Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Boję się, że nie zobaczę, jak dorastają”. Młoda mama walczy o święta z dziećmi

AMY PARKINSON
YouTube
Udostępnij

U Amy w 6. miesiącu ciąży zdiagnozowano raka. Podjęła leczenie, ale nie ma poprawy. W emocjonalnym nagraniu mówi, że bardzo chciałaby spędzić Boże Narodzenie z dziećmi.

Amy Parkinson, będąc w drugiej ciąży, czuła się bardzo źle, często odwiedzała lekarzy, ale wiele objawów przypisywano po prostu jej stanowi. W szóstym miesiącu okazało się jednak, że ma raka. Dużych rozmiarów guz umiejscowił się pomiędzy jej płucami i znacznie utrudniał oddychanie.

Szybko wykonano niezbędne badania, by potwierdzić diagnozę. Lekarze rozpoczęli też leczenie i powiedzieli Amy, że to ona jest dla nich pacjentem priorytetowym, nie jej nienarodzone jeszcze dziecko. Dodali też, by przygotowała się na to, że być może ciąża nie będzie mogła być kontynuowana, co kompletnie rozłożyło emocjonalnie młodą kobietę.

 

Mam raka. Marzę, by dożyć do świąt

Choroba postępowała, więc lekarze zdecydowali się na chemioterapię niemal natychmiast. Szybko też podjęli decyzję o rozwiązaniu ciąży przez cesarskie cięcie, kiedy tylko będzie to możliwe, by podjąć konieczne dalsze leczenie.

Szczęśliwie chłopczyk o imieniu Finley urodził się zdrowy w 31. tygodniu ciąży. Ale to jedyna dobra informacja w tej historii. Amy, po krótkim pobycie w domu trafiła ponownie do szpitala na leczenie. Rozpoczęła chemioterapię. Zaczęły jej wypadać włosy, więc od razu poprosiła męża, by ogolił jej głowę. Najbardziej bolesna była dla niej świadomość, że nie może spędzać czasu ze swoimi dziećmi, że Finley’a nie może nawet nakarmić piersią, bo byłoby to dla niego zbyt niebezpieczne.

Choroba Amy nadal postępuje. Kolejne chemioterapie i radioterapie na niewiele się zdają. Młoda mama z nadzieją czeka na początek 2018 roku i możliwość przeszczepienia komórek macierzystych. Zrobiło się o niej głośniej, kiedy 29-latka opowiedziała swoją historię w Manchester Evening News z okazji tygodnia poświęconego kobietom, u których zdiagnozowano raka podczas ciąży (lub tuż po rozwiązaniu). Teraz nagrała wzruszający filmik w ramach akcji Mummy’s Star, która zbiera fundusze na pomoc takim kobietom, jak ona.

 

Boże Narodzenie będzie u nas smutne

W krótkim nagraniu, w którym w tle słychać „Cichą noc”, co przyprawia o dreszcze, opowiada m.in. o tym, że czeka na kolejną chemioterapię i ma wielką nadzieję, że wydobrzeje po niej na tyle szybko, by wrócić do domu na święta i spędzić je z najbliższymi (prócz małego Finleya, ma jeszcze 2-letniego synka Arthura).

Tym, co sprawia największą trudność Amy, jest obserwowanie jej rodziny i bólu, jakim sprawia im informacja o jej stanie zdrowia. Kobieta myśli też o nadchodzących świętach, które zwykle są przecież czasem pełnym radości, ludzi, śmiechu. A w tym roku Boże Narodzenie w jej domu będzie… raczej smutne.

Amy boi się najbardziej o przyszłość swoich dzieci. O to, że nie będzie przy nich, kiedy będą dorastać. O to, że jej synkowie nie będą pamiętać mamy, bo przecież są tacy mali. I też o to, że nie zdąży ich nauczyć tego wszystkiego, co chciałaby im przekazać.

Szybko jednak ucina te pełne emocji refleksje, by twardo powiedzieć, że życie jest tu i teraz. A ona robi wszystko, co tylko może, by nie dać się chorobie. „Mam to szczęście, że wciąż są przede mną jakieś opcje, jest nadzieja”. I dodaje dziarsko: „Radzę sobie z kolejną chemioterapią, bo muszę. Nie ma innego wyjścia”.

Zbliżają się święta i najważniejsze dla Amy jest to, by być dobrej myśli. Ktoś z Mummy’s Stars poradził jej, by skupiała się na przetrwaniu z dnia na dzień, a w najtrudniejszych dniach – po prostu z godziny na godzinę. Tak zrobiła. Nie było lekko. Ale kiedy budziła się następnego dnia, czuła wielką wdzięczność, że to kolejny dzień, w którym może przytulić swoje dziecko.

Amy zapowiedziała też, że kiedy w końcu pokona chorobę, już niczego w swoim życiu nie weźmie za pewnik. Po prostu czeka na dzień, w którym się obudzi i nie będzie musiała już brać żadnych tabletek…

 

*Korzystałam z: Manchester Evening News, Your Doctor Online

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail