Aleteia

Wybaczam sobie i działam! To najlepszy sposób, by pójść wreszcie do przodu

Tara Moore/Getty Images
Udostępnij
Komentuj

Poczucie winy nieustannie wkrada się do naszych głów, wysysa z nas radość i energię. Jak przestać się obwiniać i skupić na działaniu?

Uczucie ucisku w żołądku wywołane poczuciem winy pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Potłuczone perfumy mamy, rozbity w czasie niemądrej zabawy nos młodszej siostry albo pierwsza dwója z matematyki. Czasem aż mdliło mnie od wyrzutów sumienia. Chociaż to tylko dziecięce dramaty, wiele z nich pamiętam nawet zbyt dokładnie. Kto z nas nie ma takich wspomnień?

 

Poczucie winy – wróg czy przyjaciel?

Dwója z matmy dziś wydaje się błahostką, ale ścisk żołądka nadal pozostaje bolesną oznaką poczucia winy. I często prowadzi do mdłości, które blokują wszelkie działanie. Sumienie, owszem, stoi na straży naszego postępowania, ale czasem – nadwrażliwe – może zapędzić nas w kozi róg. Dzieje się tak wtedy, gdy poczucie winy, zamiast zmotywować nas do zmian, zniechęca do podejmowania kolejnych prób, atakuje nasze poczucie własnej wartości i samoocenę.

Niedotrzymany termin w pracy, kolejna niepotrzebna sprzeczka z ukochanym, zaniedbana od tygodni przyjaciółka, a do tego nadprogramowe 2 kilo! „Jestem beznadziejna… Do niczego się nie nadaję!”.

Wszystkie to znamy i boleśnie odczuwamy w postaci nawracających, jak niechciana bakteria, wyrzutów sumienia. Freud powiedziałby, że nasze poczucie winy wynika z trudności niedoskonałego Ego wobec wymagań perfekcji stawianych przez Superego. A mówiąc prościej: napędzane społecznymi oczekiwaniami i dążeniem do moralnych/intelektualnych/Bóg-wie-jakich-jeszcze ideałów, nie dajemy sobie rady przekonane, że to z nami jest coś nie tak.

Czytaj także: Uciesz się ze smutku

 

Poczucie winy – skąd się bierze?

Trudno szukać źródeł takiego toku myślenia. To produkt całej społeczno-wychowawczej machiny, w której już od dziecka naszą pozycję budujemy nieustannie porównując się do innych. Zaczynając od rywalizacji między rodzeństwem aż po zawodowy wyścig szczurów i ciągłą walkę o tytuł Top Model okolicy – wciąż oglądamy się na ludzi dookoła, wśród których zawsze znajdzie się ktoś „bardziej”, „więcej”, „lepiej” niż my.

Obwiniając się o niedoskonałość zapominamy (albo wcale nie wiemy), że przyjemnie być po prostu sobą.

 

Radość istnienia – bez porównań

Jak twierdzi Isabelle Taubes z francuskiego magazynu psychologies.com to właśnie w tym miejscu należy zacząć walkę z toksycznymi wyrzutami sumienia.

Pierwszym krokiem do zrzucenia balastu poczucia winy i nabrania dystansu jest odkrycie lub ponowne odnalezienie przyjemności bycia sobą.

Należy więc przestać patrzeć na siebie przez pryzmat zalet i osiągnięć innych i zacząć doceniać własne, niezależne i niepowtarzalne ISTNIENIE. Po prostu.

 

Wina vs odpowiedzialność

Wyrzuty sumienia – te szkodliwe i trujące – często pojawiają się wtedy, gdy przejęte swoją rolą zaczynamy gubić granicę pomiędzy odpowiedzialnością a poczuciem winy. W efekcie nie tylko czujemy się gorzej, ale też mniej skutecznie działamy.

Taubes tłumaczy tę prawidłowość na przykładzie wyrzutów sumienia związanych z zaniedbaniem babci, która od tygodni czeka na nasz telefon.

Nasze typowe reakcje to:

a) usprawiedliwianie się („Mam tyle roboty, nie wiem, jak się nazywam. Praca, dom, dzieci, kiedy mam znaleźć czas na to wszystko?”)

b)  samobiczowanie („Jestem taką okropną wnuczką!”)

c)  banalizowanie („Przecież nic się nie stało. Zadzwonię do niej za kilka dni”)

Wszystkie te opcje wynikają z bardziej lub mniej uświadomionego poczucia winy, które chcemy zagłuszyć, zatrzeć lub usprawiedliwić – sami przed sobą. Pytanie jednak: co z tego ma babcia?

 

Zamiast się obwiniać, lepiej skupić się na działaniu

W istocie jest to pytanie o efektywność naszego działania. Kiedy zamiast skupić się na spoczywającej na nas odpowiedzialności, koncentrujemy się na ciężarze poczucia winy, zwyczajnie blokujemy dalsze akcje. Zamiast wziąć się do roboty, roztrząsamy własne stany emocjonalne.

Dlatego – wracając do sprawy babci – zamiast usprawiedliwiać się, samobiczować i banalizować, powinniśmy zadać sobie proste pytanie: co ona czuje, kiedy nie odzywam się od tygodni? A następnie: co mogę z tym zrobić? Odpowiedzi z pewnością skutecznie pomogą nam znaleźć motywację i zaplanować działanie.

Ta banalna sytuacja pokazuje schemat, który przełożyć można na niemal wszystkie sfery życia.

Bez względu na to, czy problem dotyczy potknięcia w pracy, kłótni z facetem czy zaniedbanej figury. Zamiast się obwiniać, lepiej skupić się na działaniu. Pomoże to uniknąć ciążących wyrzutów sumienia, obniżenia poczucia własnej wartości, a przede wszystkim – umożliwi zmianę aktualnego, niepożądanego stanu.

Sumienie powinno stać na straży naszych decyzji i przypominać o wartościach, którym chcemy pozostawać wierni, a nie przygniatać nas tonami obezwładniającego poczucia winy. Dlatego warto nauczyć się słuchać jego sygnałów i dobrze je wykorzystywać. Nie patrząc na innych, odnaleźć przyjemność bycia sobą i satysfakcję z podejmowanych starań. Żadna z nas nie jest ideałem – takie przecież nie istnieją! Zatem zamiast obwiniać się z powodu porażek i niespełnionych oczekiwań świata, skup się na potrzebach i działaj! To działa!

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail