zabierze swoją rodzinę.

Aktor chętnie (i cierpliwie) pozował do zdjęć i odpowiadał na pytania dziennikarzy. Wyjaśnił, że o całej akcji dowiedział się z mediów i był początkowo bardzo zaskoczony:

Usłyszałem w telewizji historię „Tom Hanks i polski fiat”. Powiedziałem wtedy, że ja przecież nic nie wiem o żadnym polskim fiacie! Poprosiłem ludzi w swoim biurze, żeby sprawdzili historię. Czy to w ogóle prawda? Poinformowali, że jakaś pani organizuje dla mnie akcję. Poprosiłem, żeby zebrali jakieś informacje o tej pani…. czy jest normalna – zażartował Hanks. – Potem okazało się, że historia jest powiązana ze szpitalem i działalnością charytatywną, i teraz wszyscy jesteśmy tutaj. Przylecieliście z Polski i rozmawiamy o tym! – dodał.

Rewanż od Hanksa

Aktor postanowił odwdzięczyć się bielszczanom za wyjątkowy prezent. Przekazał pieniądze na szpital dziecięcy w Bielsku-Białej oraz przeznaczył na aukcję swoją książkę z autografem. Można ją licytować do końca kwietnia przyszłego roku. W tej chwili jest już warta 27 tysięcy złotych.

Maluch do Los Angeles został wysłany na pokładzie Boeinga 787 polskich linii lotniczych LOT.

 

Z Suwałk do Hollywood

Fiat 126p, który trafił w ręce Hanksa pochodzi z Suwałk i liczy sobie już 30 lat. Oryginalnie był koloru turkusowego, ale przemalowano go na biało. Samochód został spersonalizowany – ma zieloną tapicerkę, klawisze z maszyny do pisania, które uwielbia Hanks.

Nie zabrakło też kilku motywów, które nawiązują do Bielska-Białej – miasta, które nierozerwalnie związane jest z Fiatem 126p. Odmianę przeszedł też silnik. Eksperci twierdzą, że samochód może być wkrótce wart kilkanaście razy więcej.

Cały pomysł sprawienia prezentu aktorowi pojawił się w odpowiedzi na zdjęcia, jakie aktor opublikował w sieciach społecznościowych. Podczas zdjęć do „Inferno” fotografował się na jednej z budapesztańskich ulic z Fiatem 126p. Nie ukrywał, że ma przy tym niezły ubaw. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Zdjęcia zauważyła bielszczanka, która zorganizowała zrzutkę na Facebooku. Przy okazji akcji udało się wesprzeć także lokalny szpital pediatryczny w Bielsku-Białej.

 

Źródło: PAP, Interia.pl, tvn24.pl, archiwum prywatne Moniki Jaskólskiej

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail