Aleteia

Dlaczego wprowadziliśmy do Polski pluszowego Jezusa? Rozmowa z dystrybutorem

Udostępnij
Komentuj

Jest hejt, jest konstruktywna krytyka, są też pozytywne opinie. I ogromne zainteresowanie klientów. Zatem dyskutujmy. Bo niby koszulkę z Panem Jezusem Miłosiernym można po użyciu wrzucić do pralki ze skarpetkami i majtkami, a takiego pluszowego Jezusa już nie?

Z Marcinem Kucharczykiem – dyrektorem handlowym Dystrybucji Katolickiej, firmy, która na polski rynek wprowadziła pluszowego Jezusa – rozmawia Wojciech Łapiński.

 

Wojciech Łapiński: Skąd wziął się pomysł, żeby wprowadzić do sprzedaży pluszową maskotkę przedstawiającą Jezusa? Nie jesteście jej producentem?

Marcin Kucharczyk: Rzeczywiście, Dystrybucja Katolicka nie jest producentem oferowanego Pana Jezusa, a jedynie dystrybutorem. Ponieważ zaopatrujemy wiele hurtowni i sklepów religijnych w całej Polsce, a również posiadamy własny sklep internetowy, wielu wydawców i producentów zgłasza się do nas ze swoją ofertą.

Podobnie i w tym przypadku, gdzie zagraniczny producent, który odniósł sukces w swoim kraju, zgłosił się do nas z pytaniem, czy koncepcja pluszowych pomocy dydaktycznych dla dzieci przyjmie się również w Polsce? Nie mogliśmy udzielić żadnej odpowiedzi, bo nikt wcześniej nie wypuścił serii biblijnych postaci wykonanych w ten sposób, więc umówiliśmy się, że o opinie poprosimy naszych klientów oraz internautów.

 

Jakie jest przeznaczenie pluszowego Pana Jezusa?

Producent przekazał nam informacje, że pomoc dydaktyczna w formie Pana Jezusa ma przybliżyć dziecku postać prawdziwego Jezusa Chrystusa, który jest Emmanuelem. Może okazać się bardzo pomocna podczas katechezy z najmłodszymi dziećmi.

Dodatkowo w domu może mobilizować rodziców do rozmów z dzieckiem na temat wiary oraz towarzyszyć dziecku podczas codziennej modlitwy do Boga. Omawiając zagadnienia wychowawcze, rodzic może odwoływać się do postawy oraz nauczania Jezusa. Wśród wielu zabawek, które promują agresję i przemoc lub zniekształcają dzieciom prawidłowe postrzeganie świata, np. wpajając fałszywy obraz piękna kobiety, ten Pan Jezus może ukazywać dobre wartości.

 

Na pewno czytaliście krytyczne komentarze. Wiele osób dostrzega różne zagrożenia, np. takie, że pluszak będzie traktowany przez dzieci jak inne tego typu zabawki, może zostać uszkodzony, pobrudzony. Inni mówią o infantylizacji wiary. Spodziewaliście się takich reakcji?

Spodziewaliśmy się raczej słabego zainteresowania środowiska, ograniczającego się do kilku, może kilkunastu konstruktywnych uwag dotyczących samego produktu lub jego zastosowania w praktyce. Reakcja na post przerosła jednak jakiekolwiek nasze oczekiwania. Wszystkie komentarze podzieliłbym na trzy kategorie.

Pierwsza to fala tzw. hejtu ludzi, którzy, jak widać po ich profilach na Facebooku, niewiele mają wspólnego z Kościołem i życiem w relacji z Jezusem. Hejtując i oburzając się na ten produkt, jednocześnie chwalą się swoimi „wyczynami” podczas Halloween lub udostępniają posty mocno antyklerykalne i antykościelne.

Druga grupa to konstruktywne uwagi, które spodziewaliśmy się zebrać (chociaż z pewnością nie w takiej ilości, o czym już wspominałem). Jesteśmy za nie bardzo wdzięczni. Tutaj otwierają się tematy do szerokiej i długiej dyskusji, bo niby koszulkę z Panem Jezusem Miłosiernym można po użyciu ze skarpetkami i majtkami wrzucić do pralki, a takiego pluszowego Jezusa już nie?

Albo – czy taki pluszowy przyjaciel nie może być właśnie świetną okazją, aby nauczyć dziecko szacunku do osób i używanych przedmiotów? Czy musimy wychodzić z założenia, że dziecko będzie niszczyć to, co otrzyma? A jeśli zniszczy, to czy coś złego się stanie, skoro kolorowanki, Biblie dla dzieci, różnego rodzaju książeczki, modlitewniki i inne pomoce dydaktyczne też zostają zniszczone i trafiają do kosza?

Trzecia grupa to pozytywne opinie i komentarze osób, które popierają taką nowoczesną formę ewangelizacji dzieci. Uważają, że dzięki takiej pomocy dziecko już od pierwszych lat życia może, niejako w naturalny dla siebie sposób, zaprzyjaźniać się z Jezusem. Widzą w tym raczej wielką szansę niż potencjalne zagrożenie.

 

Czy dziś też zdecydowalibyście się na wprowadzenie tej zabawki do oferty?

Decyzja o wprowadzeniu pluszowego Pana Jezusa do dystrybucji nie została podjęta na etapie opublikowania postu na Facebooku, bo tak jak mówiłem, celem było jedynie zebranie opinii. W chwili obecnej ogromne zainteresowanie tym produktem na naszej stronie powoduje, że oczekujemy na pierwszą partię od naszego kontrahenta. Wielu ludzi już złożyło zapytania lub zamówienia i chcemy się z nich rzetelnie wywiązać.

Czy ten Pan Jezus będzie dostępny w stacjonarnych hurtowniach i księgarniach religijnych, tego jeszcze nie wiemy. Praktyka pokazuje, że jeśli ludzie będą w takich miejscach o niego pytać, to nasi kontrahenci będę się w ten produkt również zaopatrywać.

 

A może zrobilibyście to teraz inaczej?

Pytanie po fakcie, czy zrobilibyśmy tak samo, czy inaczej i ewentualnie jak, pozostawiam bez odpowiedzi. Liczę na to, że po tych burzliwych komentarzach pojawi się jakiś konkretny efekt. Może w tym roku dorośli, całując figurkę małego Jezuska w żłóbku w Boże Narodzenie, zastanowią się nad tym, co z tą figurką stanie się po świętach? Pewnie trafi w szarym kartonie na strych lub do piwnicy i przeleży tam kolejny rok, bo nikomu nie będzie potrzebna.

A gdzie teraz są figury Chrystusa leżącego w grobie lub Zmartwychwstałego? Czy oburzamy się, że zostały usunięte z kościoła po świętach i teraz się kurzą z innymi niewykorzystywanymi w tym okresie roku liturgicznego przedmiotami?

Jako osoby głęboko wierzące i związane z Kościołem katolickim, całą firmę od jej założenia powierzamy Bogu przez ręce Częstochowskiej Pani. Jesteśmy przekonani, że – dzięki działaniu w zgodzie z własnym sumieniem – nasza praca przyniesie dobre owoce na większą chwałę Bożą.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail