Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jaka jest najlepsza dieta na ociężałość serca? [Sobotnia Ewangelia przy kawie]

EWANGELIA PRZY KAWIE
Shutterstock
Udostępnij

Ks. Przemek KAWA Kawecki SDB: Zdarzało mi się proponować komuś, aby poszedł jako wolontariusz do domu dziecka, do hospicjum. Spotkanie z czyjąś biedą, bólem, ale jednocześnie wielka miłością, jakiej od tych osób można doświadczyć, szybko poprawia krążenie.

Katarzyna Szkarpetowska: Dzisiaj w Ewangelii Jezus przestrzega nas przed ociężałością serca. Jaka dieta wskazana jest dla naszego ducha przy tego typu dolegliwości?

Ks. Przemek KAWA Kawecki SDB: Optymalnie – chleb i woda. Jak człowiek doświadczy trochę biedy, braku tego, co wydaje się oczywiste, zwyczajne, to szybko zaczyna doceniać to, co ma; szybko zaczyna patrzeć z dużo większą wdzięcznością i empatią na otaczającą go rzeczywistość.

Jeden z moich braci spędził wakacje jako wolontariusz w Kenii. Po przyjeździe do Polski miał opory, aby korzystać z toalety, bo – jak twierdził – za świeżą wodę, do której codziennie załatwiamy swoje potrzeby, dzieciaki w Afryce dałyby się pokroić. Takie doświadczenia są najlepszą dietą na ociężałość serca.

 

A co w tej diecie zdecydowanie nie powinno się znaleźć?

Święty spokój, czyli taka postawa, która każe odwracać głowę od każdej trudnej sytuacji, która spotyka mnie w życiu, a która nie ma bezpośredniego wpływu na moją egzystencję.

W opowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu ten pierwszy, dzień w dzień, świetnie się bawił, ubrany w bisior i purpurę. Można by powiedzieć, że imprezował, bo go było stać. Bo miał wszystko, co chciał i, generalnie, nie ma co się chłopa czepiać. Jednak zapomniał, że oprócz wszystkiego, co ma, ma jeszcze kogoś, kto leży u bram jego pałacu. Bogacz odwracał głowę lub w ogóle nie patrzył tam, gdzie mógłby oddać kawałek swojego serca. Wolał beztrosko korzystać z uroków życia, mieć święty spokój.

 

Ociężałość serca można określić mianem jednostki chorobowej, która kwalifikuje się na oddział duchowej kardiologii. W jaki sposób należy poprowadzić leczenie takiego człowieka? I jak ważne jest pragnienie powrotu do zdrowia samego pacjenta?

Co jakiś czas spotykam ludzi, często moich rówieśników, którzy osiągnęli w życiu tzw. sukces – mają dobre samochody, pieniądze, stać ich na fajne wakacje i markowe ciuchy, a jednak często czegoś im brakuje. Gdzieś pod skórą, bardzo namacalnie, wyczuwają, że to wszystko ich nie wypełnia, nie daje poczucia sensu.

To pokazuje, że serce człowieka, nawet bardzo otłuszczone, ciągle chce bić wolnością i miłością. Zdarzało mi się proponować komuś, aby poszedł jako wolontariusz do domu dziecka, do hospicjum. Spotkanie z czyjąś biedą, bólem, ale jednocześnie wielka miłością, jakiej od tych osób można doświadczyć, szybko poprawia krążenie.

Druga sprawa, z której sam staram się korzystać w miarę możliwości, to wysiłek fizyczny i czas na refleksję – spotkanie z samym sobą i Panem Bogiem. Średniowieczni mnisi mieli głęboką intuicję, proponując regułę: ora et labora. W moim życiu nie mam wielu okazji do pracy fizycznej, dlatego od jednego z moich braci nauczyłem się, żeby raz w roku pójść na tydzień samotnie w góry. Wysiłek fizyczny, wszechogarniająca cisza i piękno przyrody także działają kojąco na otłuszczone serce. Takie mam doświadczenie.

 

Choroba, także duchowa, nigdy nie jest indywidualną sprawą chorego, ale zawsze jest też sprawą jego bliskich. Chory nie jest „samotną wyspą”, może mu się co najwyżej wydawać, że nią jest, że choroba to wyłącznie jego problem. Jaką rolę mają do odegrania bliscy osoby cierpiącej na ociężałość serca?

Tu wiele zależy od kontekstu, od okoliczności, od konkretnego człowieka. Są takie sytuacje, kiedy jedyne, co możemy zrobić, to modlić się, aby Pan Bóg stworzył takie okoliczności, takie fakty, które spowodują metamorfozę chorego, mówiąc bardziej w kluczu wiary: doprowadzą go do nawrócenia.

Natomiast nie bałbym się proponować swoim znajomym dobrych rekolekcji czy pielgrzymek, nie bałbym się zapraszać ludzi w przestrzeń, gdzie może zacząć się proces ich uzdrowienia.

 

Czy ociężałość serca jest na tyle poważnym schorzeniem, że może prowadzić do zatrzymania akcji serca – ono może przestać bić dla Boga?

Serce ociężałe wskutek trosk doczesnych będzie interesowało się zawsze bardziej względami ludzkimi. Będzie skore do wikłania się w układy, w zależności. Będzie bardziej brało np. pod uwagę ekonomię niż to, co akurat o danej sprawie myśli Pan Bóg.

Doświadczyłem tego na własnej skórze. Nie jestem teoretykiem. Na szczęście Chrystus wyswobodził nas do wolności i ciągle wyswobadza.

 

Ewangelia na sobotę: Łk 21, 34-36

„Sobotnia Ewangelia przy kawie” to przygotowany dla Aletei cykl rozmów Katarzyny Szkarpetowskiej z ks. Przemkiem KAWĄ Kaweckim SDB. Nasi rozmówcy co tydzień dzielą się z nami ciekawymi i nieoczywistymi myślami inspirowanymi fragmentem Ewangelii przeznaczonym w liturgii Kościoła na każdą sobotę.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail