Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Większość z nas to owce o mentalności kota [sobotnia Ewangelia przy kawie]

EWANGELIA PRZY KAWIE
Shutterstock
Udostępnij

Ks. Przemek KAWA Kawecki SDB: W dzisiejszej Ewangelii Pan posyła pasterzy po wszystkie koty, przepraszam, owce…

Katarzyna Szkarpetowska: Jezus udzielił uczniom władzy nad „wszystkimi chorobami i wszelkimi słabościami”, pisze ewangelista. Dlaczego zatem ci, którzy z wiarą proszą o pomoc, o uzdrowienie, którzy dziś, współcześnie, przychodzą do uczniów Pana z prośbą, aby ci nakładali na nich ręce i w imieniu Chrystusa czynili zdrowymi, nie odzyskują zdrowia? Owszem, zdarza się, że czasami ktoś je odzyska, ale to są jednostkowe przypadki.

Ks. Przemek KAWA Kawecki SDB: Nie wiem, jak często ludzie chorzy stają przed swoim proboszczem i mówią: „Niech ksiądz pomodli się o moje uzdrowienie”. Nie zauważyłem też, aby w naszej kulturze żywa była tradycja, poparta głębokim przekonaniem i wiarą, że gdy w naszym domu ktoś ciężko zachoruje, to idziemy po kapłana, aby przyszedł i pomodlił się o uzdrowienie.

W powszechnej świadomości, gdy ksiądz idzie do chorego, oznacza to, że stan już jest tak krytyczny, że za chwilę będzie pogrzeb. Może zatem brak pewnej kultury duchowej, brak przekonania, brak wiary w moc modlitwy sprawia, że te słowa Ewangelii pozostają często jedynie poruszającym zapisem.

Z drugiej strony, kiedy przyjrzymy się ilości uzdrowień, jakie dokonują się w sanktuariach na całym świecie, ile odprawia się mszy o uzdrowienie, gdzie ludzie otrzymują zdrowie, to może się okazać, że wcale nie jest tak źle. Niestety, chyba nikt nie prowadzi takich statystyk. Łatwiej policzyć ilość nieboszczyków i chorych na raka niż cudownie uzdrowionych.

 

Czy nie jest trochę tak, że my, jako ludzie, potrzebujemy nadziei, w związku z czym puszczamy w obieg dobrą nowinę, ale w zderzeniu z prawdziwym cierpieniem, z prawdziwym dramatem, przypomina nam ona bardziej znoszone, nieprzydatne ubranie, niż światło w tunelu, za którym warto pójść?

Jak jest się nagim, to nawet porwane portki okazują się bardzo przydatnym odzieniem. Choroba, ból, cierpienie szybko ogałacają. Odzierają nas z naszych fikcyjnych przekonań o mocy, jaką posiadamy, o sile naszych znajomości i innych ludzkich zabezpieczeń. Kiedy stajesz nagi, bezradny, to chętnie sięgniesz po ostatnią deskę ratunku, jaką jest modlitwa zanoszona z wiarą – pod warunkiem, że chociaż raz w życiu słyszałeś, że Bóg jest lekarzem, że ma moc uzdrowienia.

Czasami skutkiem modlitwy, skutkiem wołania w rozpaczy do Boga jest pocieszenie, pogodzenie się ze swoim dramatycznym losem (co też jest bardzo ważne), a czasami dzieją się cuda.

Przed kilkunastoma dniami w mojej wspólnocie zakonnej pojawił się emerytowany żołnierz, który złożył w naszym czerwińskim sanktuarium swoje odznaczenie – Gwiazdę Afganistanu – jako podziękowanie za cud uzdrowienia. Ten mężczyzna, który całe życie szkolił polskich żołnierzy w walce wręcz, jest przekonany, że dzięki modlitwie za wstawiennictwem Matki Bożej Pocieszenia w Czerwińsku nad Wisłą został uzdrowiony z choroby nowotworowej. Lekarz, który go prowadził, nie potrafił wyjaśnić nagłej poprawy wyników. Kiedy stoi się przed człowiekiem, który składa takie świadectwo, widać wyraźnie światło, za którym warto pójść.

 

Jezus poleca uczniom, aby poszli do owiec, które poginęły z domu Izraela. Bycie w stadzie leży w interesie owiec czy pasterza, któremu opiece zostały powierzone?

W tym przypadku ewidentnie w interesie owiec! Bez stada owca jest łatwym kąskiem dla każdego wilka. Jako zakonnicy mówimy czasem, że wspólnota cię porani, ale wspólnota również cię uzdrowi, podtrzyma, poniesie.

Cała trudność w tym, że większość z nas to owce o mentalności kota – lubimy chodzić własnymi ścieżkami. W dzisiejszej Ewangelii Pan posyła pasterzy po wszystkie koty, przepraszam, owce, które poszły za daleko lub tak przekombinowały trasę, że już nie wiedzą, gdzie jest dom. Jest to misja ratunkowa!

 

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Dlaczego mało? Bycie pasterzem to niewdzięczna robota?

Robota sympatyczna i przyjemna, ale bardzo wymagająca. Wymagająca samotności, skoncentrowania się bardziej na życiu duchowym niż doczesnym. A to wymaga poświęcenia i ofiary z wielu przyjemności, z ludzkich sposobów na spełnienie, z własnej rodziny. Współczesna kultura nie sprzyja takim poświęceniom. Może dlatego w Europie, w Polsce seminaria zaczynają świecić pustkami.

 

Ewangelia na sobotę: Mt 9,35-10, 1. 5. 6-8

„Sobotnia Ewangelia przy kawie” to przygotowany dla Aletei cykl rozmów Katarzyny Szkarpetowskiej z ks. Przemkiem KAWĄ Kaweckim SDB. Nasi rozmówcy co tydzień dzielą się z nami ciekawymi i nieoczywistymi myślami inspirowanymi fragmentem Ewangelii przeznaczonym w liturgii Kościoła na każdą sobotę.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail