Aleteia

Czy wyrzekasz się Jezusa? Codziennie przez 2 lata zadawano jej to samo pytanie

SIPA/EAST NEWS
Procesja religijna przed katedrą w Asmarze, stolicy Erytrei, 2011.
Udostępnij
Komentuj

Codziennie w więzieniu Helen odpowiadała tak samo. Za karę była bita. W Erytrei chrześcijanie są okrutnie prześladowani i zsyłani do obozów pracy. Wymyślono dla nich specjalne tortury o przewrotnej nazwie „Jezus Chrystus”…

Codziennie przez dwa lata zadawano jej to samo pytanie: „Czy wyrzekasz się Jezusa?”. Gdy codziennie odpowiadała: „Nie mogę, On jest dla mnie wszystkim”, wywlekano ją z więziennego kontenera i bito.

Erytrea: Koreą Północną Afryki

Helen Berhan aresztowano, ponieważ wydała płytę z muzyką gospel, na której opowiadała o miłości Boga i pięknie Ewangelii. Na wolność wyjechała na wózku inwalidzkim. W Erytrei chrześcijanie są masowo prześladowani. Kraj ten nazywany jest Koreą Północną Afryki.

Erytrejski rząd uznaje religię za bezpośrednie zagrożenie dla swego istnienia. Obowiązuje ścisły system kontroli mieszkańców, czyniący z tego kraju jedno wielkie więzienie, w którym króluje powszechny strach – czytamy w oenzetowskim raporcie.

Przedstawiciele międzynarodowych organizacji nie mają tam oficjalnie wjazdu. O sytuacji w kraju opowiadają głównie uchodźcy. Co miesiąc ucieka stamtąd 5 tys. osób!

Lampedusa: dlaczego Erytrejczycy uciekali?

Gdy papież Franciszek pojechał na włoską Lampedusę – po tym, jak u jej wybrzeży zatonął statek z prawie 400 uchodźcami – usłyszeliśmy, że większość z nich była Erytrejczykami. Mało kto jednak zadał sobie trud, by zrozumieć, dlaczego mieszkańcy tego kraju tak masowo uciekają, narażając własne życie.

Mamy najgorszą na świecie dyktaturę. Nie istnieje wolność słowa ani gromadzenia się. Nie ma ani jednego uniwersytetu, całe media są w rękach reżimu. Nie mamy konstytucji, nikt nie przestrzega prawa. Chrześcijanie są okrutnie prześladowani, zsyłani do obozów pracy, torturowani – mówi Ribka Sibathu, która po swej ucieczce stała się na arenie międzynarodowej głosem uciemiężonej Erytrei.

Kraju, którego los nikogo nie interesuje, ponieważ nie posiada wielkich bogactw naturalnych ani strategicznego znaczenia.

„Jezus Chrystus” – tortury dla chrześcijan

W 1993 r. Erytrea uzyskała niepodległość po 30-letniej wojnie wyzwoleńczej, uniezależniając się od Etiopii. Władzę przejął wówczas Isajas Afewereki, wierny uczeń maoistowskich mistrzów, u których uczył się w Chinach komunizmu w czasie rewolucji kulturalnej. Dziś chińska odsłona walki z religią jest niczym w porównaniu z bezkompromisowymi metodami stosowanymi przez erytrejski reżim.

Pamiętajmy o tym, jak patrzymy na kolejnych migrantów docierających stamtąd do Europy. Nasz kraj potrzebuje pomocy świata – podkreśla Sibathu.

Dla chrześcijan zarezerwowano tortury o przewrotnej nazwie „Jezus Chrystus”. Na wzór ukrzyżowania ludzie wieszani są na drzewach, a następnie bici, aż stracą siły. Szacuje się, że w ciężkich więzieniach znajduje się ok. 3 tys. chrześcijan.

Prześladowania i terror

Wielu z nich trafiło tam za posiadanie Biblii czy medalika. Za ofiarowanie w prezencie sąsiadom figurki Matki Bożej do obozu pracy wywieziono całą rodzinę Bermana Asmelasha.

Stłoczono nas, jak sardynki w blaszanych kontenerach na pustyni. Nie było na tyle miejsca, by wszyscy na raz mogli choćby usiąść na ziemi. Położenie się było marzeniem. Cierpieliśmy głód, staliśmy we własnych odchodach, umieraliśmy z pragnienia, gdy kontener rozgrzewał się jak piekarnik, nawet o najmniejszej pomocy medycznej nie było mowy, pracowaliśmy ponad siły – wspomina ten czas gehenny.

I dodaje: Terror jest tak wielki, że Erytrejczycy nie tylko boją się wyrażać swe poglądy, ale nawet myśleć w obawie, że ktoś odczyta ich myśli. Władze czynią wszystko, by chrześcijaństwo nie było obecne w przestrzeni publicznej, ale również w naszych głowach i sercach.

Seminaria pełne kleryków

Od 10 lat w areszcie domowym przetrzymywany jest zwierzchnik najliczniejszego w tym kraju Prawosławnego Kościoła Erytrei. Patriarcha Antoni został zatrzymany po tym, jak odmówił ekskomunikowania – na żądanie władz – 3 tys. chrześcijan, którzy krytykowali rząd i wezwał do uwolnienia więźniów politycznych.

Pod wpływem nacisków opinii publicznej pokazano go ostatnio światu. W asyście służby bezpieczeństwa przewodniczył nabożeństwu w Asmarze, następnie został wywieziony do pilnie strzeżonego nowego miejsca odosobnienia.

Dzięki zdecydowanej postawie Kościołowi katolickiemu wciąż udaje się zachowywać autonomię w stosunku do państwa. Dla reżimu wygodne jest, że katolicy prowadzą (a co za tym idzie finansują) to, co komunistyczny system w tym kraju totalnie zniszczył: szpitale, kliniki, sierocińce, jadłodajnie, ośrodki kształcenia kobiet i szkoły.

Mimo prześladowań co roku 1,5 tys. Erytrejczyków przyjmuje chrzest w Kościele katolickim. W 6-milionowym społeczeństwie wspólnota katolicka liczy ok. 160 tys. wiernych, posiada 144 parafie. Seminaria są pełne, uczy się w nich ponad 300 kleryków.

Przetrwałam jedynie dzięki wierze w Boga

Za wierność Jezusowi chrześcijanie płacą w tym kraju codziennie wysoką cenę.

Czasem nie mogę uwierzyć, że moje życie to cztery metalowe ściany kontenera i my, stłoczone niczym bydło w zagrodzie, ból, głód i strach. Wszystko z powodu mej wiary w Boga, który powstał z martwych i zobowiązał mnie do dzielenia się wiarą z tymi, którzy Go jeszcze nie poznali; Boga, którego zabroniono mi przyzywać i chciano mi wybić z głowy – pisze Helen Berhan we wspomnieniach ze swej dwuletniej niewoli.

Piosenkarka przywołuje w nich sytuację, gdy przyłapano ją na tym, jak pisała słowa pocieszenia do uwięzionej z nią kobiety i cytowała w tym liście fragmenty Biblii.

Gdy strażnik spytał mnie, gdzie mam Biblię, powiedziałam, że jej nie posiadam, a cytaty piszę z głowy. Zaczął mnie wówczas bezlitośnie okładać kijem po głowie krzycząc: „Wybijemy ci je stamtąd!”. Bito mnie codziennie, gdy mówiłam strażnikom, że nigdy nie wyrzeknę się wiary – pisze w swych wspomnieniach zatytułowanych „Pieśń słowika”.

Wydała je po tym, jak ze względu na stan zdrowia wypuszczono ją z więzienia i udało jej się następnie uciec z kraju. Wyznaje, że w obozie przetrwała jedynie dzięki wierze w Boga.

Nie odczuwam nienawiści do mych oprawców, oni wykonywali tylko rozkazy – wyznaje. – By dać nadzieję innym więźniom, tworzyłam w głowie pieśni wdzięczności i śpiewałam je, gdy po kolejnych torturach wrzucano mnie skatowaną do kontenera.

Dziś te powstałe w niewoli pieśni wykonuje na całym świecie, dzieląc się świadectwem swej wiary. W jednej z nich śpiewa:

Boże, dziękuję Ci za zimne noce. Dziękuję Ci za gorące dni. Dziękuję za głód i za ból. Dziękuję za owady, które gryzą moje ciało. Dziękuję Ci Panie, dziękuję Ci…

 

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail