Aleteia

Siwe włosy w wieku 20 lat. Czemu nie?

Andreas Kuehn/Getty Images
Udostępnij
Komentuj

Dla wielu z nas zmagania z objawami starzenia się to nieustająca walka. Ale tak być nie musi. Siwe jest piękne! A nawet jak twierdzą niektórzy siwy to nowy blond. Przeczytaj historię młodej, przedwcześnie siwiejącej kobiety, która nie chciała być jak inni.

Dziesięć lat temu, kiedy miałam 18 lat, znalazłam swój pierwszy siwy włos. Byłam na pierwszym roku studiów, właśnie wróciłam z Paryża i pod wpływem chwili zdecydowałam się na krótką chłopięcą fryzurę.

Uwolniłam się tym samym od długich, farbowanych włosów. Mojego naturalnego koloru nie widziałam od kiedy skończyłam 13 lat. Wtedy moja mama pozwoliła mi zafarbować włosy na szczególnie nieszczęśliwy purpurowo-brązowy kolor. W moim pokoju w akademiku, w ostrym świetle okazało się, że mój naturalny kolor to studium kontrastów. Mój własny, ciemnobrązowy przyczaił się pod warstwą farby i nagle został przyprószony jasną bielą.

 

Siwe jest piękne

Nie było to dla mnie zaskoczeniem. Od dzieciństwa wiedziałam, że moja babcia zaczęła siwieć już w szkole średniej i że mama farbowała włosy od ponad dekady. Nie jestem ekspertem w dziedzinie genetyki, ale wydawało się logiczne, że siwizna na mojej głowie zacznie się pojawiać raczej wcześniej niż później. Chyba jednak tego się nie spodziewałam. Rzeczywistość przekroczyła moje oczekiwania: w moich włosach pojawiały się białe niteczki, tak jakby nie rosły, ale gwałtownie mnożyły się, z dnia na dzień przybywało ich coraz więcej.

Co powinna robić młoda kobieta, której włosy postanowiły postarzeć ją o dobrych parę lat? Dostałam wiele rad i wszystkie dotyczyły ich eliminacji. Farbować, wyrywać, słowem – walczyć z postępującym czasem, który nagle zaatakował moją głowę. Zdecydowałam się jednak pójść w innym kierunku i zaaprobować wielką, białą zmianę.

Dziesięć lat później mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że była to jedna z najpiękniejszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjęłam.

 

Bez farbowania

Kiedy odmówiłam sobie farbowania włosów, wiele kobiet zerkało na mnie z ukosa. Chociaż w 18 roku życia chętnie zostałabym siwą kobietą, to jednak trudno było uniknąć pokusy przefarbowania na biało od razu wszystkich włosów. Siwe włosy są przywilejem wąskiej grupy ludzi, są zarezerwowane dla wielkich dam, które emanują stylem i szykiem oraz ekstrawaganckich osób jak Kelly Osbourne, która często zmienia swój image. Nie jestem żadną z nich, moje siwe włosy są po prostu oznaką starzenia się, której społeczeństwo nie aprobuje i mówi, że mam z nią walczyć podobnie jak z kurzymi łapkami pod oczami.

Zaczęłam zauważać małe zmiany, które sygnalizują, że moje ciało nie jest już takie jak dawniej. Mam pierwsze w życiu rozstępy. Moje stawy bolą mnie teraz pozornie bez powodu. Ludzie nie biorą mnie już pomyłkowo, tak jak kiedyś, za dużo młodszą niż w rzeczywistości jestem. Takie sytuacje już mi się nie przytrafiają.

Rzeczywiście siwa osiemnastolatka była postrzegana jako dziwaczka. Podświadomie wiedziałam, że kiedy ktoś przyglądał mi się bezpośrednio, mógł powiedzieć: ja nie mam żadnych, ani jednego. A ja mogłam potrząsać moimi włosami na imprezie i mówić: „tak, popatrz, białe włosy, są wyjątkowe i dziwne.” Poza tym nie zaobserwowałam żadnych objawów wykluwającej się kobiecości.

 

Kiedy wiek przestaje być sprzymierzeńcem?

W ciągu ostatnich dziesięciu lat nastąpiła zmiana. Jestem nadal relatywnie młoda – jeszcze przed trzydziestką – ale zaczęłam zauważać drobne sygnały, że moje ciało nie regeneruje się tak jak kiedyś. Moja skóra stała się bardzo wrażliwa, nawet zmiana temperatury powietrza może powodować pojawianie się różnych niedoskonałości. Niedawno dostrzegłam pierwsze oznaki cellulitu. Po raz pierwszy w życiu mam rozstępy na ciele. Stawy bolą mnie pozornie bez powodu. Ludzie nie biorą mnie już pomyłkowo za dużo młodszą niż jestem w rzeczywistości. To się już nie zdarza.

A na mojej głowie biel się przyjęła… Na pierwszy rzut oka można tego nie zauważyć. Ale wystarczy przyjrzeć się dokładniej, a białe nitki pysznią się niczym drogocenne kamienie. Pojedyncze pasemka układają się w większe powierzchnie, a kiedy włosy mam związane w koński ogon to całość wygląda jakby ktoś pociągnął po mojej głowie pędzlem zanurzonym w białej farbie.

Jeśli jest jedna rzecz, której kobiety uczą się we współczesnym świecie to to, że wszelkie oznaki starzenia się są ich wrogiem.

Prawdopodobnie pierwszy siwy włos albo pierwsza zmarszczka doprowadzi Cię do kryzysu egzystencjalnego. Filmy i czasopisma wmawiają ci, że powinnaś spędzać długie godziny przed lustrem, desperacko poszukując szybko znikającej młodości. Z wielu przyczyn czuję, że akt niefarbowania włosów pomógł mojej psychice przygotować się do wszystkich zmian, które nastąpiły i które czekają mnie w przyszłości.

 

Naturalna kolej rzeczy

Kiedy zdecydowałam się zaprzestać farbowania włosów, nie przewidziałam jak wpłynie to na moje późniejsze życie, że nie będę już wyglądała na 18 lat. Byłam zbyt młoda, by pojąć, że jeśli pozostawimy ciało samemu sobie zmiany zaczną zachodzić szybciej.

Następuje powolny proces przejścia od zwyczajnej pielęgnacji (używania nawilżającego kremu, kiedy skóra twarzy jest wysuszona) do konieczności myślenia, jak utrzymać istniejące status quo: zastanawiania się, który z wielu odmładzających produktów kosmetycznych jest idealny dla mnie. Muszę przyznać, że przed trzydziestką jest wciąż niewielka różnica, jednak dla części kobiet jest to kwestia naprawdę ważna i wiele z nas nie potrafi sobie odpuścić.

Moja decyzja początkowo wynikała z czegoś innego: miałam dość farbowania włosów, nie chciałam tego robić już nigdy więcej. Z młodzieńczym przekonaniem oznajmiłam: skończyłam z tym. Nie był to akt odwagi, raczej powodował kłopoty w salonach fryzjerskich i zniecierpliwienie personelu. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że ta sytuacja pomoże mi lepiej przygotować się na powolny proces starzenia się. Prowadziła do akceptacji naturalnego stanu rzeczy i zwykłych zmian, które przychodzą z każdym nowym dziesięcioleciem. Pod wieloma względami czuję, że fakt zaprzestania farbowania włosów pomógł przygotować się mojej psychice na wiele zmian, które już są i które nastąpią niebawem.

 

Piękno bez względu na wiek

Teraz, kiedy patrzę w lustro i widzę nowe znaki upływającego czasu, wiem, że mogę iść dalej. Oczywiście, tak jak każdy bywam czasem próżna i kiedy to uczucie mną zawładnie mogę się zestresować.

Ciągle chcę czuć się piękną. Ale rozszerzyłam moje własne postrzeganie piękna. Dlaczego pod jego pojęciem nie może kryć się kilka pasemek siwych włosów? Dlaczego nie może obejmować zmarszczek? Naturalne stopniowe zmiany nie powinny określać mnie albo sprawiać, że czuję się mniej atrakcyjną kobietą. I z pewnością nie zmuszą mnie do używania produktów kosmetycznych, żeby je tuszować. Teraz wiem, że poradzę sobie z siwymi włosami. Teraz wiem, że poradzę sobie z rozstępami i cellulitem.

Jeśli ostatnie dziesięć lat z siwymi włosami nauczyło mnie czegoś, to właśnie tego, że mogę żyć z oznakami postępującego wieku. Mogę to ogarnąć, stworzyć swój własny obraz. Nie muszę więcej walczyć z moim ciałem – mój autoportret może zawierać białe włosy, rozstępy i oponkę na brzuchu. I tak mam wystarczającą ilość spraw, o które martwię się na co dzień. Przynajmniej tyle mogę zrobić, ratując się przed stresem: wzruszyć ramionami, uśmiechnąć się i powiedzieć: – Siwa? Mam to gdzieś.

 

 

Potrzebujesz małej inspiracji?

Popatrz na sześć znanych kobiet, które nie walczą ze swoją siwizną:

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail