Aleteia

4 dowody na to, że małżeństwo i miłość są dobre dla zdrowia

Bonninstudio/Stocksy United
Udostępnij
Komentuj

Kochani i kochający jesteśmy bardziej odporni i silniejsi. Stały, udany związek to najlepsza inwestycja w dobre samopoczucie, wysoką samoocenę i wewnętrzny spokój. W efekcie – w dłuższe życie.

Wszyscy zakochani to znają. Motyle w brzuchu i uczucie ogólnej euforii. Serce bije szybciej, ogarnia cię onieśmielenie, masz mnóstwo energii, a jednocześnie czasami zdarzają się zawroty głowy. Kroki stawiasz sprężyste, właściwie fruniesz kilka centymetrów nad ziemią i masz wrażenie, że mogłabyś przenosić góry.

 

Małżeństwo = dłuższe życie

Okazuje się, że zakochanie to nie jedyna sytuacja, w której Twoje ciało idealnie współgra z duszą. Złożenie przysięgi przed ołtarzem temu jedynemu i na całe życie, także ma wpływ na zdrowie – ludzie w stałych związkach małżeńskich żyją dłużej! Oto argumenty, dlaczego.

 

1. Mniej stresu i obaw

Twój mąż może Cię czasami stresować swoim zachowaniem, ale taki małżeński stres to nic, w porównaniu chociażby z tym, który odczuwają singielki w pewnym wieku, zastanawiając się kiedy dla nich nadejdzie pora na stały związek (a ta pora jakoś nie przychodzi). I to nie kuksaniec dla singielek – każde serce ma swoje potrzeby.

Kobiety w średnim wieku, które mają niskie poczucie własnej wartości, często decydują się na duże zmiany w wyglądzie zewnętrznym. Diety, rzeźbienie sylwetki, operacje plastyczne, które mają na celu podniesienie atrakcyjności i zwiększenie szans na nowy związek, często stanowią mocną podstawę lęku przed samotnością i prowadzą do ogólnego stresu – twierdzi Lisa Bahar, licencjonowana terapeutka małżeńska i doradca rodzinny.

Sharon T. McLaughlin-Weber, lekarka, założycielka Health Street Journal, twierdzi, że za mniejszy poziom stresu w małżeństwie odpowiadają „dobre hormony” wydzielane w „pozytywnych relacjach”, które „sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi i silniej ze sobą związani”. Dodaje: „Nawet zwykłe przytulenie powoduje wzrost poziomu oksytocyny”. Działa tzw„chemia przytulania”, ta sama, która towarzyszy narodzinom, karmieniu piersią i wiązaniu się w pary.

Badania przeprowadzone na University of Chicago wykazały, że długotrwałe więzi stwarzane w małżeństwie mogą nawet zmieniać poziom hormonów, tworząc barierę obronną przed stresem. Naukowcy poddali testom absolwentów uniwersytetu, tak będących jak i nie będących w związkach małżeńskich.

Wszyscy badani grali w grę komputerową związaną z zachowaniami i decyzjami ekonomicznymi. Od wszystkich przed rozpoczęciem zadania i po jego ukończeniu pobrano próbki śliny, w celu zbadania poziomu kortyzolu, hormonu stresu. Studentom powiedziano, że wynik gry będzie rzutował nie tylko na ukończenie przez nich kursu, ale także na rozwój ich dalszej kariery zawodowej, co oczywiście postawiło ich w stan pełnej gotowości.

Kto miał najwyższy poziom kortyzolu? Niezaangażowani w związki małżeńskie lub długoletnie, stałe związki. Okazuje się, że posiadanie bliskiej osoby, z którą można konie kraść, nawet gdy nie jest obecna w danej chwili, znacznie obniża poziom stresu w trudnych sytuacjach.

 

2. Mniejsze ryzyko depresji

Stres i depresja to bliscy znajomi, więc nie powinno nikogo dziwić, że udane życie małżeńskie obniża również ryzyko depresji.

Ludzie żyjący w związkach małżeńskich rzadziej mają depresję – twierdzi McLaughlin-Weber. – Stały związek wymaga więcej zaangażowania. Nie spędzisz całego dnia w łóżku, kiedy trzeba ciągłej interakcji. Życie z kimś mobilizuje do działania, szczególnie gdy macie wspólne zainteresowania, czy to narty, czy spacery – nie musisz swoich pasji realizować w pojedynkę.

Stały związek daje nam dobrą codzienną rutynę, stwarza znajome poczucie bezpieczeństwa, które pozwalają utrzymać negatywne emocje na wodzy. Stabilność często pozwala odrzucić ideę wiecznej walki, łatwiej odczuwać radość. „Struktura, rutyna i system wsparcia wzmacniają poczucie bezpieczeństwa, spójności związku, budują zaufanie, pogłębiają uczucia” – przyznaje Bahar.

Badania przeprowadzone w szpitalu St. Michael’s Hospital w Toronto wykazały, że mężatki są znacznie mniej narażone na depresje poporodowe niż kobiety niezamężne. (To samo dotyczy przemocy w związku oraz nadużywania nielegalnych substancji, które mają silne powiązania z depresją). Zmniejszanie ryzyka depresji, które pociąga za sobą małżeństwo jest więc wielowymiarowe.

Dobrze mieć przy sobie kogoś, kto nas rozumie i zawsze stoi po naszej stronie.

 

3. Wzrost samooceny

Kiedy odkrywasz, że Twoje uczucia są odwzajemnione, doświadczasz jednego z najpiękniejszych stanów uniesienia. To jak gorączka duchowa. A kiedy ukochany przyrzeka ci miłość i wspólne życie, automatycznie rośnie Twoje poczucie własnej wartości. Każdy chce być kochany, a małżeńskie zobowiązania są tego namacalnym potwierdzeniem:

Zobowiązanie się na całe życie nie jest oczywiście łatwe, jest prawdziwym wyzwaniem – twierdzi Bahar. – Jeśli jesteśmy pełni dobrej woli, by wytrwać, mamy cierpliwość i chęć zmierzenia się z tym wyzwaniem, okazuje się, że rośnie nasza odpowiedzialność, poczucie własnej wartości i zdolność do dotrzymania danej obietnicy – małżeństwa.

Twoja samoocena rośnie, kiedy uświadamiasz sobie, że umiesz dotrzymać słowa, a tym samym jesteś wart czyjejś miłości i poświęcenia.

Istnieje także aspekt fizyczny pozytywnej samooceny: raport psychologów z Florida Atlantic University pokazuje, że małżeństwo wzmacnia poczucie atrakcyjności – czujemy się lepiej z własną cielesnością i wyglądem.

 

4. Dodatkowa pomoc i dbanie o siebie nawzajem

Harvard Men’s Health Watch wskazuje na szereg badań, pokazujących, że posiadanie stałego partnera, który troszczy się o nasze zdrowie( jak mąż czy żona) może mieć duży wpływ na nasze ogólne samopoczucie oraz morale.

Żonaci mężczyźni są zdrowsi niż ci, którzy nigdy nie byli żonaci. Dotyczy to głównie mężczyzn żonatych z mądrymi, wyedukowanymi partnerkami. Według badań z 2002 r., mężczyźni, których żony odebrały dobre wykształcenie, rzadziej cierpią na chorobę wieńcową i jej skutki. Także dzięki temu, że są z kimś, kto może wcześniej zauważyć, gdy coś zaczyna być nie tak. Murray Suid z San Francisco, żonaty od 49 lat wierzy, że dobra żona zna organizm męża lepiej niż on sam. „Małżeństwo daje taką możliwość, we dwoje łatwiej wychwycić problem, zauważyć nagłe zmiany, jak chociażby niepokojąca utrata lub przyrost wagi” – mówi Suid. – Udało mi się uniknąć raka skóry, ponieważ moja żona zobaczyła pewne zmiany i wysłała mnie do dermatologa, który mógł zareagować odpowiednio wcześnie”. Taki rodzaj małżeńskiej współpracy może uratować życie, a niektóre badania pokazują, że pary małżeńskie rzadziej zapadają na choroby nowotworowe niż ludzie żyjący z luźnych związkach (badania te wskazują na korelacje, nie przyczynę i powód).

 

Oczywiście, wszystkie wymienione korzyści zdrowotne nie są same w sobie powodem do zwierania małżeństwa, dobrze jednak wiedzieć, że miłość, wsparcie i obecność potrafią zdziałać naprawdę dużo, gdy jedno z nas zachoruje.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail