Aleteia

Prośba o rosę według Małgorzaty Musierowicz

Udostępnij
Komentuj

Rorate to rosa. Prosimy o nią na każdej roratniej mszy. To także pierwsze słowa utworu, którym rozpoczynają się roraty.

Codziennie mówimy o jakimś cytacie. Dziś na tapecie mamy myśl Małgorzaty Musierowicz. Pisarki, która w ciepły i domowy sposób otwiera najtwardsze serca. Zupełnie, jakby robiła z nich ciasto. Z malinami.

 

Kakao, murzynek i inne wypieki

Tak, tak. Nie zmyślam. Małgorzata Musierowicz potrafi pokazać piękno w najprostszych rzeczach. Nawet jeżeli jest to kakao, herbata z miodem albo murzynek (pamiętacie ten, który Gabrysia Borejko upiekła tacie na urodziny?).

Pomaga też zrozumieć wiele ważnych prawd, które są w sumie bardzo proste. Jak choćby to, że „dobrze jest zdać sobie sprawę ze swej winy, bo inaczej trzeba wciąż przed nią uciekać” – tak przynajmniej mówił Tygrysowi Robert Rojek.

 

Bohaterowie „Jeżycjady” – cyklu powieści Małgorzaty Musierowicz, są w dodatku częstymi bywalcami poznańskiego klasztoru dominikanów, a w „Kalamburce” wspomniany jest nawet obecny prowincjał polskich dominikanów – o. Paweł Kozacki OP.

Kiedy więc dobiega nas śpiew: Rorate coeli, wiedzmy, że właśnie słyszymy poetycką prośbę o zstąpienie Boga – Małgorzata Musierowicz

Musierowicz ma jednak w swoim dorobku nie tylko powieści. W książce „Na Gwiazdkę” pisarka dzieli się wieloma adwentowo-świątecznymi historiami. Wspomina przy tym o Rorate caeli – tradycyjnej pieśni, znanej z rorat u dominikanów. I tłumaczy, że prośba o rosę („rorate”) to poetycka przenośnia prośby o zstąpienie Boga.

 

Adwent – tradycja

Rorate coeli znana jest też w wersji polskiej, jako Niebiosa rosę spuśćcie nam z góry. Melodia, klimat i atmosfera są inne (nie uważacie, że chór a cappella zawsze będzie miał przewagę nad solistą-organistą? A może to zależy?), ale ma te same słowa co tradycyjny, łaciński utwór.

Co sprawia, że też chcecie prosić niebiosa o „rosę”?

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail