Aleteia

Moja idealna przysięga małżeńska

PRZYSIĘGA MAŁŻEŃSKA
Shutterstock
Udostępnij

Chodziłam z tym tematem przez dobrych kilka dni, nie mogąc złapać natchnienia. Co właściwie chciałabym przekazać mojemu mężowi? I wreszcie mnie olśniło! Mam pomysł, już wiem, jak się do tego zabrać, by przysięga wyrażała to, co jest najważniejsze!

Jest jedna rzecz, która mimo całej naiwności amerykańskich komedii romantycznych, zawsze mnie wzrusza. Piękny plener w zadbanym ogrodzie, suknie druhen współgrające kolorystycznie z bukietami kwiatów, i ten najważniejszy moment – ściskająca gardło i serce, emocjonalna przysięga. Pełna dobrych chęci, wzniosłych uczuć, solennych obietnic. Z lekkim żartem w środku i wzruszającą historią tej konkretnej pary, wspomnieniem pierwszego pocałunku czy pamiętnego spotkania…

 

Wyzwanie – co chciałabym przekazać mężowi

A gdyby tak napisać taką przysięgę dla swojego męża teraz? Co prawda kilka lat po ślubie, niepublicznie, ale liczy się gest, prawda? Tylko co w niej zawrzeć? Chodziłam z tym tematem przez dobrych kilka dni, nie mogąc złapać natchnienia. Co właściwie chciałabym przekazać mojemu mężowi?

 

Drogi Mężu!

Rozpoczęłam. A nie, przecież to ma być przysięga ślubna, nie poślubna.

„Mój drogi!”, poprawiłam. Mogłabym nawiązać do pierwszych (z dwóch) jego oświadczyn, tak bardzo romantycznych, że na nie nie odpowiedziałam. A może do rozstania, podczas którego wytrwaliśmy bez siebie całe dwa tygodnie? Potem gładko przejdę do podziękowań – za to jakim był wsparciem, gdy panikowałam w pierwszej ciąży i za to, że kazał mi wyjść z domu dwa tygodnie po porodzie, sam zajmując się noworodkiem.

 

Dziękuję, przepraszam

„Dziękuję Ci za zarażenie miłością do blockbusterów i za to, że ja dałam Ci szparagi i hummus, a Ty mi placki ziemniaczane ze śmietaną i piwo z tequilą. Chciałabym, żebyś wiedział, jak bardzo doceniam i szanuję Twoją ciężką pracę, stres i odpowiedzialność, jakie znosisz na co dzień. Nie obiecam Ci codziennych śniadań do łóżka (prawdę mówiąc, to sam już wiesz, że nawet codziennych obiadów Ci nie obiecam), ani że będę budzić się z uśmiechem na ustach.

Przepraszam za impulsywność i cięty język, gdy się zdenerwuję. Za pychę i głupią dumę, która powstrzymuje mnie przed przeprosinami, choć obiecaliśmy sobie, że nie będziemy chodzić spać pokłóceni, i po raz kolejny to Ty przychodzisz do mnie z wyciągniętą dłonią”.

 

Między słowami – tylko my wiemy, co się za nimi kryje

Powoli ogarnia mnie fala wzruszenia… Tylko my dwoje wiemy, jakie sceny i emocje kryją się za tymi słowami. Ponownie też zdaję sobie sprawę, że nie mogłabym napisać tego wszystkiego, będąc przed ślubem.

To, co intymne, prywatne, wynika ze spędzonych wspólnie lat i chyba lepiej, żeby pozostało między nami. Taka przemowa nadaje się na miłosny list z okazji okrągłej rocznicy ślubu. Tymczasem zacznijmy od początku.

 

Życie to nie film

„Mój drogi!

Kocham Cię i będę Cię kochać. Będę wierną, dobrą żoną. Taką mam nadzieję. Wiesz, że bardzo chcę nią być, ale szczerze mówiąc, im dłużej jesteśmy razem i im dłużej siebie znam, tym bardziej widzę, jak słaba i uparta jestem. Mija czas, przychodzą różne doświadczenia i oboje się zmieniamy. Właściwie to nie mogę Ci nic obiecać, bo sama dla siebie bywam nieprzewidywalna”.

Fatalnie. Sama bym rozważała ucieczkę sprzed ołtarza, gdybym coś takiego usłyszała. Ale to prawda, nie ufam sobie na tyle, by zapewnić, że będę idealną żoną do końca życia. Na pewno nie swoją mocą.

 

Przysięga idealna

I właśnie wtedy mnie olśniło! Mam pomysł, już wiem jak się do tego zabrać, by przysięga wyrażała to, co jest najważniejsze! Bez obiecywania gruszek na wierzbie, a zarazem wiążąca, konkretna i z zawierzeniem Komuś większemu niż ja sama.

„Ja, Katarzyna biorę Ciebie Karolu za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci”.

Cóż ponad to mogłabym wymyślić? Tylko nam zrozumiałe anegdoty czy obietnice bez pokrycia? Nie, lepiej jest tak, jak jest. W tej przysiędze jest mądrość – zawiera wszystko, co powinno być powiedziane i nic ponad to. Mogę dodać tylko jedno słowo – amen!