Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Kultura

Ćpałem, piłem, byłem na dnie. Bóg wyciągnął mnie z bagna [świadectwo]

KRZYSZTOF DEMCZUK

Materiały prasowe | YouTube

Natalia Podosek-Rakoczy - publikacja 05.12.17

Zaćpałem i upiłem się. W niedzielę uczestniczyłem w nabożeństwie uwielbienia skacowany i śmierdzący. Jak syn marnotrawny z przypowieści – wspomina Krzysztof Demczuk, dziś lider Wspólnoty Metanoia.

Krzysztof Demczuk, dziś lider Wspólnoty Metanoia, prezes Fundacji Aplica, psychoterapeuta i trener, przed laty sięgnął dna. Był uzależniony od narkotyków i alkoholu, cierpiał z powodu tragicznej śmierci brata. W rozmowie z Natalią Podosek-Rakoczy opowiada, jak Bóg wyciągnął do niego rękę.

Natalia Podosek-Rakoczy: Jako nastoletni chłopak trafiłeś na oddział toksykologii z zagrożeniem życia z powodu przedawkowania narkotyków, dzisiaj prowadzisz Szkołę Liderów, Wspólnotę Metanoia, jesteś inicjatorem Strefy Zero. Pomagasz innym ludziom żyć z pasją. Co się wydarzyło między tymi dwiema rzeczywistościami?

Krzysztof Demczuk: Wiele osób pyta mnie, czy żałuję swojego starego życia, a ja nie mam jednoznacznej odpowiedzi. Mógłbym odpowiedzieć i tak, i nie. Tak, bo zrobiłem wiele złych rzeczy, a nie, bo być może nie byłoby mnie w tym miejscu i nie widziałbym tych rzeczy, które widzę teraz. Patrzę na ludzi i nie oceniam ich.

Pan Bóg potrafi wyprowadzić coś dobrego z dziadostwa?

Jest taki piękny fragment w Księdze Jeremiasza, gdy garncarz lepi coś z gliny. Gdy coś idzie nie tak, on wrzuca glinę z powrotem do garnka i lepi ponownie. I Pan Bóg pyta: „Czy ja nie mogę zrobić z Wami tak samo jak garncarz?”. To mną wstrząsnęło. Bo w moim życiu poszło coś nie tak, sprawy nie potoczyły się najlepiej… (por. Jr 18, 3–6). (…) W 1993 roku straciłem brata. Popełnił samobójstwo. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Zacząłem nadużywać marihuany i alkoholu (…).


Marek Kotański, portret w Pomiechówku

Czytaj także:
Pierwszy wyciągał rękę… O życiowej pasji Marka Kotańskiego

Ćpun na rekolekcjach

Czy wtedy miałeś jakieś marzenia związane z przyszłością? Czegoś gorąco pragnąłeś?

Raczej nie. Przede wszystkim zionąłem nienawiścią i szukałem zemsty. Krążyły pogłoski, że mój brat popełnił samobójstwo z powodu wyroku wydanego na niego przez kilku mężczyzn. Zadarł z nimi i chcieli się go pozbyć. Kiedy znaleźliśmy go po samobójstwie, jego koszula leżała na fotelu w drugim pokoju i była porwana. Poskładałem to wszystko w całość i żyłem w przekonaniu, że stało się to przez tych ludzi, więc chciałem ich dopaść i zabić. Kiedy byłem pod wpływem narkotyków, miałem wrażenie, że mogę wszystko. Na zewnątrz udawałem twardziela, jednak kiedy wieczorami byłem sam w domu, to płakałem (…).

I wtedy jedna osoba przy kawie opowiedziała ci o Jezusie.

Chodziłem do szkoły, która nie cieszyła się renomą, my jednak dumnie nazywaliśmy ją Cambridge. Narkotyki były tam normą. Pewnego dnia w mojej szkole pojawiły się plakaty z hasłem: „Halo, tu Jezus, zadzwoń”. Strasznie się z tego nabijałem. Dla mnie Bóg był kimś totalnie odległym i okrutnym, którego wymaganiom nie mogłem sprostać. Jednak, co może wydawać się absurdalne, zdecydowałem się pojechać na te rekolekcje. Miałem taki plan, że trochę się tam powygłupiam, pobawię. Wyśmieję tych ludzi. Wypływało to z nienawiści, która kierowała wszystkimi moimi działaniami. Jednak na tych rekolekcjach zobaczyłem inny świat. Byli tam ludzie pełni szacunku do innych. Głupio się tam czułem. Jedyne, co pamiętam, to zdanie jednego z prowadzących: „Możesz wstać, wyjść, trzasnąć drzwiami i to będą kolejne rekolekcje, które nie zmienią niczego w Twoim życiu!”. To mnie uderzyło. Zacząłem się zastanawiać, co rekolekcje mogą mi dać, skoro ja już praktycznie przegrałem moje życie. Czułem się nikim i nie widziałem dla siebie żadnej szansy (…). W końcu zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać. Momentami myślałem, że już wariuję, że narkotyki robią coś z moją głową. Byłem zagubiony, ale zostałem zaproszony na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym. Pojechałem. Wszyscy byli tam tacy święci! A ja czułem się, jakbym tam był na nielegalu. To nie był mój świat. I wtedy jeden z tych gości podszedł do mnie – dzisiaj to jest mój przyjaciel – z propozycją: „Spotkajmy się, pogadajmy”. Nie wiem dlaczego, ale po prostu umówiłem się z nim na spotkanie. To był rok 1996. On ogłosił mi Ewangelię o Bogu, który zapłacił za każdy mój grzech. O Jezusie, który przebacza i uzdrawia ludzi. To był zupełnie inny Bóg niż ten, o którym słyszałem. To był skandal, aby kochać kogoś takiego jak ja! Na podstawie Ewangelii wyjaśnił mi, że „jeżeli ustami swymi wyznam, że Jezus jest Panem, a w sercu swoim uwierzę, że Bóg Go wskrzesił z martwych, będę zbawiony” (por. Rz 10, 9). I zapytał, czy chcę się z nim dzisiaj pomodlić, aby to, o czym mi powiedział, stało się faktem w moim życiu. Mimo że praktycznie nic nie miałem, mogłem stracić jeszcze to, co wydawało mi się całym moim życiem – pozycję w grupie i respekt kolegów (…).




Czytaj także:
Czy marihuana to niewinna rozrywka? Popatrzcie na mojego syna!

Cud? Jestem ostrożny, ale…

Jednak otrzymałeś w darze coś o wiele cenniejszego niż „dobra” reputacja wśród kumpli – moc Ducha Świętego?

Dziesięć dni później poszedłem na imprezę. Znowu upadłem – zaćpałem i upiłem się. W niedzielę uczestniczyłem w nabożeństwie uwielbienia skacowany i śmierdzący. Jak syn marnotrawny z przypowieści. Wtedy usłyszałem, a właściwie poczułem pragnienie, by być wolny i otrzymałem impuls, aby wszystkie narkotyki, które miałem, wrzucić do kosza. Jednocześnie z mojego serca wydobyło się błaganie: „Jezu, zmień mnie! Chcę być wolny!”. W poniedziałek obudziłem się bez głodu narkotykowego. Nie miałem żadnych syndromów odstawienia. Byłem zszokowany. Byłem na to zbyt doświadczony, by uwierzyć w jakieś placebo. Zawsze czułem ogromny głód, musiałem zapalić, wziąć benzodiazepiny, byleby nie być trzeźwym – to było ode mnie całkiem niezależne. Wtorek, środa… Ten głód nie wracał! Wiedziałem, że stał się cud, bo po ludzku było to niemożliwe. Zaczęła się moja wielka przygoda z poznawaniem prawdziwego Oblicza Boga. Czytałem Biblię i doświadczałem, że On jest ze mną (…).

Mówisz o momentach, w których po ludzku coś wydawało sięniemożliwe. Często mierzymy rzeczy miarą możliwości i gdy coś wykracza poza nasze kompetencje, dajemy sobie z tym spokój.

Ja też twardo stąpam po ziemi, dlatego ostrożnie mówię o cudach. Jednak, jak możemy wierzyć w cuda opisane w Ewangelii, a wątpić w to, że Bóg może uczynić coś podobnego w naszym życiu? Biblia jasno mówi, że On wczoraj, dzisiaj i jutro jest ten sam, że On się nie zmienia. Jestem przekonany, że Pan Bóg cały czas działa, bo sam nas o tym zapewnia: „Mój Ojciec działa i ja działam” (J 5, 17). I my potrzebujemy tego doświadczać. Dzieje Apostolskie to księga cudów! Tam jest opisany żywy Kościół, którego pragnie Pan Bóg, w którym ludzie są uzdrawiani, nawracają się, ich życie się przemienia. Tęsknię za takim Kościołem pierwszych wieków! Bóg nie jest bogiem zwyczaju: moja babcia była katoliczką, moja mama była katoliczką, to i ja jestem… To jest wiara kulturowa. Bóg pragnie, abyśmy byli ludźmi żywej wiary.




Czytaj także:
Wstałem z martwych. Czuję się uratowany [wywiad]

*Fragment książki N. Podosek-Rakoczy, Boża Pasja, Wydawnictwo Esprit 2017

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
narkotykinawrócenieświadectwo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail